Facebook
Misja Grupa 5000+ audycji Kino Czat Kryzys? Napisz Broń
Podpis:
Numer GG:
strona główna Kontestacji Własna broń – zdobądź pozwolenie
Nie
20:00
Dziś "Firma na emigracji" na żywo!
Pon
21:00
Wydanie Główne
Słuchaj radia
Państwo Piesto
dziś
Nie Inwestujcie w Hiszpanii
Komentarz do filmiku Jacka Wiśniowskiego, z którym się nie zgadzam w kwestii inwestowania w nieruchomości za granicą. Delikatnie strzelając sobie w kolano polecam inwestowanie tam gdzie...
Wydanie Główne (8)
przedwczoraj
Nowy próg podatkowy
który obejmie 350 tys Polaków. Wzrost wydatków budżetowych. Zakaz palenia w filmach. Wenezuela niewypłacalna. Sąd rozpozna fake news w 24h. Cezura wraca.
Skorzystaj z naszych projektów:

▸ Własna broń - zdobądź pozwolenie
▸ Wolny Rynek - w liczbach
▸ Emigrujesz - posłuchaj najpierw
▸ KontestKino - filmy na wieczór
▸ Poważny kryzys - napisz
▸ Kontest.CLUB - wstąp i ucz się z nami

Audycja: Jan Fijor zaprasza 2012-06-15

Jan Fijor - Badania oflagowanych aut

Nadający: Jan Fijor

Luźna audycja w której tygryski skaczą z tematu na temat.
Pobierz [66,8 MB]

KOMENTARZE

bjc9 2012-06-15

bardzo kiepska jakosc u Janka...ledwo co slychac

Tomasz 2012-06-15

co mówi ptaszek do ptaszka? BLASZKA!!!, Blaszko droga proszę Cię bardzo byś skracał jak tylko możesz "wstępy", gdyż robisz wiele zadymy a warto by było oszczędzić nerwów wszystkim prowadzącym i słuchającym, gdybyś po prostu powiedział konkret, przecież to nic złego być "zwięzłym" i konkretnym, dziękuję i pozdrawiam Jacku.

Jerzy Leon 2012-06-16

Ja jednak jestem zwolennikiem takiego podejścia do innych: 
 
"Nie zgadzam się z Tobą, ale zrobię wszystko, abyś mógł głosić swoje zdanie." [Voltaire]

Jerzy Leon 2012-06-16

Janek z tym jedzeniem za komuny i teraz to pieprzysz od rzeczy! 
Nie było jedzenia??? 
Ilu ludzi wtedy umierało z głodu a ilu teraz? 
Ilu ludzi popełniało samobójstwa wtedy a ilu teraz? 
Nie krzyczę: KOMUNO WRÓĆ!, ale trochę uczciwości w ocenianiu otaczającego nas Świata należy wykazać! 
Powracają choroby, których za komuny już nie było, a są to choroby związane z niedożywieniem, np.gruźlica. 
Świat czarno-biały nie istnieje!.

Paweł 2012-06-16

@Jerzy Leon 
 
Gdyby jeszcze u Voltaira teoria szła w parze z praktyką... :)

jan M Fijor 2012-06-16

Jerzy, ja zylem w czasie komuny i przynajmniej 30 proc. energii poswiecalem na zdobycie pokarmu dla rodziny. Mielismy co jesc, ale jakim kosztem. Co do samobojstw, to trudno porownywac. dzisiaj sa statystyki, a wtedy ich nie bylo. poza tym ilosc samobojstw nie swiadczy o wyzszosci tego czy innego systemu. Byc moze dzieci urodzone z rodzicow po przejsciach z czasow komuny maja slabsza odpornosc psychiczna. W USA jest wiecej samobojstw niz w Gruzji, od 100 lat rekordzista w tej przykrej statystyce sa Wegry. I czym to swiadczy? Nie wiadomo. czolem

Tomasz 2012-06-16

nie wiem kto to Wolter i nie zrobię nic, żeby się tego dowiedzieć ;) takie jest moje zdanie (sentencja). Jestem zwolennikiem bycia w porządku wobec tych, którym marnuję czas: Blaszka marnuje 5 minut swojego życia na nieprzemyślany komentarz, marnując 5000 minut (przy 1k słuchających) co oznacza ponad 83 godziny, czyli ponad 3 pełne doby, mało? k. mało???!!!

BolekMisiak 2012-06-17

Janek świetny wykład w superstacji , myśle że nie potrzebnie się pod koniec poddenerwowałeś, moim zdaniem ten związkowiec socjalista doskonale rozumie do czego zmierzałeś wraz z redaktor, tylko się boi że mu ktoś koryto sprzątnie:). 
Będziesz może organizować w najbliższym czasie audycję o związkowcach?

Antoni od zaopatrywania dentystów. 2012-06-17

Początek Euro2012 spędziłem w Pekinie. Wróciłem i nagle tyle postrzępionych flag. Wróciłem i... mecz z Czechami. Hymn Euro2012 - "Ko-ko, Ko-ko - Euro spoko". Możemy sobie dać spokój. Rzeczywiście z dużej chmury mały deszcz. Pomówmy o drogich stadionach, o wielokrotnie droższych autostradach, o przedsiębiorcach co nie dostali pieniędzy za pracę.

Jerzy Leon 2012-06-17

Janek, a teraz to Ci manna z nieba leci. 
Ja też dobrze pamiętam tamte czasy. 
Przedtem poświęcałeś dużo energii na zdobycie papu, a teraz na zdobycie środków. Przyroda uwielbia równowagę. 
Wikipedia: 
"Najwyższe wskaźniki samobójstw mają kraje dawnego bloku wschodniego, najniższe kraje Ameryki Łacińskiej."

