Facebook
Misja Grupa 5000+ audycji Kino Oddaję 500+ Czat Kryzys? Napisz
Podpis:
Numer GG:
KonteStacja.com - radio ludzi wolnych Cyber Forces
Dziś
20:00
Firma na emigracji
Jutro
21:00
Wydanie Główne
Słuchaj radia
Jan Fijor zaprasza (8)
4 dni temu
Czy Janek oddałby 500 plus?
Przekazywanie zasiłku na cele charytatywne. Złoto. Loty Kuchcińskiego i limuzyny rządowe. Niszczenie kapitalizmu. Czy gry, portale społecznościowe i Internet powodują wyobcowanie młodych...
Wydanie Główne (1)
5 dni temu
YT wciąż jest najlepszy?
Czy da się z niego zrezygnować? Dlaczego nie ma dobrej alternatywy? O monoplach medialnych i sposobach finansowania treści. Licencja na żebranie. Ministrowie zapomnieli o Caritas. Polska...
Skorzystaj z naszych projektów:

▸ Wolny Rynek - w liczbach
▸ Emigrujesz - posłuchaj najpierw
▸ KontestKino - filmy na wieczór
▸ Poważny kryzys - napisz

Audycja: 2014-09-09

Dream Team - jak zbudować zespół marzeń?

Nadający:

Każda firma i każda drużyna sportowa to zbiór ludzi. Jak stworzyć między tymi ludzmi atmosferę zwycięstwa i jakie jest 5 cech wybitnych zespołów? Jeśli chcesz poczyć czym jest dream team, możesz mieć na to wpływ za pomocą konkretnych narzędzi z tej audycji.

KOMENTARZE

Tomanek 2014-09-11

Bardzo pięknie. Wyłumacz to takiemu Januszowi na dorobku, gdzie liczy się tylko ilość.

Jakub B. Bączek 2014-09-12

Ilość czego? :)

Mściwój Ogórkowski (mscog) 2014-09-12

W chwili obecnej studiuję, więc nie prowadzę żadnego stałego zespołu, ale jeszcze półtora roku temu, w liceum, prowadziłem gazetę szkolną. Twoja audycja skłoniła mnie do sięgnięcia pamięcią do tych czasów i zastanowienia się, jak to w naszym zespole było z tymi pięcioma elementami, o których wspomniałeś.  
 
Zaufanie - wydaje mi się, że było go bardzo dużo. Moi redaktorzy, ludzie od składu, graficy, rysownicy oraz korektorzy znali się i lubili. Część znała się z klasy lub ogólnie ze szkoły, część poznała się przy okazji robienia gazety. Dwie dziewczyny zostały nawet, i (), nadal chyba są przyjaciółkami. Wydaje mi się jednak, że nie była to tak do końca moja zasługa - tak jak wspomniałem, część osób znała się wcześniej, a reszta pewnie zaczęła sobie ufać biorąc przykład z tamtych.  
 
