Facebook
Misja Grupa 5000+ audycji Kino Czat Kryzys? Napisz
Podpis:
Numer GG:
KonteStacja.com - radio ludzi wolnych Kup najbardziej niepoprawną książkę tego roku
Dziś
21:00
Wydanie Główne
Jutro
21:00
ByteEater na leczeniu tabletkami ze skutkami ubocznymi uniemożliwiającymi prowadzenie audycji.
Słuchaj radia
Jan Fijor zaprasza (5)
4 dni temu
Jan Fijor - Wizyta w Rumuni i kryzys w USA
Janek wrócił z ASBIROwego wyjazdu do Rumuni i opowiada o gospodarce tego kraju oraz o tym co go spotkało. Jak również ciekawe rzeczy dzieją się na rynku złota, ropy i giełdy w USA,...
Wydanie Główne
5 dni temu
Kto ukradł nam Marsz?
Kolejna nacjonalizacja. Czy odzyskaliśmy niepodległość? Władza centralnca vs lokalna. Cena cebuli. Nie chcą inwestycji i miejsc pracy. Gentryfikacja. Do kogo należy miasto?
Skorzystaj z naszych projektów:

▸ Kontest.CLUB - wspieraj KonteStację
▸ Wolny Rynek - w liczbach
▸ Emigrujesz - posłuchaj najpierw
▸ KontestKino - filmy na wieczór
▸ Poważny kryzys - napisz

Audycja: W głąb siebie 2015-05-20

Czego pragną ludzie?

Nadający: Arkadiusz Naruk

Czego pragną ludzie i dlaczego tego nie osiągają?

KOMENTARZE

Arek Naruk 2015-05-21

Zapraszam do komentowania, Kochani! Niech to nie będzie sucha gadanina, ale nasz wspólny warsztat/dyskusja. 
 
Jeśli tego słuchasz, to znaczy, że masz swoje przemyślenia - mógłbyś/mogłabyś się tutaj nimi podzielić? Z góry dzięki za chęć, czas i ew. odwagę!

Vombato 2015-05-21

Z niecierpliwością czeka na kolejny odcinek. Bardzo mnie ciekawi o czym będzie. Mam nadzieję, że o tym jak to zrobić żeby się zebrać w sobie i ruszyć na emigrację, bo nie mogę znaleźć w sobie mocy :D 
 
Myślę, że zapożyczenia z języka obcego w tego typu wykładach bardzo źle brzmią, tak jakby w POL nie istniały odpowiednie słowa, a jestem pewien, że istnieją. Dlatego proponuje aby tego nie robić ;)

Vombato 2015-05-21

Chciałbym zmienić prace, ale boje się że mogę się nie sprawdzić w nowej pracy i zostanę bez pracy. Błędne koło myślenia.

Arek Naruk 2015-05-22

@Vombato 
Stary, długi temat, całą audycję musiałbym zrobić o Tobie. ^_^ 
 
Dzięki za "hint" o zapożyczeniach. :> Cóż, to już mój nawyk i po trochu spowodowany tym, że kilka lat musiałem dużo komunikować się po angielsku, więc niektóre "rzeczy" mam nazwane po obcemu. Postaram się to wygładzić. 
 
Nie mogę Ci rzetelnie pomóc, ale podrzucam parę pomysłów do pracy ze sobą: 
1) Dlaczego potrzebujesz "zebrania się w sobie, żeby ruszyć na emigracje"? Czy na pewno jej chcesz, skoro musisz się zbierać? 
2) Dlaczego miałbyś nie sprawdzić się w nowej pracy? Mówisz, że chcesz ją zmienić. Będziesz miał potem nową - prawdopodobnie wybierzesz sobie taką, w którą się zaangażujesz. Czy masz problemy z realizacją rzeczy, w które jesteś zaangażowany? 
3) Co się stanie, jeśli zostaniesz bez pracy? Spróbuj zwizualizować ten stan. 
 