Jerzy Leon 2012-06-17

Rynek spożywczy, to była wtedy dzisiaj tak zachwalana szara strefa. 
Dlaczego dzisiaj jest dobra, a wtedy była zła?

Robi 2012-06-17

@ Pan Jan 
Nerwy. Panie Janie, ten kij ma 2 końce tak jak wszystko w życiu. Nie ma czego zazdrościć. Ci ludzie mają taki układ nerwowy, że owszem, są opanowani w trudnych sytuacjach i nie przeżywają tak przykrości, ale działa to też w drugą stronę :) Doznania zmysłowe są na dużo niższym poziomie. Takiego, to nawet jakby grabiami miziać po plecach, to nic nie poczuje :) Radość w chwilach sukcesów też dużo mniejsza. Nie ma czego zazdrośćić...

Nieprzygoda 2012-06-17

Co do tytułu audycji to też chcąc nie chcąc przeprowadziłam małe badania flagowe i: im droższy i bardziej zadbany samochód tym większe chamstwo, śmiech i oburzenie na wieść, iż taka flaga też kilka złotych kosztuje ('ale jak to? daj mi!') i nikt z nimi na skrzyżowaniu charytatywnie nie stoi... Najchętniej kupowali (i najmilsi) byli taksówkarze i kierowcy autobusów. No i warto wspomnieć o nowej metodzie na podryw z okazji zamieszania wokół euro "Ja zapłacę, ale proszę podarować flagę tej pani z zielonego opla". ;)

ddr 2012-06-17

Tak, za komuny "nie było" gruźlicy i innych chorób, ani "nikt" nie głodował... Dlaczego? Informacja, informacja, informacja...

Jaroslaw 2012-06-18

Nuda jest grzechem i jest zarazliwa. Albo sie cos robi dobrze albo wcale .. a moze to juz sezon ogorkowy w Polsce ?? 
 
Zrobcie audyje o wskaznikach ekonomicznych, gieldowych, kupowaniu samochodu, mieszkania, telefonu czy cos w tym rodzaju. Tych informacji nigdy za duzo

Góry pieniędzy - to ciekawszy temat 2012-06-19
tz 2012-06-20

Nie przesadzajmy z tą krytyką zachowań Polaków...  
Rzeczywiście na drogach zauważalna jest niska kultura jazdy, ale oczywiście w odniesieniu tylko do NIEKTÓRYCH kierowców .Wg moich obserwacji w Warszawie jest ich najwięcej, a na trasach agresywny styl jazdy jest charakterystyczny dla samochodow z tablicami warszawskimi-przejechałem już prawie milion kilometrów, więc trochę widziałem. W Krakowie, skąd pochodzę, jest ich mniej, w mniejszych miastach i na terenach prowincjonalnych istnieje w zasadzie tylko problem niezrównoważonych młodych kierowców (np. w małej miejscowości na południu Polski, gdzie obecnie przebywam, motocykliści potrafią regularnie jeździć po osiedlowych uliczkach z prędkością > 100km/h).  
Reszta jeździ całkiem przyzwoicie, myślę, że dotyczy to co najmniej 90 % polskich kierowców, choć zgodzę się, że w NIEKTÓRYCH krajach europejskich, nawet tych postkomunistycznych (vide Słowacja, Czechy, Węgry) jest lepiej. Co jednak istotne, kultura jazdy na polskich drogach, mam wrażenie, powoli się podnosi.  
Niestety nie odnosi się to do kultury ogólnej, ta wprost przeciwnie coraz bardziej się prymitywizuje. Co do tej kwestii- pełna zgoda. Muszę jednak przywołać do porządku samego Szanownego Autora audycji. Narzeka Pan na niski poziom kultury Polaków, a tymczasem z jednego odcinka na drugi słyszę coraz więcej pospolitych wulgaryzmów, które nawet w przypadku podania ich w formie cytatu, czy też w kontekście żartu lub anegdoty niszczą niewątpliwie wartościowy treściowo przekaz. Podobnie głupie porównania dotyczące materii seksualnej ( "600 kobiet i 1200 stosunków"...," ta, która daje staje się mniej atrakcyjna..." itd.) Dlatego apeluję do Pana Profesora wyższej uczelni o powstrzymanie swoich zapędów i językowy umiar. Trudno wymagać od ludzi kultury w życiu codziennym, jeżeli na antenie radiowej słyszą coś takiego.  
Może zaciekawi to młodych czytelników niniejszego forum- za komuny w przestrzeni publicznej (radio, telewizja, prasa, literatura) w ogóle (!) nie posługiwano się wulgaryzmami, co więcej, w gazetach nie spotykało się nawet błędów ortograficznych (tak,tak.., na tym portalu widziałem w jednym z wpisów słowo "hamstwo"), a kultura języka, pomimo drętwej propagandy skądinąd idiotycznego, deprawującego i zbrodniczego systemu, była na nierównie wyższym poziomie niż obecnie. Wulgaryzmy oczywiście też występowały w niezliczonych ilościach, ale tylko w mowie potocznej.  
I jeszcze notka obyczajowo - historyczna. Jako krakowianin brałem udział we wszystkich, o ile pamiętam, mszach papieskich w czasie 
pielgrzymek Jana Pawła II do Polski. W 1979 r., a więc w roku pierwszej wizyty, miałem 14 lat. Nie przypominam sobie ani jednej przykrej sytuacji ani wtedy, ani w 1983, 1987,1991,1997,1999 i 2002 r. Wprost przeciwnie...