Konflikty - ooo tak. Tego było na pewno dużo. Może nie wystarczająco dużo - z racji na charakter naszej współpracy nie widzieliśmy się często, było to jednak coś baaardzo dodatkowego. Zebranie było raz na miesiąc, po wydaniu gazety. Rozmawialiśmy o tym, co w tym miesiącu było dobrze, co było źle. Moi koledzy z redakcji podsuwali pomysły na to, co może znaleźć się w następnym numerze. Część z tych pomysłów innym wydawała się na przykład zbyt śmiała - i nie bali się o tym mówić. Moje pomysły też były czasem kwestionowane, żeby nie było nieporozumień. A jeżeli zespół uznał, że moje pomysły są słabe, no to cóż, trzeba było przełknąć ślinę i zrobić co innego, bywa.  
Jeśli chodzi o konflikty, muszę jeszcze wspomnieć o dwóch rzeczach. Pierwsza z nich jest niezbyt chlubna. Mam słabość do ludzi - jeżeli do redakcji przychodził człowiek, który wprawdzie pisał (albo korygował rysował, itp), ale cechował się tym, że mało kto go lubił, bo był po prostu dziwny, albo rzucał jakieś bezsensowne propozycje, to nikt takiego człowieka nie krytykował, bo wszyscy czekali aż skończy i sobie pójdzie. A ja mam niesamowitą słabość do przeróżnych wariatów (a takich u nas nie brakowało, oj nie), więc często też czekałem aż skończy, zamiast zdecydowanie poprosić, żeby sobie poszedł, albo zaczął mówić z sensem. - I tak, mogło być tak, że taki koleś w końcu rzuci coś niesamowicie dziwnego, ale też niesamowicie fajnego. I może warto by było na to czekać. Gdyby to się zdarzyło. Ale się nie zdarzyło. :) No nie wiem. Mam słabość do chaosu i dziwnych ludzi, których nikt nie toleruje, bo nie mieszczą się w ich ramach normalności, ale kiedy tacy ludzie przeszkadzają, powinienem reagować. Chyba. 
Drugą z nich jest przeniesienie konfliktów pozaredakcyjnych bezpośrednio do gazety. Gdy widziałem, że dwójka moich kolegów mocno się o coś sprzecza (np. interpretację wydarzenia lub fakty naukowe), proponowałem, żeby posprzeczali się na łamach gazety i napisali dwa przeciwstawne artykuły. Zwykle takie teksty dochodziły przed terminem i prezentowały jakość wyższą od innych popełnionych przez te dwie osoby. Przypadek? Nie wiem, nie znam się. Ale pewnie nie ;) Zaangażowanie emocjonalne.  
Co tam było dalej? Odpowiedzialność oraz "my", a nie "ja". Myślę, że nie było super dobrze, ale nie było też źle. Z tego powodu, że wszyscy pracowali dobrowolnie. (bo nie dostawali wynagrodzenia :D ) Dlatego, że to było fajne, że mnie lubili (a mi się trudno odmawia, jak ktoś mnie lubi), że chcieli żeby ta gazeta wychodziła. Zauważyłem, że ludzie bardziej bezpośrednio zaangażowani w całokształt gazety - czyli główny grafik, DTP, korektor korekty (tak, był ktoś taki, nie pytaj), bardziej traktowali tę gazetę jak swoją niż ludzie, którzy gdzieś tam po drodze pisali jakiś tekst. Myślę jednak, że dużo ludzi robiło to dlatego, że nie chcieli mnie zawieść. Czy to jest dobra motywacja? Jeśli kogoś lubisz i robisz coś po to, żeby go nie zawieść? 
Zaangażowanie. Tutaj znowu - różnie. Jeśli trzeba było gdzieś pojechać, coś kupić, bo zabrakło, zostać po lekcjach 6 godzin, bo trzeba zamknąć numer na jutro, część była skłonna do takich poświęceń, a część nie. Przy czym o tym, jak to zrobić, żeby byli, w ogóle nie myślałem. Przy następnym projekcie zacznę.  
Dbałość o wyniki. Nie za bardzo można mówić o wynikach - działaliśmy non-profit i tylko w granicach szkoły, więc zmierzenie ich liczbami w jakikolwiek sposób było niemożliwe. Można było mówić tylko o tym, jakie były opinie czytelników. I znowu, najbardziej odpowiedzialne osoby się tym przejmowały bardziej, bo chciały żeby cała gazeta była dobra, a jeśli chodzi o resztę, to było gorzej.  
 
Chociaż w sumie... My wydawaliśmy gazetę co miesiąc, poprzedni zespół zrobił to w ciągu roku dwa razy, a następny wydaje co dwa miesiące. Czy to wynik? W jakimś sensie. W takim zerowym. To znaczy, chyba lepiej, żeby było coś niż nic, ale ważne jest to, "co" to jest, a nie tylko, że jest.  
 