Polecam zasadę pracy z budżetem osobistym, o której mówił m.in. Michał Szafrański, aby zbudować sobie 3 levele (:P) zabezpieczeń: 
1) Poduszka finansowa np. 500-2000 zł (na rzeczy typu awaria samochodu, operacja, awaria lodówki itp.). Chodzi o to, że masz taką sumę odłożoną na boku, nie ruszasz i jest. 
2) Zabezpieczenie w postaci Twoich 3-6 miesięcznych NORMALNYCH kosztów życia. W przypadku utraty pracy, zostanie Ci środków na bezpieczne przeżycie 3-6 miesięcy. W "kryzysie" nie będziesz miał tych NORMALNYCH kosztów życia, tylko KRYZYSOWE, więc siłą rzeczy, może tej kasy starczyć np. na 4-8 miesięcy. 
3) To co jest ponad to nadwyżki na inwestycje z wyższym ryzykiem, nowe biznesy, giełdy, forexy, kasyno, cokolwiek. 
 
Poziom 2 zabezpieczeń powoduje, że jak stracisz pracę to masz wielki komfort psychiczny i nie musisz szukać z nożem na gardle, tylko możesz sobie zrobić przegląd ofert. Np. ja mam tak teraz - żyję z oszczędności i mogę pomyśleć o tym, gdzie wykopię nowe źródło pieniędzy. Dzięki temu będzie ono w zgodzie i prawdzie ze mną, w oparciu o pasję, a nie kwotę. 
 
Ostatnia sprawa: 
co do satysfakcji z pracy itp. To może być warto skorzystać z różnych narzędzi psychometrycznych (będzie o tym za kilka audycji). Żebyś wybrał pracę dla tej osoby, którą naprawdę jesteś.

Vombato 2015-05-22

1 Potrzebuje się zabrać żeby wyjść z mojej strefy komfortu, czyli wystarcza mi na życie ale na tym się kończy, poza jest w miarę stabilnie "znam swój rewir" i wiem co mnie czeka. 
2. Kiedyś miałem taki przypał, że wyleciałem bo za wolno robiłem. To było trochę nie sprawiedliwe bo zostałem osądzony po 5 dniach pracy i uczyłem się pracy w danym temacie na danym programie. Być może fagas miał racje bo był starym dziadem i z nie jednego pieca chleb zeżerał. Jednako takie doświadczenie dość ostro wyhamowało moje zapędy. 
# w sumie jeśli zrobisz audycję o znalezieniu "pracy na własną miarę" i zrozumiem Twój przekaz to będę Ci niezmiernie wdzięczny, do końca swoich dni. 
Nadwyżki minimalne posiadam i mogę je jakoś utrzymać. Tu hamulcem jest "obawa adaptacyjna". Wyobraźmy sobie, że rzucam co znam i lecę szukać nowego "lepszego". Nie sprawdzam się i ląduję na bezrobociu, masakra. Tydzień bez pracy to tydzień stracony :) 
 
Codziennie jak chodzę po mojej pracy to się zastanawiam, jak by to było gdybym robił to co lubię i to co potrafię lepiej od innych, a w dodatku płacili bym mi za to na "przyzwoitym europejskim" poziomie. Wtedy to by mi się żyło :D

Michał z Canterbury 2015-05-23

Hej Arek ! 
 
Super audycje prowadzone prostym, zrozumialym i przyjemnym w sluchaniu stylem; Dziekuje Ci za nie !!! Ciekawych rzeczy mozna sie dzieki Tobie nauczyc. 
 
W audycji mowiles o tym jak nasi rodzice ksztaltuja nasza psychike, nawyki, model rzeczywistosci. 
 
Ja majac 31 lat dopiero teraz pomalu zaczynam rozumiec i przepracowywac swoje schematy wyksztalcone pod wplywem rodzicow. 
 