Robi 2012-06-20

Panie Janie, był Pan barmanem. Proszę przeczytać co się teraz wyprawia. Proszę uspokoić słuchaczy, że nie wszyscy tacy są. Jestem w szoku po tym artykule. Rozumiem jeszcze oszukiwanie na drinkach, ale szkło ludziom podawać do jedzenia czy picia to już przesada. 
wiadomosci.gazeta.pl

Agent nieruchomosci 2012-06-22

Panie Fiorze 
Pracowal Pan jako agent nieruchomosci. W Polsce w tym roku jest niestety duza szansa na nowy podatek - kastralny. 
Czy spotkal sie juz Pan z tym podatkiem i sposobami na unikniecie go ? Troche wiecej informalcji pod tym linkiem : 
 
www.pch24.pl

Seba 2012-06-23

kiedy bedzie wrzucony nowy janek ?

MK 2012-06-25

Hej co powiecie na taki argument odnosnie kontroli producentów leków i opieki panstwa nad lekami, z wiki: 
pl.wikipedia.org - polecam w całości 
 
"Talidomid przeszedł rutynowe testy na toksyczność na zwierzętach, choć jak wykazały późniejsze procesy sądowe, nie były one przeprowadzone wystarczająco starannie, choć w zasadzie zgodnie z ówcześnie panującymi normami prawnymi w tym zakresie. Co więcej, testy te były powtarzane przez agencje rządowe wielu krajów, w których talidomid był rejestrowany jako lek i żaden z tych testów nie stwierdził toksyczności talidomidu. W żadnym z krajów, gdzie talidomid był rejestrowany, nie było wówczas jeszcze obowiązku wykonywania testów na teratogenność przeprowadzanych na ciężarnych samicach zwierząt. 
 
W 1960 Chemie Grünenthal zdecydowało się wejść z tym lekiem na rynek USA i w związku z tym zgłosiło formalny wniosek do Amerykańskiej Agencji ds. Żywności i Leków (Food and Drug Administration - FDA) o jego rejestrację. Firma nie spodziewała się żadnych trudności, gdyż lek ten był już wtedy znany od 10 lat i nigdy do tej pory nie zgłaszano żadnych skarg na jego działanie. Rozpatrzenie wniosku przekazano świeżo zatrudnionej w FDA pracownicy Frances Oldham Kelsey. Tak się akurat złożyło, że w ramach swojej pracy dyplomowej na studiach zajmowała się ona badaniem mutagenności wielu związków chemicznych. Wiedziała ona, że wiele mutagennych związków ma też często uboczne działanie na układ nerwowy. W dokumentacji do zgłoszenia talidomidu zainteresował ją raport lekarzy brytyjskich, którzy opisywali nieliczne przypadki ubocznych efektów neurologicznych talidomidu. Na wszelki wypadek zażądała więc od Chemie Grünenthal dokładnych opisów przeprowadzanych dotychczas testów toksyczności i zorientowała się, że firma nigdy nie zbadała działania mutagennego leku. 
 
Mimo że amerykański przedstawiciel handlowy Chemie Grünenthal zaczął w niewybredny sposób naciskać ją w sprawie przyspieszenia procesu rejestracji, Kelsey oparła się tym naciskom i zażądała od firmy wykonania testów na mutagenność. W tym samym czasie na całym świecie zaczęły pojawiać się coraz liczniejsze doniesienia opisujące przypadki porodów dzieci o dotychczas bardzo rzadko spotykanych deformacjach ciała. Kelsey zaczęła gorączkowo gromadzić wszystkie te doniesienia i udowodniła, że ich jedyną cechą wspólną jest to, że ciężarne kobiety łykały w czasie ciąży tabletki talidomidu. 
 
Kilka miesięcy zwłoki w rejestracji leku na skutek uporu naukowca z FDA uratowało prawdopodobnie życie tysiącom Amerykanów. Sama dr Kelsey stała się rodzajem amerykańskiego bohatera narodowego. W sierpniu 1962 prezydent USA John F. Kennedy przyznał Kelsey medal For Distinguished Federal Civilian Service, najwyższe odznaczenie cywilne w tym kraju. Cała historia spowodowała, że na całym świecie procedury rejestracji nowych leków zostały drastycznie zaostrzone, aby w przyszłości nigdy nie doszło ponownie do podobnej tragedii." 
 
 
:)

traktor 2012-06-25

Co to za hece - audycja powinna być najpóźniej dzień później wrzucana po emisji na żywo. Ile mam czekać? Co to za ANARCHIA?

SKŁ 2012-06-25

Facio - nie było audycji ! Janko Muzykant gdzieś w świat poleciał na trasę koncertową ;)

traktor 2012-06-25

SKŁ dzięki za informację. Jestem uzależniony od audycji, powinna być częściej niż raz w tygodniu. 
Nie zgadzam się z tym, by było mniej agresji w audycji. Lubię gdy Jan jest agresywny. Do spokojnych się nie nadaje i nie warto na siłę zmieniać charakteru.

Seba 2012-06-28

a w tym tyg bedzie janek ? :)

EstEst 2012-06-29

@MK 
 
Zwykle nie chce mi się komentować, ale ponieważ nikt nie odpowiada, czuję się wywołany do tablicy. 
 
