Facebook
Misja Grupa 5000+ audycji Kino Kryzys? Napisz KC 10 Kontest.CLUB Broń
Podpis:
Numer GG:
Nie
20:00
Firma na emigracji zaprasza do oglądania nagrań. Odcinek na żywo za tydzień!
Pon
21:00
Wydanie Główne
Słuchaj radia
Wydanie Główne (2)
3 dni temu
O jedna wyplatę mniej
Nowe podatki. Ograniczenie ryczałtu od nieruchomości. TV wyremontuje Ci dom, US wystawi rachunek. Kamery dla policji. Reforma sądownictwa.
Jan Fijor zaprasza
wczoraj
Jan Fijor - Samoloty, Białoruś i UK
Relacja Janka z podrózy Ryan Air na piknik wolnościowy w UK. Piknik piknikiem, ale podróż to była przygoda.
Skorzystaj z naszych projektów:

► KontestCAMP - przybywaj w sierpniu
▸ Własna broń - zdobądź pozwolenie
▸ Wolny Rynek - w liczbach
▸ Emigrujesz - posłuchaj najpierw
▸ KontestKino - filmy na wieczór
▸ Poważny kryzys - napisz
▸ Kontest.CLUB - wstąp i ucz się z nami

Audycja: 2011-11-03

Ekonomia parytetów i związków partnerskich

Nadający:

Pobierz [4,2 MB]

KOMENTARZE

Emper 2011-11-03

I poraz kolejny w 100% merytorycznie, 0% populizmu. Bat na konserwatystów i prawaków.

Jabollissimus 2011-11-03

"wyrwanie ze sztucznych biologicznych ograniczeń" 
Bułahahaha. 
Albo sztucznych - albo biologicznych. 
 
Likwidacja małżeństw państwowych - dobry pomysł. Tylko, że to powoduje problemy sądownicze. Np. można nie zeznawać przeciwko małżonkowi. 
 
Po trzecie - wróćmy zawsze do genezy. Czym jest małżeństwo - było formą ochrony rodziny, zapewnienia pewnej stabilności, która ma pozwolić bezpiecznie wychować dzieci. 
Zniszczenie tego widzimy w Szwecji: mnóstwo rozwodów (czy ludzie, którzy się rozwodzą są szczęśliwi?), mnóstwo państwowych porwań dzieci, mnóstwo osób leczonych psychiatrycznie, itd. itd.

Jabollissimus 2011-11-03

Problemem jest nadregulacja i podatek dochodowy. Powyższy materiał jest właśnie zideologizowanym populizmem.

Ostatni Sprawiedliwy 2011-11-03

Kochani! 
 
Ja uważam się za człowieka wykształconego, inteligentnego, nawet za inteligenta. Zrozumiałem co w powyższej audycji powiedziano. Jednak z takim językiem (abstrahując nawet o treści - bo z nią także bym polemizował) jak w tym epizodzie nie dotrzecie do zwykłego ludu. To się mija z celem. Chyba, że celem jest kanapowy intelektualizm i lub poparcie ze strony środowisk lewackich. 
 
Co do płci. Ja proponuję zniesienie rozróżnienia na płeć w ogóle (tak jak w pewnym duńskim przedszkolu) ;) Przecież to będzie jeszcze mniej biurokracji itd :)

KPK 2011-11-03

Już kiedyś o tym myślałem. Każdy wszedł by w umowę stowarzyszeniową ze wszystkimi swoimi kontrahentami i nie płacił by podatków.... 
 
Genialne! :) 
 
@ 2  
wszędzie gdzie jest obecnie "współmałżonek" było by "współstowarzyszony" i nie musiał byś donosić na swoich znajomych i rodzinę. W Szwecji jest panstwowa instytucja małżenstwa więc nie widzę związku... 
 
@ 4 
Podejrzewam, że celem audycji jest spojrzenie na problem od strony libertarianizmu i próba wyśmiania "związków partnerskich", 
 
Z resztą czy władza świecka ma być strażnikiem moralności?

