Facebook
Misja Grupa 5000+ audycji Kino Czat Kryzys? Napisz Broń
Podpis:
Numer GG:
strona główna Kontestacji Własna broń – zdobądź pozwolenie
Jutro
20:00
Dziś "Firma na emigracji" na żywo!
Pon
21:00
Wydanie Główne
Słuchaj radia
Jan Fijor zaprasza (2)
wczoraj
Jan Fijor - Święto Dziękczynienia
Janek o powiada o tym jak mała kolonia amerykańska musiała zlikwidować socjalizm, aby przeżyć.
Państwo Piesto (2)
przedwczoraj
Nie Inwestujcie w Hiszpanii
Komentarz do filmiku Jacka Wiśniowskiego, z którym się nie zgadzam w kwestii inwestowania w nieruchomości za granicą. Delikatnie strzelając sobie w kolano polecam inwestowanie tam gdzie...
Skorzystaj z naszych projektów:

▸ Własna broń - zdobądź pozwolenie
▸ Wolny Rynek - w liczbach
▸ Emigrujesz - posłuchaj najpierw
▸ KontestKino - filmy na wieczór
▸ Poważny kryzys - napisz
▸ Kontest.CLUB - wstąp i ucz się z nami

Audycja: 2011-11-03

Czy koniecznie trzeba mieszkać we własnym domu?

Nadający:

Rozprawiamy się z mitami i zabobonami dot. inwestowania w nieruchomości.
Pobierz [86,9 MB]

KOMENTARZE

Lutzky 2011-11-04

Chciałbym widzieć obliczenia opłacalności wynajmowania mieszkania a kupna mieszkania na kredyt. Sam robiłem tego typu symulacje w excelu i to co mówicie niestety w moim przypadku jest nieopłacalne.  
 
Mieszkam w mieście 140 000 osób, mieszkanie M4 to jakieś 120 000zł - 140 000zł. Biorąc kredyt hipoteczny Mam miesięczną ratę 1250zł. Za wynajem takiego samego mieszkania dzisiaj muszę zapłacić 1000zł. Wprawdzie zapłacę przez 15 lat 45 000zł więcej niż w przypadku najmu ale po tym czasie mieszkanie będzie moje na własność i opłaty z tytułu rat kredytowych znikną. Zostanie płacenie samego czynszu. Wynajmując mieszkanie dalej musiałbym płacić minimum 1000zł.  
 
Co do remontowania mieszkania to również nie jest tak fajnie w wynajmowanym mieszkaniu. Przede wszystkim często nie możemy robić tego co chcemy bo właściciel sobie tego nie życzy. Czasem też remont może być nie opłacalny skoro właściciel dał nam umowę na wynajem np przez 2 lata. Później od jego kaprysu zależy czy dane mieszkanie będzie dalej do wynajęcia.  
 
Także branie kredytu na mieszkanie nie jest takie złe. Może będziemy na początku płacić więcej z tytułu odsetek ale patrząc długoterminowo jest więcej korzyści niż wad.

AFa 2011-11-04

Super audycja !!! oby tak dalej.

GregT 2011-11-04

Przesluchalem wlasnie audycje na mp3 playerze i bylem porazony.  
 
Juz mialem opisywac jeden (aczkolwiek ogromny) argument ktory zostal pominiety przez Slawka i Hugo ale zauwazylem ze zostal on opisany po krotce przez Lutzky.  
 
Slawku, czy nie sadzisz ze nalezaloby wspomniec o tym, ze kupujac nierurchomosc na kredyt i splacajac dlug w banku placimy na poczet naszej wlasnosci. Nawet jesli bedziemy musieli z jakiegos powodu sprzedac nieruchomosc po 10 latach to za pomoca pieniedzy uzyskanych ze sprzedazy splacamy kredyt a roznica pozstaje w naszej kieszeni.  
 
Jesli bysmy w tym samym czasie wynajmowali 5 roznych mieszkan przez okres 10 lat to pomagalibysmy jedynie splacac kredyt wlasciciela a po 10 latach nie mielibysmy nic.  
 