Na pewno zabrakło u mnie takiego bezpośredniego uczenia się od siebie nawzajem, np. zbierania źródeł, pisania itp. Nikt nie robił tego sam z siebie, ja czasem o to prosiłem. Bo ktoś za długo pisał i po prostu chciałem wiedzieć dlaczego. Bo czasem to wynikało z lenistwa, małej motywacji, a czasem z tego, że po prostu ktoś nie umiał czegoś zrobić. I wtedy inni pomagali.  
 
Przepraszam za blok tekstu, prywatna perspektywa czasem jest fajna, a czasem nie. Na pewno audycja pomoże przy następnej okazji, kiedy będę zarządzał zespołem - albo był jego częścią. Prowadzić gazetę przestałem półtora roku temu, miesiąc przed maturą.  
 
Uważam, że w życiu/ w pracy/ w biznesie najważniejsi są inni ludzie i kontakty z nimi, bo jeżeli to jest, to coś fajnego uda się razem zawsze zbudować. Ale może się mylę. W końcu "najważniejsze jest zawsze to, czego najbardziej brakuje".

Jakub B. Bączek 2014-09-12

@3. Mściwój Ogórkowski (mscog) 
WOW! To najdłuższy komentarz jaki otrzymałem pod swoją audycją ever. Przeczytałem go uważnie. Fajnie, że przeanalizowałeś sobie sytuację - myślę, że to ważna umiejętność managerska by raz na jakiś czas dawać samemu sobie feedback, a już na pewno - swojemu zespołowi. 
 
Prywatna perspektywa jest tak naprawdę najlepsza bo... konkretna i "własna" - tak trzymaj Mściwój - do usłyszenia:)

Rafał 2014-09-12

Jakubie, czy podczas swojej przygody z przedsiebiorczością napotkałeś jakieś poważniejsze utrudnienia ze strony instytucji państwowych? Nie bosiz się prowadzić swojego biznesu w kraju, gdzie decyzja jednego urzędasa potrafi zrujnować przedsiębiorcę?Pytam bo jak wiadomo realia prowadzenia firmy w naszym kraju są jakie są a ciekaw jestem jakie Ty, osoba, która niewątpliwie osiągnęła spory sukces biznesowy ma w tym zakresie doświadczenia oraz podejście do tematu. Pozdrawiam serdecznie.

Tomanek 2014-09-13

Piszę tutaj o produkcji typu załóż - ściągniąć. W czasie pracy masz pracować na najwyższych obrotach i najlepiej z nikim nie rozmawiać.

Jakub B. Bączek 2014-09-13

@5. Rafał - myślę, że odpowiem na to pytanie już za parę dni bo własnie teraz "szaleje" w mojej firmie kontrola z ZUS:) Raczej się nie boję bo płace podatki i działam uczciwie. Również słyszałem wiele historii i absurdalnych case'ów z urzędnikami w tle, ale naprawdę wierzę, że w 95% przypadków firmy są traktowane normalnie przez urzędy i - oprócz sporych podatków - nie powinny mieć problemów, o których piszesz. Nie chcę jednak zapeszyć i nigdy nie mówię "nigdy" - na dzień dzisiejszy czuję się jednak spokojny:)

Jakub B. Bączek 2014-09-13

@6. Tomanek - pytanie, czy w takim przypadku jest Ci potrzebny "zespół marzeń"? W przypadku drużyny sportowej, zespołu managerskiego albo handlowców wydaje mi się to bardzo ważne. Nie znaczy to jednak, że zawsze i wszędzie będzie istotne. Niektóre zespoły nie są trwałe i jeśli wykonują jakieś czynności bez potrzeby budowania relacji to ta audycja raczej ich nie dotyczy.

Tomanek 2014-09-13

Masz rację w tym przypadku budowanie zespołu nie ma sensu.