DanielPiesto 2011-11-03

"Obywatelowi powinno przysługiwać prawo zadeklarowania urzędnikowi że jest np. kobietą w ciele mężczyzny" - WOW!  
 
1. Po co wogóle ma to deklarować urzędnikowi?  
 
2. To brzmi jak z filmów o zamianie ciał typu 'Switch: Trudno być kobietą' : Mówie panu jestem facetem i narodziłem się na nowo w ciele kobiety. - Jasne. Rozumiem zapisuję zatem 'mężczyzna'. 
 
3. A jak ktoś czuje się jeszcze czymś innym np bezpłuciowym Reptolem rozmnażającym się przez mitoze?

shark 2011-11-07

Autor popada w zbędne komplikacje. Jak słusznie zauważył DanielPiesto: 
 
Po co w ogóle cokolwiek deklarować?  
 
Z punktu widzenia państwa płeć, rasa i religia powinny być absolutnie przeźroczyste. To tak jak z tą anegdotą z ruskim dyrygentem, który żalił się, że nazywają go antysemitą mimo, że ma 9ciu żydów w orkiestrze podczas gdy jego brytyjski kolega po prostu takich danych nie miał ;). Nie ma w ogóle takiej potrzeby, żeby państwo wiedziało ilu jest murzynów a ilu żydów. To samo tyczy się kawalerów,wdowców i żonatych. Wszelkie parytety, dodatkowe punkty za robotnicze pochodzenie(PRL) itp bzdury są złe bo są przejawem prymitywnego kolektywizmu(pomijam oczywiste negatywne efekty dla gospodarki) - dla mnie to zupełnie wystarczy jako argument. 
 
@Jabol: 
 
-Podatek dochodowy nie jest tu problemem bo on w ogóle nie powinien istnieć ;) 
-Małżeństwa jako takie jak najbardziej by istniały. Co jest ważniejsze dla osoby wierzącej? Przysięga przed Bogiem czy przed sędzią? Osoby niewierzące(oraz wszyscy wielbiciele legalizmu) mogłyby zawiązać zwykłą cywilną umowę.  
-Czy w Szwecji i w innych lewackich krajach zniesiono państwowe małżeństwa? Nie. Poszerzono ich definicję a więc zupełnie odwrotnie niż chcieliby libertarianie. Tam państwo wtrąca się we wszystko, włącznie ze sprawami religijnymi i łóżkowymi. To nie ten kierunek. 
 
@Ostatni: 
 
Z tego co pamiętam to przedszkole było prywatne. Jeśli ktoś jest aż tak popierd..., żeby posłać tam SWOJE dziecko to jego wola. 
 
P.S. Szef Najwyższego Czasu, p. Tomasz Sommer próbował zawrzeć swoje małżeństwo tylko w kościele(bez związku cywilnego) - okazało się, że tak nie można bez odpowiednich specjalnych formalności i cudownych pozwoleń.

wicehrabia de Bragelonne 2011-11-10

Nie rozumiem co ma deklarowanie płci do "alokowania kapitału", prowadzenia działalności gospodarczej, czy podejmowania pracy? W jaki to niby sposób odrzucenie "sztucznych biologicznych ograniczeń" (nb. zgadzam się w pełni z opinią, że to oksymoron jest...) miałoby korzystnie wpływać na funkcjonowanie "rynku regulowanego" (swoją drogą kolejna fraza, będąca potworem semantycznym)? I jakie to ma podstawy merytoryczne, czy logiczne? Powiedzmy sobie szczerze, na takiej samej zasadzie można by uznać, że proponowana przez Autora instytucja prawna "człowieka" również jest konwencjonalnym, urzędniczym i niepotrzebnym uznawaniem przez państwo "sztucznych biologicznych ograniczeń". Gatunek też powinno się zostawić dyskrecjonalnej decyzji każdego człowieka, jeden deklarowałby, że jest płazem, a inny, że gadem, jeden, że świnią, inny, że owcą, a znów inny, że orangutanem. Nie to, żebym, chciał zabronić komuś tak sobie myśleć, ale państwu przecież nic do tego... 
 