Oczywiscie, ze lepiej jest inwestowac wszystkie wolne srodki zamiast oddawac polowe (badz wiecej) wyplaty dla banku ale gdzies trzeba w miedzyczasie mieszkac. Jesli zalozymy ze rozwiazaniem ma byc wynajem to : 
1) placimy wiecej badz tyle samo co za kredyt (wiec w kwestii finansowej nie zyskujemy niczego poza swoboda reakcji) 
2) uzytkujemy mieszkanie w gorszym stanie technicznym niz mieszkanie wlasnosciowe. Mowie to na podstawie doswiadczen moich jak tez i wielu moich znajomych ktorzy wynajmuje w Warszawie. Jest to prawda dla mieszkan konkurencyjnych cenowo. Mieszkanie do wynajecia w bardzo dobrym stanie kosztowac bedzie nas co miesiac (czynsz) wiecej niz takie samo w kredycie.  
 
Podsumowujac:  
- Inwestowanie w nieruchomosci jak najbardziej TAK ale wlasne mieszkianie, chocby tak male jak kawalerka z hipoteka warto miec bo kiedys je splacimy. Poza tym jak obydwoje wiemy generalnie wartosc nieruchomosci wzrasta w perspektywiie dlugookresowej tak samo jak dochody rozporzadzalne jednostki wiec obciazenie splaty kredytu z czasem maleje tak jak nominalna wartosc hipoteki.  
 
Pozdrawiam

Marcin 2011-11-04

Ciekawa audycja, ale taka trochę zbyt bardzo dla mnie na "chłopski rozum". 
Jest mieszanie wartości realnej i ilości złotówek jake nam za nie oferuja. Zapominają też o tym że dźwignia kredytowa jest dostępna także poza nieruchomościami. No i o tym że przyszłośc jest tradycyjnie nieodgadniona. 
 
1. Pojęcie wolności finansowej jest dla mnie trochę zakręcone, więc nie będę się na ten temat wypowiadał. 
2. Inwestowanie w nieruchomości nie jest jakąś wyjątkową magią, ale takim samym inwestowaniem jak w owce, własny biznes, akcje czy inne "zaawansowane" instrumenty finansowe. Każdy z tych instrumentów jest trochę inny - inne ryzyko, inny stopień komplikacji, inny koszt uczestictwa, mniej lub więcej regulacji - i w efekcie rynek daje inne stopy zwrotów.  
3. Nieruchomości to: 
* mało płynna inwestyczja 
* większosć ryzyka jest po stronie inwestującego 
* inwestycja długofalowa i mało ryzkowana (ale ciągle ryzykowna, jak wszystko w zyciu:)) 
* jest względnie popularne (patrz reklamy kredytów mieszkaniowych, natomiast nie widziałem reklam inwestowania w ) - co jest w sumie naturalne, bo każdy gdzieś mieszka więc jest to jakby bardziej naturalne. 
Te a nie inne czynniki sprawiaja że nieruchomości są względnie dobrą inwestycją, bo mają przyzwoity zwrot (+zabezpiecznie przed inflacją) i wydają się bezpieczne (trochę na wyrost, ale samopoczucie tez się liczy) 
4. Mity: 
* Nieruchomości zawsze drożeją - patrząc na ilość waluty, to jest oczywiście prawda, ale patrząc przykładowo na koszty pracy czy ceny żywności to często - więc może inwestowanie w kury jest lepsze?:). Poza tym warto pamiętać że w Japonii nawet nominalnie nieruchomości tanieją już 20 lat. To długo. 
* Kupowanie na kredyt nie dotyczy tylko nieruchomości. W finansach (tych od złych spekulantów) dźwignia jest dosyć popularna - ale wiadomo - dźwignia sprawia że można więcej stracić i więcej zyskać.  
* W nieruchomościach jest też dużo ryzyka którego często nie widzimy - nie można jej wywieźć za granicę, trzeba płacić podatki w Polsce (które mogą się zmieniać), migracje, przepisy budowlane, ceny paliw i jakość dróg (dojazdy), migracje, demografia etc istotnie wpływają na ceny nieruchomości. 
Nie mówię nie - bo nieruchomości to chyba najbardziej bezproblemowa inwestycja dzisiaj, ale nie ma cudów - wszystko sprowadza się do pracy:) 
* Na wszystko trzeba mieć, czas - nawet na wolność finansową z inwestowania w nieruchomosci. 
* Trzeba też trochę się znać i to lubić - tak jak nie każdy nadaje się na naukowca czy sportowca, to niektórzy nie mają talentu i chęci do inwestowania w nieruchomości. 
5. Sądy arbitrażowe są super! Fajnie by było jakby wasze stowarzyszenie też ewoluowało w jakąś kasę kredytów i ubezpieczeń wzajemnych. Jak w dawnej Polsce, albo na Zachodzie. 
6. Chetnie posłucham o rynku w Kenii i ogólnie o Kenii. 
7. Rynek nieruchomości w Anglii jest baaardzo zdziwaczały (przez przepisy organizacji przestrzenii i XIX-wieczne banki). W Stanach jest istotnie lepiej. 
8. Bardzo mi się podobała (dawna) wypowiedź Jana Fijora, że dobrze mieszkac w swoim brzydkim i starym mieszkaniu, bo wtedy poniekąd naturalnie się je ulepsze i jego wartość rośnie. 
 