To co mnie zastanawia, to jak sie ma sprawa z dziecmi, ktore pochodza z domu dziecka ? - czy role rodzicow przejmuja opiekunowie ? 
 
Oraz drugi case:  
 
Co z ludzmi, ktorzy w bardzo mlodym wieku stali sie niezalezni ? 
 
przyklad: moja kolezanka w wieku 14 lat wyjechala do wiekszego miasta sama, zaczela pracowac, zyc samodzielnie. 
 
Dzis jest wspaniala kobieta na poziomie, ma bogaty bagaz doswiadczen, sile i energie do rzeczy ponad przecietnych. 
 
Jak myslisz: czy sytuacja ludzi, ktorych rodzice nie instalowali ograniczajacych / podcinajacych skrzydla przekonan, jest w ostatecznosci " lepsza " ? 
 
Jeszcze raz wielkie dzieki za super audycje !

Arek Naruk 2015-05-23

@Vombato 
1. Są różne poziomy wyjścia ze strefy komfortu. Być może to, co chcesz zrobić jest wyjściem za daleko. Możesz zastanowić się: co możesz zrobić, żeby nie czuć tak dużej niepewności? 
 
2. Twoje własne słowa: "JEDNO takie doświadczenie dość ostro wyhamowało moje zapędy." 
 
Pomyślę o audycji na temat pracy. Będę musiał zrobić trochę dodatkowego researchu. Mam kilka pomysłów, chociaż szukanie pracy to sprawa "wieloobszarowa dużego kalibru". To nie jest prosty cel dotykający jednej dziedziny życia. Do znalezienia dobrej pracy potrzeba... wiedzieć czego szukać. ;) I do tego są bardzo fajne narzędzia, o których będzie w jednej z kolejnych audycji. 
 
@Michał 
Hej, dzięki za bardzo miły komentarz! 
 
Fajnie, że masz taką dużą samoświadomość. Pewnie okaże się, że pod wierzchnią warstwą schematów odkryjesz ich jeszcze 3x tyle. Ale nie zmienia to faktu, że warto pracować nad tymi negatywnymi. O tym będzie audycja w swoim czasie - jest m.in. bardzo skuteczne ćwiczenie mentalne do tych celów. 
 
DOM DZIECKA: wydaje mi się, że tutaj nie jest ważne kim jest ktoś dla nas "prawnie", ale "w głowie". Jeśli opiekun to kat, to nie sądzę, żeby pojawiła się chęć pełnej identyfikacji z nim. Ale nie chodzi wyłącznie o rodziców - rodzice to taki autorytet najwyższego poziomu (przejmujemy po nich reakcje emocjonalne, nawet nawyki ruchowe i w tym wady postawy!!, sposób mówienia, sposób słuchania itp.), ale są też mniejsze autorytety, które mogą silnie oddziaływać - np. nauczycielka mówiąca Ci, że jesteś głupi, bo czegoś nie umiesz itp. To też będzie prawdopodobnie wywierało wpływ na chociażby brak wiary w siebie, o ktorym mówiłem. Podobnie z opiekunem. I podobnie z sytuacjami pozytywnymi - opiekun, nauczyciel, babcia, instruktor itp. mający z Tobą dobrą relację i chwalący Twoje działania będzie pomagał zbudować zdrową pewność siebie i poczucie wartości. 
 
NIEZALEŻNI W MŁODYM WIEKU: 
Cóż, do tego młodego wieku rodzice też im coś instalowali. ;) Myślę, że na to pytanie mogę odpowiedzieć w sposób ogólny - trzeba by się było odnieść do konkretnej sytuacji i zbadać szczegóły.  
 