Problemem jest to, że państwo może i niewątpliwie powinno być neutralne, z tymże konstatacje Autora wcale do tego nie prowadzą. Owszem, kwestie takie jak małżeństwa cywilne są rzeczywiście głupotą (w starożytnym Rzymie np. małżeństwo zawierane przed urzędnikiem nie istniało). Ale rozróżnienie na płcie wg kryterium biologicznego wcale do tej kategorii nie należy! Przede wszystkim ze względu na kwestie związane z opieką nad potomstwem, ustalaniem macierzyństwa, ojcostwa itp. Uzna ktoś, że to socjalistyczny wynalazek... No nie do końca. Autor stwierdził, że gospodarka rynkowa opiera się na swobodzie umówi i słusznie, ale zapomniał o własności prywatnej i odpowiedzialności za własne decyzje. Łożenie na utrzymanie dziecka, które się spłodziło nie jest aberracją tylko wyrazem tej odpowiedzialności. A ustalenie rodzicielstwa jest i musi być podyktowane realnie istniejącymi różnicami biologicznymi. Stąd nie rozumiem idei deklarowania płci właśnie z ekonomicznego punktu widzenia. Jedyny wpływ płci na ekonomię dotyczy kwestii rodzenia i łożenia na utrzymanie dzieci. Jeżeli Autor wypowiedzi twierdzi inaczej to powinien to jakoś bliżej wytłumaczyć. Natomiast jeśli odrzucimy tę kwestię (tzn. dzieci), to nie zostaje nic i państwo nie powinno w ogóle zabiegać o inf. na temat płci obywatela. Nie rozumiem zatem, po co te deklaracje? Szczególnie, że chwilę później Autor stwierdza, że podział na kobietę i mężczyznę straciłby w wyniku ich wprowadzenia swój "pierwotny sens" i miałby być zastąpiony pojęciem "człowieka"... No chyba, że chodzi o to, żeby pokonać tę złą "sztuczną biologię" i "wyzwolić uciemiężony lud", spod "dawno minionych przesądów"... Jeśli państwo w ogóle powinno stwierdzać płeć to właśnie ze względu na różnice biologiczne, a nie samopoczucie. Przyznanie, że facet i kobieta pełnią różne role w procesie płodzenia dzieci nie jest chyba jakąś szczególną tajemnicą. I nie da się od tego abstrahować w imię ideologii właśnie! To czy obywatel z męskimi genitaliami chodzi w sukience, maluje usta i podrywa facetów nie powinno państwa obchodzić w ogóle...  
 
No naprawdę nie sądziłem, że libertarianie będą wespół z lewakami walczyć z dokonaniami nauk matematycznych i przyrodniczych w imię ideologii. Np. we fragmencie "zdaje się posiadać ciało mężczyzny". A co to jest jakaś fatamorgana, że się "zdaje", czy co? A może ma po prostu ciało mężczyzny, obiektywnie różne od ciała kobiety? Ciekawe też na czym to w kontekście płci, polega owa "administracyjna dyskryminacja czynników produkcji"? I co to w ogóle jest za język? 
 