Temu właśnie zagadnieniu cały podrozdział w świetnej książce ,,Wolny wybór'' poświęcili Milton i Rose Friedmanowie. Nie zgadzając się z Friedmanem w wielu kwestiach, bardzo jednak polecam tę książkę, bo jest fajnie napisana i podaje wiele ciekawych danych. Ale ponieważ nie każdy ma książkę w rękach, zrekapituluję krótko: 
 
1) Nikt nigdy nie twierdził, że na wolnym rynku nigdy nie zdarzy się nic niewłaściwego. Przy wielkiej konkurencji producentów żywności (dodatkowo nadzorowanej pod tym kątem przez państwo) i tak musiałeś w życiu trafić na wyroby spleśniałe, przeterminowane bądź praktycznie trujące z innych przyczyn. Póki na świecie istnieją ludzie, błędy się zdarzają. Czasem też może się zdarzyć, że ten błąd zauważy inny człowiek, może nawet urzędnik - nikt nie twierdzi, że nie. A więc sytuacja, że urzędnik naprawi błąd rynku jest możliwa i nikogo tu chyba nie  
bulwersuje. Ba! Większość regulacji ma na celu zrobienie czegoś dobrego, więc 
musi być taka możliwość, by umysł ludzi za nią głosujących został przez 
nowe prawo ,,uwiedziony''. 
 
2) Problem nie tkwi w tym, że taka sytuacja może się zdarzyć, ale w tym na ile 
jest reprezentatywna i jakie są koszty tego, by urzędnik mógł uratować ludzi 
w takiej sytuacji. Czy nie jest czasem tak, że z powodu działań państwowej  
kontroli leków sytuacja większej ilości ludzi pogorszy się jeszcze bardziej? 
Jak pisał Bastiat ,,Słaby ekonomista bada zależności, które widać. Dobry bada te, 
których nie widać''. Przyjrzyjmy się zatem skutkom, których nie widać, czyli 
pozytywnym wydarzeniom, które powstrzymały regulacje rynku leków (czyli mówiąc  
językiem ekonomicznym: kosztowi alternatywnemu) i porównajmy 
zyski i straty z działania tych komisji. Skupię się na rynku amerykańskim, którego dotyczyła historia. 
 
3) Najpierw teoria: zastanówmy się, jakie bodźce działają na urzędników, którzy 
zajmują się dopuszczaniem leków do obrotu, zwłaszcza znając historię pani Kelsey. 
 
Urzędnik, zastanawiający się nad nowym specyfikiem może popełnić 2 podstawowe błędy - dopuścić lek szkodliwy lub nie dopuścić leku, który będzie ratować ludzi. Jeśli popełni pierwszy z błędów - zapewne wyleci z pracy, będzie okryty niesławą, pojawi się w mediach jako potępiony, zapewne przekupiony. A jeśli popełni drugi? Nikt o nim nie usłyszy, bo nikt się nie dowie, jakie byłyby konsekwencje dopuszczenia - najwyżej zirytuje się jedna firma, która i tak z nim nic nie może zrobić. Z drugiej strony, jeśli podejmie trafną decyzję i powstrzyma lek szkodliwy - czeka go sława pani Kelsey. Jeśli zaś zatwierdzi lek skuteczny to po prostu poprawnie wykonuje swoją pracę - premii za to nie dostanie (chyba, że pod stołem). 
 
Dlatego, jeśli tylko urzędnik ma cień wątpliwości, to będzie dążył do odmówienia zatwierdzenia leku, nawet jeśli tylko podświadomie, pełen najlepszej woli. Czyli statystycznie urzędnicy  
będą w kwestii leków mniej skłonni do ryzyka niż rynek, co oznacza również mniejsze ,,zyski'', czyli mniej dobrych leków niż wyprodukowałby rynek (zysk zwykle jest proporcjonalny do ryzyka). 
 
 
 
Coś jak urzędnicy w polskiej skarbówce i powody dla których na wszelki wypadek wolą zgnoić niewinnego przedsiębiorcę niż pozwolić innemu na oszustwo podatkowe - póki odpowiadali tylko przed swymi szefami. Odkąd zaczynają media nagłaśniać takie sprawy - bodźce urzędników się zmieniają. 
 
 
 
 
4) Konsekwencje tych bodźców: Skłonność do unikania ryzyka skłania urzędników do zatwierdzania leków bezpiecznych zamiast skutecznych. Wiadomo, że często leki, które są w jednym aspekcie skuteczniejsze (np. zawierające większe dawki tej samej substancji czynnej) mogą być groźniejsze w innych aspektach (np. łatwiej przedawkować). 
Urzędnicza ostrożność więc preferuje leki działające słabiej, co szkodzi pacjentom 
z chorobami niestandardowymi bądź z ostrym przebiegiem chorób zwykłych. 
 
Kolejnym minusem może być mniejsza indywidualizacja leków, gdy o ich doborze 
nie decyduje lekarz zainteresowany wyleczeniem pacjenta, ale nieznająca go komisja. 
A medycyna ciągle jest nauką mało ogólną - każdy przypadek jest odrobinę inny 
i każdemu może służyć coś innego. Ograniczanie wyboru lekarza może wielu ludziom 
reagującym niestandardowo na leki pogorszyć sytuację. 
 
Regulacje powodują także opóźnienia w odkrywaniu, produkcji i dystrybucji ważnych leków. Stąd wynika wzrost kosztu badań (później się zwracają, wymagają dodatkowych starań biurokratycznych i dodatkowych procedur spełniających nadmiernie zaostrzone standardy). To generuje wyższe bariery wejścia na rynek (nowych firm na takie koszty nie stać) i w konsekwencji monopole, bądź oligopole na rynku.  
 
Firmy farmaceutyczne, mając z jednej strony mniej czasu i środków na niepewne badania, z drugiej strony, przy zmniejszonej konkurencji, mniej bodźców, by szukać  
,,nisz'' w których się zdobędzie przewagę nad rywalami, coraz bardziej będą 
zaniedbywać szukanie leków na rzadko spotykane choroby. W takiej sytuacji, 
gdy zyski mają stały poziom i są niezagrożone, lepiej inwestować w badania 
mniej ryzykowne - czyli nad ulepszaniem dotychczasowych sposobów leczenia, 
nie nad wynajdywaniem nowych. Zresztą nowe - jako potencjalnie niebezpieczne, a przynoszące korzyść niewielkiej liczbie chorych z dużym prawdopodobieństwem zostaną odrzucone przez urzędników. Lepiej badać obszary mniej kontrowersyjne, podobne do już zatwierdzonych. 
 