SYTUACJA LUDZI BEZ INSTALOWANYCH PRZEKONAŃ: 
Heh, jeśli nie instalowali przekonań, bo np. wcześnie zmarli, to chyba nie jest lepsza... Więc ponownie zależy od konkretnej sytuacji, natomiast na pewno start osób, które OGÓLNIE nie mają podcinających przekonań, którymi mogliby sabotować własne działania, jest łatwiejszy. Zdecydowanie najlepsza jest sytuacja osób, które dostawały duże wsparcie z najważniejszych relacji - czyli od rodziców, ew. starszego rodzeństwa i innych osób, które "funkcjonowały w ich głowie" jako silne autorytety. 
 
Nie wiem czy odpowiedziałem satysfakcjonująco - to szerokie zagadnienia, a nie znam wszystkich szczegółow, (które Ty prawdopodobnie masz w głowie i odnosisz do konkretnych osób).  
 
Na pewno przekonania można zmieniać, więc niestety nie można zwalić winy na rodziców, że "ech, coś przez nich mam". Być może przez nich dotarłeś do punktu, w którym jesteś - ale co bedzie dalej, to już będzie Twoja odpowiedzialność. Jeśli TY nie zwalczasz ograniczających przekonań po rodzicach, to to jest TWOJA odpowiedzialnośc, nie ich. 
 
I o tym też będzie w którejś z audycji! :D

Michał z Canterbury 2015-05-23

Dzieki za tak obszerna odpowiedz, poszerzyles mi model rozumienia swiata ☺ 
Skoro wiec nasza mentalnosc ksztaltowana jest poprzez przejmowanie cech / zachowan / nawykow od otoczenia, powstaje pytanie: 
Kim JA jestem ? 
Ile jest mojego JA we mnie ? 
Czy rodzac sie posiadamy na starcie zycia swoje indywidualne, oryginalne JA ?

Arek Naruk 2015-05-24

Hehe, rozważania o człowieku zawsze kończą się na tym pytaniu. 
 
Uważam, że jak najbardziej posiadamy oryginalne ja.  
Mojego ja we mnie jest cały czas tyle samo. 
Ja to ja. ;) 
 
Dwie metafory: 
Jesteśmy jak cebula - kolejne warstwy naszych przekonań, nabytych nawyków itp. stają się częścią nas. To najczystsze JA w środku cebuli jest przykryte warstwami, które mimo wszystko, też cebulę stanowią. 
 
Nawet jeśli pod wpływem wychowania, otoczenia, nawyków itp. chodzisz do tyłu, to nadal są to Twoje nogi, Twoje kroki i Twoja droga. Jak zaczniesz chodzić do przodu to po prostu będziesz w zgodzie z JA - ale nogi, kroki i droga będą niezmiennie Twoje. 
 
Nie wypływajmy za głęboko, bo się potopimy. ;)

Nocny Penis Łowca 2015-05-24

Aha, to dlatego nazywają nas Cebulakami :D

Jacek_vel_Blacha 2015-05-24

1. Nie podoba mi się Arku (mogę się tak do Ciebie zwracać ?) ,że nie pokazujesz przykładów z swojego życia tylko jak mniemam robisz przekład z lit. motywacyjnej Jeśli mogę tu czegokolwiek oczekiwać to proszę o więcej przykładów z Twojego życia lub otoczenia jak realizować te piękne formułki jakie recytujesz cholernie szybko i chyba trochę bez namysłu . 
 
2.Jak na razie przy najmniej w moich oczach niczym się nie wyróżniasz pośród grona osób zwiących się trenerami i chących rozwijać osobiście kogo się da i jak się da.  
Zdobędziesz się na odwagę i zrobić audycję o porażkach ? Pytam o to ponieważ z przekazu ludzi zajmujacych się taka działka jak Twoja często wynika w sposób absurdalnie prosty iż człowiek jest niezniszczalny a ludzka psychika jest nie do złamania i nic nie jest w stanie nas sponiewierać w osiaganiu swoich celów - co dla mnie jest oczywiście bzdurą i to wielka. 
Z Twojego przekazu ta moc magicznych gimujagud tez tryska . W gimusiach temat śmierci był tematem tabu , podobnie wśród trenerów i motywatorów temat porażki , nie błędu , nie pomyłki tylko właśnie porażki po jakiej trzeba czasu by się pozbierać i wiele rzeczy zweryfikować w swoim życiu też jest tematem tabu. 
Myślę ,że odpowiedzialny trener nie powinien zaszczepiać w swoich klientach w ludziach swojego audytorium mentalności incredible hero a Ty co myślisz o tym?  
 