Dla informacji, kategoria pojęciowa "człowiek" funkcjonuje dzisiaj w systemie prawnym z powodzeniem. Nie ma różnicowania uprawnień ze względu na płeć do cholery jasnej! Nie ma w żadnej ze znanych mi ustaw podatkowych, dot. działalności gospodarczej, kodeksie cywilnym, czy spółek handlowych itd. żadnego różnicowania ze względu na płeć, jeśli jest to w regulacjach szczegółowych, wynikających z ideologii feministycznej. Nawet w kodeksie karnym, przy przestępstwach kojarzonych z płcią, np. przy przestępstwie zgwałcenia, ustawodawca nie normuje zmuszenia "kobiety" do "obcowania płciowego lub podjęcia innej czynności seksualnej", ale zmuszenia "innej osoby", czyli człowieka! Są oczywiście liczne przywileje względem kobiet w prawie pracy i ubezpieczeń społecznych, ale tu sprawa jest jasna, wynika to z lewicowych założeń ideologicznych tych ustaw. Różnicowanie na płeć, jeśli już ma pewną rolę do odegrania w systemie prawnym tylko i wyłącznie w sensie biologicznym. Np. w kodeksie karnym w art. 149 czyli uprzywilejowany typ zabójstwa polegający na zabiciu dziecka w czasie trwania porodu i pod jego wpływem - pomijam spór co do zasadności... Albo w przepisie, nie pamiętam już numerka w kodeksie rodzinnym, gdzie ojciec loży na część wydatków matki poniesionych w okresie ciąży. No bo tylko ona w niej jest, a rodzicami są obydwoje. Była to ich wspólna decyzja i obydwoje powinni ponosić jej koszty. Czyżby mało ekonomicznie? To tak samo, jak przy sporze między podmiotami gospodarczymi, sąd nie może ingerować w umowę stron, a tylko ustalać jej istniejące warunki i zasądzać to co z niej wynika. Podobnie z dziećmi. Państwo ustala istnienie stosunku biologicznego (!) rodzącego skutki prawne i tyle. Mogą się oczywiście umówić, że facet che przyjemności, kobieta nasienia i więcej się nie zobaczą, wtedy dziecko jest rzeczywiście sprawą kobiety, ale to zupełnie inna sprawa...  
 
Nie wiem zatem po co walczyć z biologią, skoro zwycięstwo nie będzie miało wpływu na ową "alokację zasobów", która jest od niej w sumie niezależna. Nie wiem po co "wprowadzać" ogólną kategorię prawną "człowieka" zamiast podziału na płcie, skoro prawo już dziś nim z powodzeniem operuje (kategoriami "człowieka", "osoby", czy pojęciami "każdy", albo "kto", co tyczy się obu płci bez rozróżniania...). Nie mam pojęcia o co chodzi z tymi deklaracjami (zapewne obowiązkowymi!!!), po co mają być wprowadzone, skoro wiedza o płci nie jest państwu potrzebna? No, chyba, że ma to służyć wtłaczaniu ludziom do łbów lewicowych konceptów ideologicznych... Tu jest zdaje się niestety pies pogrzebany... albo suka pogrzebana..., albo to co ów czworonóg zadeklaruje jest pogrzebane... 
 
Pozdrawiam!

Jabollissimus 2011-11-16

"-Podatek dochodowy nie jest tu problemem bo on w ogóle nie powinien istnieć ;) " 
No to nie jest problemem, czy jest? 
 
"-Małżeństwa jako takie jak najbardziej by istniały. Co jest ważniejsze dla osoby wierzącej? Przysięga przed Bogiem czy przed sędzią? Osoby niewierzące(oraz wszyscy wielbiciele legalizmu) mogłyby zawiązać zwykłą cywilną umowę." 
Mogę się zgodzić. Tylko proponuję jednak analizę porównawczą państw z różnych kręgów cywilizacyjnych. (A stosunek do małżeństwa jest jednym z kryteriów przynależności do danej cywilizacji). Analizę - co się działo w danych państwach w czasie głębokich kryzysów. W krajach cywilizacji łacińskiej i bizantyńskiej (Europa) - kryzys był głęboki, czasem doprowadzał do wojen domowych - ale państwo trwało, a sytuacja wracała do ładu. W cywilizacjach azjatyckich - napięcie było nieustanne, a wojna domowa z mniejszym lub większym nasileniem trwała w permanencji. Najlepszym przykładem byłaby Złota Orda, ale też Imperium Ottomańskie po Sulejmanie Wspaniałym (które wielokrotnie stało na krawędzi rozpadu). 
Możnaby powiedzieć, że instytucja małżeństwa jest kwestią niezwiązaną z moim wywodem. Otóż - nieprawda. "Co widać, czego nie widać..." Małżeństwa monogamiczne są charakterystyczne dla społeczeństw pokojowych. Małżeństwa poligamiczne - dla społeczeństw prymitywnych i agresywnych. Wciąż potrzeba nowego rekruta, a jeśli nazbyt długo trwa pokój - liczba mężczyzn i kobiet wyrównuje się. Część z mężczyzn nie ma możliwości ożenienia się - powstaje duża grupa "wkurzonych"... No i tutaj wróćmy do początku wywodu o niestabilności i nieustannym napięciu... 
(Jest wyjątek od tej reguły - poligamia w Tybecie i północnej Birmie - ale była spowodowana klimatem i jałowością środowiska). 
Po całym tym wywodzie - zastanówmy się: czy w interesie państwa jest chronić instytucję małżeństwa, czy nie? 
 