RAdesign 2014-09-13

@3 Mściwój Ogórkowski 
 
To, co zauważyłeś w motywacji pracy - dla Ciebie - ze względu na sympatię, to prawda stara jak świat. 
Standardowym casusem jest sytuacja w jakiej działa wojsko i jak działa dynamika na linii żołnierze-podoficerowie. 
W najlepszym systemie żołnierze nie walczą i nie giną za idee i nie za ideały, ale robią to dla swoich podoficerów. 
Była to też jedna z głównych przyczyn ogromnych sukcesów Wehrmachtu na froncie wschodnim (Barbarossa) lub na innych frontach drugiego etapu 2 WŚ. 
Niemiecka piechota składała się ze zgranych, zżytych zespołów, zahartowana pierwszymi, niezbyt wymagającymi kampaniami. 
W szkoleniu nacisk, jaki położono na integrację drużyn, i zachowanie integralności - był ogromny. 
Szczególną rolę przypisano stopniom typu porucznik, podprucznik, sierżant, z którymi integrował się oddział w boju i podczas odpoczynku...to dla nich walczył zwykły szeregowiec. 
 
Potężne straty w korpusie podoficerów były jedną z przyczyn osłabienia wartości bojowej jednostek, gdyż do normalnych działań taktycznych potrzeba właśnie zgrania, zaufania, oddania i gotowości do racjonalnych poświęceń. Mało zgrany lub nielubiany podoficer nie porwie ludzi do działania, ale też może marnować ich wysiłek i beztrosko szafować życiem. 
 
Dlatego w rozbudowanej strukturze zawsze trzeba stawiać na dobrych podoficerów.

Dodaj komentarz...


Jakub B. Bączek: Złoty medalista Mistrzostw Świata jako trener mentalny kadry narodowej siatkarzy Stephana Antigi, założyciel firmy STAGEMAN, pisarz i podróżnik. A mówiąc po naszemu: marzyciel oraz zwykły facet, który znalazł pomysł za milion Euro i miał jaja by go samodzielnie od zera zbudować, zainteresowany siatkówką, golfem i buddyzmem, człowiek działania i konkretów. Ma na swoim koncie kilka firm, kilkadziesiąt publikacji i masę podróży po całym świecie. Prowadzi Jbbcoaching.pl

Wolność Finansowa 50 na 50

Inne audycje tego autora:

Pożegnanie z KonteStacją (28) - 4 lata temu



Skąd czerpać motywację? (21) - 5 lata temu


Wywieranie wpływu na ludzi (10) - 5 lata temu

Jak reagować na zdenerwowanie (14) - 5 lata temu

Więcej audycji...



O biznesie z Barceloną w tle (2) - 5 lata temu

100 Marzeń (13) - 5 lata temu


Życie bez ograniczeń (12) - 5 lata temu

Uzależnieni od Facebooka (5) - 5 lata temu

15 książek i 3 piosenki (17) - 5 lata temu




Dlaczego siatkarze wygrali? (8) - 5 lat temu



Polak na emigracji (6) - 5 lat temu


Twoje pole komfortu (4) - 5 lat temu


Sztuka zapominania (9) - 5 lat temu

Jak osiągnąć sukces? (7) - 5 lat temu


Zdenerwowany Klient (8) - 5 lat temu



Zjebka motywująca (3) - 5 lat temu

Naiwne pytania (12) - 5 lat temu

Skąd wziąć więcej energii? (17) - 5 lat temu

Kto pyta, ten... błądzi (10) - 5 lat temu

Język obcy w 6 miesięcy (40) - 5 lat temu

Eurowizja a... Twój biznes (11) - 5 lat temu

Rozmowa kwalifikacyjna (61) - 5 lat temu

Forma prawna twojego biznesu (17) - 5 lat temu

UWAGA! Złodzieje!!! (15) - 5 lat temu


Bestseller w 7 dni (6) - 5 lat temu

Buddowanie sukcesu (41) - 5 lat temu

Kuba, co ludzie powiedzą? (16) - 6 lat temu

Znam niezły skrót... (21) - 6 lat temu

Mieszkanie za 66% ceny... (24) - 6 lat temu



A dzisiaj polecamy:
 align="center">
Promuj radioWydrukujDaj komuś ulotkęChcesz prowadzić audycję?Kontakt