3. Interesuje mnie Twoje zdanie o sile konsekwencji , której moim zdaniem się nie docenia mówiac o strategiach , planach , wytyczaniu kierunku czy drogi co często okazuje się gówno warte jeśli już wiem , przekonaliśmy się na własnej skórze,że życie to gra o wielu niewiadomych. 
 
Do audycji nie mam zarzutów może po za jednym drobiazgiem , jaki zachęcałby mnie do słuchania następnego odcinka i następnego , brakuje mi przekazu z Twojej strony jednej historii, jednego motywu , zapytania ...czego co zelektryzuje mi mózg. 
 
Pozdrawiam i witaj w rodzinie radia Kontestacja :)))

Arek Naruk 2015-05-24

@Nocny Penis Łowca 
Dokładnie tak. Widać, że hejterzy wiedzieli o tym jeszcze przed psychologami! 
 
@Jacek_vel_Blacha 
Dzięki za feedback, na który czekałem przez 2 audycje. :D  
 
Akurat z moim imieniem mam straszną schizę, żeby nie używać go w wołaczu ;) A ogólnie po imieniu - śmiało, tak najlepiej. 
 
1. Heh, akurat możesz się zdziwić, ale raczej jest trochę na odwrót - to, co mówię, to wnioski, które wynikły z tego, co robię w życiu. Być może na niekorzyść jest fakt, że bardzo nie lubię i bardzo nie umiem ujmować swoich historii w ciekawe opowiadania. Chociaż zgadzam się, że przykłady są konieczne i już mam świadomość ich konieczności. Dasz mi na trochę czasu? :) 
 
Na boku powiem, że dwie pierwsze audycje powstały już... kilka miesięcy czemu. Pierwsza powstawała przez 3 dni (!!!)... w listopadzie 2014 (!!!). Dużo przez ten czas się dowiedziałem. Mam nadzieję, że na tyle skutecznie by podnieść jakość przekazu. "Trójka" będzie już świeża. 
 
2. Jasne, niezły pomysł. Podobnie jak w przypadku innych requestów - nie miałem w planach tej audycji (a inne już mam przygotowane), więc do tego tematu dojdę za jakiś czas. Mimo to włączam go oczywiście na listę. Chętnie usłyszę jakiego typu przykładów oczekujesz (tzn. chociażby z jakiej kategorii, czego dotyczących)? 
 
Co do porażek vs. błędów - hehe, tutaj mój hiperoptymizm może utrudniać, jeśli masz oczekiwania fatalizmu. Np. za bardzo namacalny przykład można uznać mój doktorat. 3 lata, dobre warunki finansowe, osobowe, lokalowe i wszystkie inne. Jednak poczucie niespełnienia, nawracające doły. Poczułem, że muszę go rzucić - masa ludzi puka się w czoło, że nie będę "doktor Naruk", że pewnie byłem za słaby, że nie dałem rady, że się nie nadaję, że straciłem TRZY LATA (!!!). To jest jakaś porażka. Jednak to co dostałem w zamian jest "warte tej porażki". I co - czy można to uznać za błąd? Za porażkę? Czy nawet za sukces? 
 
Mentalność incredible hero nie jest dobra i jej tu nie propaguję. Jeśli poczułeś się zachęcony do niej, to wbrew mojej intencji. 
 