"-Czy w Szwecji i w innych lewackich krajach zniesiono państwowe małżeństwa? Nie. Poszerzono ich definicję a więc zupełnie odwrotnie niż chcieliby libertarianie. Tam państwo wtrąca się we wszystko, włącznie ze sprawami religijnymi i łóżkowymi. To nie ten kierunek. " 
Oczywiście, że nie ten kierunek. Ochrona, a wpieprzanie się z buciorami - to dwie zupełnie różne rzeczy. Szwecja rozpieprzyła praktycznie instytucję małżeństwa - i mają tego koszty. M.in. z budżetu (muszą pokrywać koszty leczenia ogromnej liczby zaburzeń psychicznych). 
 
"I co to w ogóle jest za język? " 
Ekonomia matematyczna, znaczy się Marks... :) Dobrze mówię, panowie ekonomiści?

Dodaj komentarz...


Cotygodniowy komentarz przygotowany przez specjalistów Instytutu Ludwiga von Misesa nadzorowany przez Szymona Chrupczalskiego.

Instytut jest niezależnym i nienastawionym na zysk ośrodkiem badawczo-edukacyjnym, odwołującym się do tradycji austriackiej szkoły ekonomii, dorobku klasycznego liberalizmu oraz libertariańskiej myśli politycznej. Instytut został nazwany na cześć – naszym zdaniem najwybitniejszego ekonomisty XX w. – Ludwiga von Misesa.

Inne audycje tego autora:

Nowe wspaniałe zamówienia (2) - 3 lata temu






Polskie Detroit? (9) - 3 lata temu

Więcej audycji...


Prywatyzacja po polsku - 3 lata temu

Prawo Biedy Ricardo (1) - 3 lata temu




Czy zje nas Deutsche Bahn? (5) - 3 lata temu



Wenezuela Hugo Chaveza (5) - 4 lata temu










Jak zrobić biznes na ACTA (1) - 6 lat temu









Exposé i duch Keynesa - 6 lat temu






Doing Business - 6 lat temu

Myślenie lokalne - 6 lat temu






Zapomniany pasażer PKP (3) - 6 lat temu


Ceny paliw - 6 lat temu

QE3 tuż za progiem - 6 lat temu


Lewica, prawica i buspasy (6) - 6 lat temu

Refundacja socjalizmu (1) - 6 lat temu

Choroba europejskich oczu (1) - 6 lat temu




Rządy i agencje ratingowe (2) - 6 lat temu





Przeciw jednemu procentowi (5) - 6 lat temu


Bazylea 2,3... 100? - 6 lat temu



Cukier centralnie planowany (4) - 6 lat temu









Koniec monopolu NBP? (1) - 7 lat temu



VATowane książki (2) - 7 lat temu

Co czeka PKP? - 7 lat temu



Fala bankructw państw UE (4) - 7 lat temu

A dzisiaj polecamy:
 align="center">
Program sponsorują:

Stf - - 200.00
Faks - - 50.00

Możesz i ty zasponsorować >>>

Promuj radioWydrukujDaj komuś ulotkęChcesz prowadzić audycję?Kontakt