 
Jak widać mamy tutaj starcie dwóch ,,dóbr'' - bezpieczeństwo i ostrożność ratujące 
jednych przed błędami wynalazców może jednocześnie oznaczać śmierć dla oczekujących 
na wprowadzenie nowego leku. Pytanie nie brzmi, czy zaniechać ostrożności, tylko, który z celów jest ważniejszy. 
 
4) Sprawdźmy dane empiryczne, czy pasują do teorii o wzroście kosztu tworzenia nowych lekarstw, przedłużeniu się czasu ich wprowadzania i czy można oszacować, jakie szkody ponieśli przez to pacjenci. Na szczęście ekonomiści i farmaceuci 
dosyć interesowali się tym zagadnieniem i mamy sporo badań świadczących o tym, że 
regulacje powodują więcej szkody niż pożytku. Szczególnie ciekawe prace na ten temat publikowali William Wardell, farmaceuta z Uniwersytetu Rochester oraz ekonomiści Henry Grabowski i John Vernon z Duke University i Samuel Peltzmann (od efektu Peltzmanna - patrz wikipedia) z Chicago University - polecam wyszukanie w sieci. 
 
W ciągu 15 lat od wprowadzenia nowych przepisów po historii z thalidomidem liczba 
,,nowych jednostek chemicznych'' wprowadzanych corocznie spadła o 50% (pamiętajmy, 
że w większości dziedzin nieregulowanych nowe odkrycia technologiczne 
pojawiają się w miarę upływu czasu coraz częściej, nie coraz rzadziej). Na początku 
lat 60-tych opracowanie i wprowadzenie nowego lekarstwa na rynek trwało średnio ok. 2 lat i kosztowało średnio pół miliona dolarów. W roku 1978 (wtedy Friedmanowie pisali książkę) było to odpowiednio 8 lat i 54 miliony. W tym czasie inflacja spowodowała co prawda podwojenie cen, ale jak widać nie mogła być głównym powodem 
stukrotnego zwiększenia kosztów i czterokrotnego - nakładów pracy. 
 
Procentowo zmniejszyła się też ilość leków wynajdywanych w USA w stosunku do reszty świata - wcześniej USA dominowały w odkryciach farmaceutycznych, potem ich przewaga zanikła. 
 
Czy rynek farmaceutyczny został zdominowany przez wielkie kartele? No, na to odpowiedź widać chyba gołym okiem, więc nie będę się rozpisywać. 
 
Co gorsza, Amerykanie nie mogli korzystać z leków dopuszczonych do użytku i sprawdzonych w reszcie świata, póki nie przeszły przez badania ich komisji. Koronnym przykładem są tak zwane beta-blokery - leki regulujące pracę serca, które według badań wspomnianych naukowców ratują życie ok. 10000 ludzi rocznie. Regulacje przez 10 lat nie dopuszczały ich użycia w USA, czyli de facto zabiły 100000 ludzi. A to tylko jeden typ leku. Wardell podaje, że w ciągu lat 1967-1972 w całej dziedzinie 
wieńcowo-naczyniowej zatwierdzono do użytku w USA tylko jeden lek. 
 
Podsumowując, badania nie mogą oczywiście porównywać naszego świata ze światem alternatywnym, w którym nie ma regulacji, więc nie dadzą wyników, co do których nie można się spierać. Ale na podstawie porównania krajów, w których różne leki są dopuszczane lub nie, naukowcy twierdzą, że regulacje rynku leków częściej wyrządzają ludziom szkodę niż dają korzyść. 
 
 
5) Co by się działo na wolniejszym rynku? Jak konsument bez pomocy agencji rządowych 
ma ocenić jakość leku? Otóż nie musi tego robić sam. Np. sklepy, zwłaszcza duże 
zwykle prowadzą kontrolę jakości zamiast konsumentów. Kupując szafkę w IKEI nie zastanawiam się, czy kontrola z rządu sprawdziła, czy w drewnie nie ma korników, a zawiasy nie są zardzewiałe, bo wiem, że we własnym interesie sprawdza to sprzedawca. 
Nikt nie jest ekspertem od większości kupowanych rzeczy większym niż od leków, czy chodzi o buty, banany, czy patelnie. A detalista (tu: aptekarz) traci na tym, że dostaje zwroty, bądź klienci przestają do niego przychodzić. Więc on ma największy biznes w kontroli jakości - tak leków, jak i innych rzeczy. 
 
Innym gwarantem jakości często jest marka producenta - i tu producent ma interes, by wszyscy kupowali jego niezawodne produkty, więc zalezy mu na kontroli jakości. Już abstrahuję od sądowych kar, na jakie producent się naraża wypuszczając wadliwy lek. 
 
W branży medycznej po drodze mamy jeszcze lekarzy, którzy wystawiają recepty i też im zależy na leczeniu sprawdzonymi sposobami. 
 
Są też prywatne agencje kontroli jakości i pewnie bez państwowych byłoby ich więcej i byłyby bardziej znane (przynajmniej te najlepsze). Ich certyfikat byłby przedmiotem pożądania firm farmaceutycznych, o ile faktycznie konsumentom nie wystarczałyby wcześniej wspomniane przeze mnie zabezpieczenia. 
 