3. Chyba nie do końca zrozumiałem pytanie. Mógłbyś rozwinąć?  
 
Audycja 3 będzie o moich doświadczeniach z wyjazdu - zasypana przykładami, więc mam nadzieję, że napięcię będzie dostatecznie wysokie by zelektryzować Ci mózg. ;) 
 
Dzięki za powitanie w rodzinie Radia. :)

Jacek_vel_Blacha 2015-05-24

Siła konsekwencji to jest mówiąc krótko przykład wszystkiego a konkretniej bardzo wielu sukcesów światowych i też lokalnych.  
 
Przykład z górnej pułki : 
 
Jak twórcy Googla pracowali nad swoją wyszukiwarką wielu ludzi pukało się w głowę i mówiło ,że to się nie może udać bo rynek wyszukiwarek jest już pozamiatany wskazując na Yahoo. Rzeczywiście patrząc racjonalnie na to w tamtym czasie było pozamiatane co więcej jak już stworzyli swój produkt mieli ogromne problemy z znalezieniem inwestora. To siła konsekwencji czyli taka bezsprzeczna wiara w swój produkt i jego systematyczny upgrade do niego finalnie dało tak olbrzymi sukces. Jest więcej przykładów różnego rodzaju sukcesów dzięki właśnie konsekwentnemu upychaniu tego co chcemy zmienić w rzeczywistości dalej co inni powinni uznać i docenić. 
 
Przykład lokalny: 
 
Taka irracjonalna wiara podparta właśnie siłą konsekwencji budowała też wielkie postacie i podmioty w Polsce jak chociażby cd-projekt red ,których twórcy zaczynali w czasie jak informatyka raczkowała w Polsce a rynek gier praktycznie nie istniał oficjalnie. 
To są słowa o ile dobrze pamiętam Jakuba B. Bączka ,że z prądem płyną śmieci a ja dodam od siebie by płynąc pod prąd ( co często nie daje benefitów przez lata) trzeba być szalenie konsekwentnym.Siła konsekwencji to odbicie z działań całej branży reklamowej emisji przekazu , modyfikowanego i poszerzanego , tak długo aż klient go zrozumie i podąży za tym chęć wydania pieniędzy. 
Zmierzam do tego ,że Ty Arku jako trener w początkach działalności wspomnianych wyżej postaci powiedziałbyś im ,że to nie realna droga i żaden z powszechnie uznanych klasyków w kategorii przedsiębiorczość nie poparłby tak pozbawionego racjonalnego myślenia uporu czy wręcz przeciwnie powiedziałbyś ,że siła konsekwencji przenosi góry ? 
Sprecyzowałem dość to co napisałem wcześniej ale myślę iż rozumiesz gdzie jest sedno. 
 
W odpowiedzi do 1. pytasz czy dam Ci czas - oczywiście,że tak ale nie karz mi zbyt długo czekać bo konkurencja nie śpi X-) 
 
W odpowiedzi do 2. pytasz mnie co bym chciał " Chętnie usłyszę jakiego typu przykładów oczekujesz " żeby było jasne nie chce Ci nic narzucać ani mówić / pisać co masz robić . Miałeś już , tak myślę ,że miałeś , moment w swoim życiu w jakim musiałeś się pogodzić z przegraną taką czy inną - z przegraną jaka była definitywna i pisząc metaforą nie dało się ponownie wejść na ring . 
Zatem pytanie brzmi co to było i jak to przepracowałeś ? Jeśli takiego przykładu nie znajdziesz no to trudno ale wiedz ,że jeśli miałbym kiedyś zapłacić jakiemuś trenerowi to własnie za sesję ,która mi powie jak się podnieść z dna a nie np: za to jak budować relacje z księgową (mimo iz brzmi to bardzo pro). 
Mam wrażenie być może mylne ale jednak iż więcej osób chciało by usłyszeć odpowiedź na pytania tego formatu tzn jak się podnieść gdy już stoczysz się z wysokiej góry.Bo jak na razie to zdecydowana większość mówi / pisze o tym jak się wspinać na tą górę tudzież jakich narzędzi użyć a najchętniej to gardłują jak skonsumować sukces ( w jaką stronę patrzeć z szczytu tej góry). 
 