Można porównać rynek leków do rynku mu bliskiego, a zdecydowanie mniej regulowanego - rynku aparatury medycznej (dziś ten rynek jest prawie tak samo regulowany, ale do niedawna był prawie wolny). Lekarze ją kupowali na podstawie rekomendacji fachowych periodyków, reputacji producenta, czy zaufania do stałego dostawcy. Nie pytali urzędnika, czy dane wiertło, skalpel, czy aparat rentgenowski jest jedynie słusznym. Podobnie nie musieliby ich pytać w kwestii leków.  
 
Tak więc najlepszą ochroną konsumenta, w tym wypadku pacjenta, jest możliwie największa konkurencja, która wymaga możliwie małych regulacji. 
 
Sankcje rynkowe działają - niestety po fakcie i ofiary występują w tysiącach, ale jak widzimy, 
nadzór państwowy tylko przenosi te ofiary w inne miejsce, gdzie je mniej widać. Na dłuższą metę niewiarygodni uczestnicy rynku i tak są z niego usuwani. Warto zauważyć, że przed aferą thalidomidu przez 30 lat była tylko jedna afera tej skali (wynalazca, który ją spowodował popełnił samobójstwo). Twórcy thalidomidu poza USA zapłacili wielomilionowe odszkodowania - brzmi jak wystarczający bodziec do unikania wpadek. Czy z powodu jednej afery na 30 lat warto blokować postęp w medycynie? 
 
 
Czy zresztą dziś, na rynku leków regulowanych przez państwo, naiwni szukający 
leków nie trafiają na szarlatanów? Czy nie brakuje leczących dotykiem, 
jakimiś dziwnymi mistycznymi praktykami, homeopatią i pospolitych znachorów? 
Czy nie wszyscy w internecie trafiają co chwilę na spam dotyczący kuracji 
odchudzających, wzmacniających mięśnie, czy powiększających rozmaite narządy? Jak widać, jeśli ktoś jest głupi, to interwencja państwowa w niczym mu nie pomoże. No i czy nie słyszymy co pewien czas o mniejszych lub większych aferkach związanych z nieznanymi efektami ubocznymi działania leków? Życia niestety się nie da uwolnić od ryzyka. 
 
Różnica między gafą firmy, a gafą instytucji rządowej w kwestii stworzenia dobrego leku polega li i jedynie na tym, że firma zapewne wyleci z rynku, albo przynajmniej dużo straci. Instytucja rządowa natomiast zmieni kierownictwo i dostanie dodatkowe dofinansowanie. 
 
6) Dlaczego zatem regulacje się pojawiły i mają się dobrze? Bo wszyscy ,,wielcy'' zainteresowani na tym skorzystali. Rząd uzyskał większą kontrolę nad gospodarką i mógł się wykazać ,,troskliwością''. Urzędnicy zdobyli bezpieczne miejsca pracy i zarobku, poparte możliwościami ,,nieformalnych układów'' z koncernami farmaceutycznymi. Koncerny będące już na rynku z radością powitały zwiększenie barier wejścia na rynek i osłabienie konkurencji, nawet kosztem zwiększenia biurokracji (im zmniejszenie produkcji nowych leków najmniej szkodzi - bo klienci 
będą u nich kupować stare, a i zatrudnienie kogoś do wypełniania dodatkowej  
papierologii jest łatwiejsze, gdy jesteś dużą firmą), a dodatkowo certyfikaty państwowe zwalniały ich od części odpowiedzialności za swoje leki. Stracili konsumenci, 
niekoniecznie tego świadomi (bo każdy stracił po parę dolarów z podatków i 
potencjalnie wcześniej umarł - ale o tym nigdy się nikt nie dowie) i wynalazcy, 
którzy nie mieli środków, by lekarstwa swoje wprowadzić na rynek regulowany -  
tak więc grupy bez środków na lobbing i z małą siłą przebicia. 
 
Mam nadzieję, że to wystarczy jako odpowiedź.

Jan M Fijor 2012-07-06

Przepraszam za milczenie, ale przesladuje mnie pech komunikacyjny. w Meksyku nie bylo Internetu, w USA mam jakas blokade (Windows Vista), ktora mnie nie dopuszcza do sieci zabezpieczonych, a z McDonaldsa czy Starbucks audycji nie moge nadawac. Pozdrawiam wszystkich ze slonecznej Kalifornii. 
 
Jan M Fijor

Marek 2012-07-07

W Windows Vista firewall ma osobne ustawienia w zależności od tego czy to sieć domowa, firmowa czy publiczna. Ustawienia z sieci domowej są zmienione na bardzo konserwatywne, które blokują wszystko i odrzucą Skype'a czy co tam. 
 
Można albo firewalla (Windows Firewall w Control Panel) wyłączyć albo zmienić obecnie używany na bardziej liberalny.

Fantas Manis 2012-07-09

Janek, 
 
opowiedz jak jest w tych Stanach! Dla Ciebie to kwestia oczywista, ale naprawdę bardzo mało ludzi słuchających Kontestacji było w USA, przy czym wszyscy znają ten kraj z TV i generalnie z amerykanizacji naszego zglobalizowanego już świata. 
 
Czy tam rzeczywiście nie ma płotów między ulicą a ogródkiem? 
Czy tam co drugi murzyn ma nielegalną broń? 
Każdy ma w nosie ile pali jego fura, byle była duża? 
Piwo od 21 roku życia, a prawo jazdy od 16-tki? 
Rzeczywiście każdy tam ma auto i bez niego nie da się żyć? Co z komunikacją zbiorową? 
Czy rzeczywiście ludzie są tak otwarci i każdy przechodzień może opowiedzieć Ci swoją historię, wystarczy, że zapytasz? 
Dlaczego tam wszyscy jedzą w tych przydrożnych barach i czy rzeczywiście to takie popularne? 
Każdy zarabiający średnią krajową ma dom z basenem? 
Jak jest młodym amerykanom zaczynającym swoją karierę zawodową? U nich podobnie trudno wejść na rynek jak w PL? 
I czy telewizja tam to bóg i religia? 
 