Dziękuje za odpowiedź i pozdrawiam :))) .

Arek Naruk 2015-05-25

@Jacek_vel_Blacha 
Dogooglaj jaki jest wołacz imienia Arek. :P 
 
Dzięki za rozwinięcie, zrozumiałem. Zaczynam dostrzegać, że poświęcam na odpowiedzi więcej czasu niż planowałem - odpowiem skrótowo, a w pełni - w audycji, jak nadejdzie ten temat. 
 
Co do płynięcia pod prąd - podpisuję się pod słowami Kuby. 
Ja jako trener, zarówno z własnych zupełnie nietrenerskich doświadczeń, jak i "dobrego warsztatu" trenerskiego wspierałbym drugie podejście. Jeśli oni chcą to realizować, to zadaniem trenera jest pomóc w przyjętych celach - a nie je zmienić. A ja też całe życie idę wbrew systemowi i pod prąd, więc z natury bym rekomendował przeciwną opcję niż wszyscy, hehe. 
 
2. Cóż, mój mentor mówi, że "mojej biografii starczyłoby na parę filmów" (i mam już w głowie parę przykładów), a ja akurat nie cierpię o niej mówić i INTELEKTUALNY rozwój osobisty znaczy dla mnie: więcej teorii i faktow, mniej biografii, historii i mnie. Przyjmuję sygnał, spróbuję znaleźć balans. ;) 
 
Problem polega na tym, że nie patrzę na życie w kategorii takich totalnych porażek. Spójrzmy na Nicka Vujcica - nie ma rąk i nóg, nie ma jak wejść na TAMTEN ring. Ale wszedł na TEN ring - i wprawdzie nie będzie nigdy biegał, ale robi co innego. I co - dla Ciebie to porażka czy sukces? W moim życiu było podobnie - jak nie mogę wejść na dany ring, to przyjmuję to i wchodzę na inny. I cieszę się tym innym. Osobom bez wbudowanego optymizmu może być ciężko tego doświadczyć/uwierzyć w to itp.  
Ciekawe jest to parcie na przykłady, być może u jego podstaw leży też chęc poznania mnie (hehe tak przyjmę dla wygody ego), więc coś niecoś o tym powiem. Może w swoje urodziny ;) 
 
Aktualnie jestem w takim momencie życia, gdzie też chcę coś osiągnąć (niebiznesowego) i dziesiątki osób z dziesiątek niezależnych miejsc powiedziało, że NIE MAM SZANS i żebym dał sobie spokój. Od trzech lat jednak nie poddaję się i sprawdzam kolejne możliwości... Czy to porażka? Nie wiem. A jak mi się w końcu uda - czy będzie to siła konsekwencji? Czy może sukces, który dla Ciebie dyskwalifikuje tę historię z opowiedzenia, bo nie pokazuje jak się po tym podniosłem? Inna rzecz, że porażki nie będzie, bo ja zamierzam walczyć aż do śmierci. Więc nie będzie po czym się podnieść. ;)

Krzysztof z Bielska-Białej vel ByteEater 2015-06-27

Dzięki za audycję! 
 
Ja gdybym miał wkrótce umrzeć (odpowiadając na Twoje pytanie skierowane do słuchaczy), żałowałbym niezałożenia rodziny. To jednak jest coś, w czym prawie nikt nie ma wielkiego doświadczenia, bo robi to co najwyżej raz (a jeśli więcej razy, ale rozwodząc się w międzyczasie, to z takiego nie chcę brać przykładu). Co więcej, im bardziej ktoś odbiega od normy (a ja owszem – w sumie wśród słuchaczy, a zwłaszcza prowadzących tu audycje, nienormalność jest normą ;-)), tym w mniejszym stopniu mogą mu się przydać standardowe metody, które przeważnie zalecasz w różnych dziedzinach. Za to rozumienie teorii owszem. Czy zatem, Arek, masz coś nieoczywistego, czego prawdopodobnie ja (ani inni słuchacze) jeszcze nie słyszałem, a pożytecznego do powiedzenia na ten temat?

Arek Naruk 2015-07-01

Hej ByteEater 
 
Dzięki za komentarz. Fajne marzenie-cel! 
 
Odpowiadając: Nie mam zielonego pojęcia czego nie znasz Ty, ani inni sluchacze. ;) Unikam też poszukiwania uniwersalnych regul, ktore sprawdza sie dla kazdego i wszedzie. 
 
A to co mógłbym odpowiedziec zajeloby pewnie minimum 3 audycje. Teoria tutaj jest prosta, cala trudnosc to praktyka. :) Kilka myśli podam w audycji na ten temat, po powrocie z Turcji (generalnie w lipcu/sierpniu, mam plan audycji, ale praktycznie w ogóle się go nie trzymam, więc nie wiem "na co będę miał nastrój"). :D 
 
Zasada nieoczywista numer 1: 
Mam metodę, która moze podniesc jakość relacji o 10%. To sporo, nie? Ile byłbyś za nią w stanie zapłacić? Wzrost jakości o 10% na stałe to wielki krok.  
 
A teraz dalej - podam Ci metodę, która zmieni KAŻDĄ Twoją relację o 50%!!! Zupełnie za darmo. Oto ona: zmień SIEBIE. ;) Stanowisz 50% relacji z każdą osobą. Co więcej, pojawi się tu efekt rykoszetu - jeśli Ty zaczniesz się inaczej zachowywać, to reakcje drugiej strony też będą inne, a następnie Twoje odpowiedzi na nie również. W ten sposób rozpoczynasz pozytywne domino.  
 
I to jest na papierze taka prosta zasada, a taaaak trudna w realizacji. Ale ogólna i podstawowa i nadrzędna i jakkolwiek inaczej ją nazwiesz. ;)

Dodaj komentarz...

Arkadiusz Naruk


Trener intelektualnego rozwoju osobistego, motywator, inżynier, podróżnik.
Niegdyś otyły, leniwy, nieszczęśliwy palacz z kompleksami, bez perspektyw na przyszłość. Teraz: szczęśliwy, wolny, żyjący rygorystycznie zdrowo łowca sukcesów. Wyróżnia się dociekliwym umysłem, który rozwiązania problemów opiera na ich źródle, a nie objawach. Działa w myśl zasady "jeśli coś nie działa, to znaczy, że coś robisz źle" - i znajduje CO nie działa. Po trzech latach porzucił doktorat z automatyki i robotyki, by móc w całości oddać się pomaganiu ludziom zainteresowanym rozwojem siebie.


Prowadzi audycję W głąb siebie i bloga anaruk.pl, w których dzieli się technikami pozwalającymi ludziom wykorzystać ich potencjał jeszcze więcej i jeszcze lepiej. 


Inne audycje tego autora:

Dlaczego mój syn w kółko gra? (5) - ponad rok temu

Twoja praca marzeń (1) - 3 lata temu

13 książek (6) - 3 lata temu

Piękne ciało bez wysiłku (4) - 3 lata temu

Noworoczne zmiany (2) - 3 lata temu

Progresy i postoje (2) - 3 lata temu


Więcej audycji...
A dzisiaj polecamy:
 align="center">
Program sponsorują:

Kraina Doznań - - 15.00
Bookowski Grzesiek - - 50.00
Adam Wasilczuk - - 40.00
MIND-SPA - psychoterapeuta - - 20.00

Możesz i ty zasponsorować >>>

Promuj radioWydrukujDaj komuś ulotkęChcesz prowadzić audycję?Kontakt