Bardzo jestem ciekaw odpowiedzi na te pytania. Tylko proszę, niech kolejne audycje będą w lepszej jakości niż ta ostatnia. Nie dało się jej słuchać.

Dodaj komentarz...

Jan Fijor

Współzałożyciel szkoły biznesu ASBIRO, przedsiębiorca i podróżnik, który w czasie stanu wojennego wyemigrował do Stanów Zjednoczonych, gdzie spędził 17 lat. Były barman, pośrednik nieruchomości, agent ubezpieczeniowy i makler. Obecnie, oprócz działalności w szkole ASBIRO, zajmuje się publicystyką oraz jest właścicielem wydawnictwa Fijorr Publishing.

Prowadzi audycję na żywo Jan Fijor zaprasza w którym przedstawia punkt widzenia przedsiębiorcy. W środy o 21.00

Medale:

Prowokator miesiąca
złoty!
Inne audycje tego autora:

Jan Fijor - Trump coś kręci (21) - 2 tygodnie temu

Jan Fijor - Czytamy Misesa (7) - 4 tygodnie temu

Jan Fijor - Zarobki i molestowanie (63) - 5 tygodni temu

Jan Fijor - Wolność (103) - 8 tygodni temu


Jan Fijor - Maile o start-upach (3) - 2 miesiące temu

Jan Fijor - Doradzamy biznesplanom (5) - 3 miesiące temu

Więcej audycji...


Jan Fijor - Gdzie poszedł handel (1) - 4 miesiące temu

Jan Fijor - Jak Trump kupował tanio (38) - 4 miesiące temu

Jan Fijor - Samoloty, Białoruś i UK (10) - 4 miesiące temu

Ryanair i LOT to naciągacze (20) - 4 miesiące temu

Jan Fijor - Imigranci (20) - 5 miesiące temu


Jan Fijor - Co tam Panie w Ameryce? (3) - 5 miesięcy temu

Jan Fijor - USA, ekonomia i listy (5) - 6 miesięcy temu

Jan Fijor - Przeprowadzka do Chicago (29) - 6 miesięcy temu




Jan Fijor - Delta? Nie latam (7) - 7 miesięcy temu






Jan Fijor - Roboty kradną pracę? (24) - 9 miesięcy temu


Jan Fijor - A narzekam sobie dzisiaj (19) - 10 miesięcy temu


Jan Fijor - Najbogatsi ludzie rotują (15) - 10 miesięcy temu

Jan Fijor - O lewackim Hollywood (6) - 10 miesięcy temu

Jan Fijor - Spotkam się z Trumpem (23) - 11 miesięcy temu

Jan Fijor - Nowe obywatelstwo Janka (6) - 11 miesięcy temu

Jan Fijor - Milion plus (17) - 11 miesięcy temu

Jan Fijor - Powrót z Białorusi (3) - 11 miesięcy temu

Jan Fijor - Wolny monopol (22) - ponad rok temu

Jan Fijor - Prezydenci USA (13) - ponad rok temu




Jan Fijor - Telenovela (7) - ponad rok temu

Jan Fijor - Raport z Liberlandu (19) - ponad rok temu




Jan Fijor - Oszukańczy Wolontariusz (18) - ponad rok temu


Jan Fijor - Trumpy i Hilarie (3) - ponad rok temu

Jan Fijor - Trumpy i Hilarie (7) - ponad rok temu

Wielki szwindel na mieszkaniach (19) - ponad rok temu

Jan Fijor - O palancie z Kontestacji (35) - ponad rok temu

Jan Fijor - Szarańcza w Malawi (20) - ponad rok temu



Jan Fijor - To Polacy Panie Kolonko (21) - ponad rok temu





Jan Fijor - TRUMP (34) - ponad rok temu

Dlaczego Janek nie kupił złota? (22) - ponad rok temu


Jan Fijor - Jak znaleźć sponsora (9) - ponad rok temu




Jan Fijor - Skok na OFE 2.0 (29) - ponad rok temu


Jan Fijor - Pranie pieniędzy na dom (34) - ponad rok temu

Jan Fijor - Jak w grudniu 81 (40) - ponad rok temu


Jan Fijor - Illinois vs Oklahoma (20) - ponad rok temu



Komu Kaczyński zrobi dobrze? (23) - 2 lata temu





Jan Fijor - Silk Road (14) - 2 lata temu

Obsługa klienta wg Janka (19) - 2 lata temu



Bierzcie zasiłki (31) - 2 lata temu











Jan Fijor - Pomysły na biznes (7) - 3 lata temu


Jan Fijor - o tematach z debaty (18) - 3 lata temu


Jan Fijor - Wybory (19) - 3 lata temu


Nie ma gotówki i nie będzie (24) - 3 lata temu



Jan Fijor - Jak umarł Tuwim (11) - 3 lata temu


Jan Fijor - O pisaniu książek (30) - 3 lata temu


Jan Fijor - Franek (14) - 3 lata temu


Jan Fijor - Putin Austriakiem? (18) - 3 lata temu

Jan Fijor - Lekcja historii (14) - 3 lata temu




Jan Fijor - Motywy (30) - 3 lata temu


Jan Fijor - O wizycie Stockmana (16) - 3 lata temu

Jan Fijor - Złoto (9) - 3 lata temu




Prywatyzacja wg Janka Fijora (14) - 3 lata temu


Kierowcy LPG są dyskryminowani (13) - 3 lata temu





Wolny rynek — wprowadzenie (38) - 4 lata temu





Jan Fijor - Buthan (17) - 4 lata temu




Jan Fijor - Emp@tia (5) - 4 lata temu


Jan Fijor - Łukraina (18) - 4 lata temu


Nakręcony prywatyzacją (52) - 4 lata temu


Słuchacz w długach (30) - 4 lata temu

Jan FIjor - Rock and Roll (15) - 4 lata temu

Jan Fijor - Dyskryminacja (27) - 4 lata temu



Bitcoin to tylko zabawka! (87) - 4 lata temu

Bardzo smutny Janek (47) - 4 lata temu

Wywiad z Markiem Klugmannem (40) - 4 lata temu

Rzecz o kontroli czynszów (14) - 4 lata temu

Janek zbankrutował (20) - 4 lata temu


Blacha wie co mówi (37) - 4 lata temu

Fijor idzie w politykę (37) - 4 lata temu

Ostro (63) - 4 lata temu



Banki, samochody, podręczniki (28) - 4 lata temu


Służba zdrowia za oceanem (22) - 4 lata temu

Czy okienko blokuje kolejkę? (65) - 4 lata temu

Czy istnieje strata społeczna? (24) - 4 lata temu


Czy alkoholik jest racjonalny? (61) - 4 lata temu


Czym jeździ milioner? (21) - 5 lata temu

Jan Fijor - Jak wybieram akcje (15) - 5 lata temu


Jan Fijor - Emeryty (40) - 5 lata temu

Jan Fijor- Zmęczenie bogactwem (28) - 5 lata temu


Jan Fijor - Kto mi wisi? (58) - 5 lata temu

Na co nam służby specjalne? (17) - 5 lata temu


Jan Fijor - Geje są jak SB (50) - 5 lata temu

Jan Fijor - O dwóch burakach (20) - 5 lata temu

Jan Fijor - Długi (117) - 5 lata temu


Bogaty może dłużej (48) - 5 lata temu


Komentarze pomysłów na biznes (32) - 5 lata temu

Co Janek zrobił z ogórkami? (37) - 5 lata temu




Jan Fijor - SKOK (15) - 5 lat temu



Jan Fijor - Rozmowy na Jetlagu (19) - 5 lat temu


Jan Fijor - Ja się wycofuję (20) - 5 lat temu


Robimy gospodarstwo? (70) - 5 lat temu



Jan Fijor - Wyjazdy (53) - 5 lat temu





Jan Fijor - Broni Amber Gold (78) - 5 lat temu


Jan Fijor - W kraju dziadów (27) - 5 lat temu




Jan Fijor - Oba maży da (30) - 6 lat temu

Jan Fijor - Karty kredytowe (19) - 6 lat temu



Jan Fijor - pośrednicy (23) - 6 lat temu


Czy celnicy to kretyni? (23) - 6 lat temu

Jan Fijor - Unikać euro i eko (26) - 6 lat temu

Jan Fijor - Knajpy w Zakopanym (29) - 6 lat temu




Jan Fijor - Powrót z Azji (15) - 6 lat temu



Jan Fijor - dochód pasywny? (21) - 6 lat temu


Jan Fijor - Putinizacja (38) - 6 lat temu

Jan Fijor - To już 6,12 (26) - 6 lat temu










Jak sprzedawać dom? (20) - 6 lat temu

Boeing, monopol i korupcja (52) - 6 lat temu


Oburzeni (11) - 6 lat temu


Książki ekonomiczne (21) - 6 lat temu

Podatek Buffeta (8) - 6 lat temu

Dlaczego nas nie lubią? (31) - 6 lat temu

Portugalia (17) - 6 lat temu

Wy ćwoki (15) - 6 lat temu

Jan Fijor: Czy brać kredyt? (4) - 6 lat temu






Przygody Janka w Rosji (10) - 6 lat temu

Co tam w Norwegii słychać (38) - 7 lat temu



Jan Fijor o gejowych (50) - 7 lat temu

Jan Fijor o pracy po maturze (39) - 7 lat temu


Co boli Janka F.? (14) - 7 lat temu


Fijor zatrzymany w Kolumbii (11) - 7 lat temu


Kto to jest biedny człowiek (18) - 7 lat temu

Kto to jest człowiek biedny (6) - 7 lat temu


Żona milionera (10) - 7 lat temu





Afryka Afryka (27) - 7 lat temu

Czego nie wiem Janek Fijor (9) - 7 lat temu


Janek o szpitalach (7) - 7 lat temu



Dalsze relacje z Kaliforni (17) - 7 lat temu

Fijor w Californi (17) - 7 lat temu


Prawo spadkowe (6) - 7 lat temu

Się SANEPIDowi oberwało (9) - 7 lat temu




O wyborach w ameryce (21) - 7 lat temu





O gatunkach, które wymierają (14) - 7 lat temu




O "wygranych" na loterii (15) - 7 lat temu

Służba zdrowia ciąg dalszy (26) - 7 lat temu











Państwowe akcje (20) - 8 lat temu


Ubezpieczalnia pilotów TV (2) - 8 lat temu

Jan Fijor o USA (33) - 8 lat temu






A dzisiaj polecamy:
 align="center">
Program sponsorują:

Panel-pol - - 20.00
Wypożyczalnia samochodów - - 30.00
najlepszy ranking - - 20.00
Montaż Anten Warszawa - - 20.00
klimatyzacja centrum - - 20.00
Montaż Anten Warszawa - - 20.00
Przeprowadzki Międzynarodowe - - 25.00

Możesz i ty zasponsorować >>>

Promuj radioWydrukujDaj komuś ulotkęChcesz prowadzić audycję?Kontakt