 
Powodzenia!

Claude mOnet 2011-11-04

Tylko pamiętajcie, że de facto w Polsce nie ma kredytów hipotecznych!

Drakens 2011-11-05

Żeby kupować nieruchomości nie potrzeba dużych pieniędzy - jakieś mętne niekonkretne wywody. 
 
To samo z tą rentownością inwestycji - co prawda inne biznesy dają więcej, ale zależy o co nam chodzi - dalej mętne wywody... 
 
Pierdzielenie i tyle.

Nieprzygoda 2011-11-05

Z tym kupowaniem bez dużych pieniędzy rzeczywiście trochę mętnie... No i pomysł z braniem kredytu na kika mieszkań - raczej mało które młode małżeństwo ma taką zdolność kredytową (szczególnie jeśli prowadzi promowane w kontestacji nie-etatowe życie :) ). ALE i tak audycja bardzo ciekawa i inspirująca - dziękuję i pozdrawiam! :)

Hugo 2011-11-06

ad 7. 
Kredyty mlode malzenstwa moga miec calkiem spore. Zalezy od tego co robia i gdzie zyja. Znam takie, ktore maja zdolnosc ok. 1 mln zl. A i za pol miliona mozna pod miastem wybudowac nie taki maly dom do podzialu. A i tutaj rodzice tez zyruja nierzadko z tego co wiem. Kwestia wyboru, czy chce sie kupic tak jak wszyscy bezpiecznie mieszkanie i splacac przez reszte zycia, czy pokombinowac i zrobic cos madrzejszego.

Michał 2011-11-07

Mieszkam we Wrocławiu, obecnie wynajmowane mieszkanie jest warte około 200 000 zł. Aktualnie płacę 800 zł za wynajem. Rata kredytu byłaby około 1900 zł. W ciągu 15 lat dopłacam więc do zakupu 198 000 zł w jaki sposób miałoby mi się kalkulować kupno mieszkania na kredyt?

Michał 2011-11-07

Hugo co do tych małżeństw co mają 1 mln zdolności to pewnie takie co mają dochody na etacie rzędu 20 000 pln miesięcznie?

iszmael 2011-11-10

Lutzky, chciałeś konkretnych obliczeń, to masz: 
 
Lublin, znane miasto na Dzikim Wschodzie. Wynajmuję mieszkanie 56 metrów (2 pokoje). Płacę 1150 zł (w tym już czynsz). 
 
Gdybym chciał kupić, to cena metra w Lublinie to 4.800 zł, więc za mieszkanie zapłaciłbym 268.800 zł. W kredycie w złotówkach na 30 lat - rata 1700 zł miesięcznie. Ale uwaga! Do tego jeszcze czynsz trzeba dorzucić (300 zł), więc razem będzie 2000 zł. 
 
Krótko mówiąc: gdyby było moje, to przez 30 lat by mnie kosztowało 2000 zł miesięcznie. 
Wynajmowane: 1150 zł miesięcznie. 
 
Ale powiesz, że po 30 latach będzie moje. No to zobaczmy. 
 
Gdybym zrobił tak: zamiast kupować to mieszkanie na kredyt, dalej bym je wynajmował, ale różnicę (2000-1150 = 850 zł) odkładałbym na konto. Czyli miesięcznie odkładam 850 zł. Te pieniądze kiedyś posłużą mi do zgromadzenia kapitału na wkład własny lub zakup tego mieszkania. 
 
I teraz najciekawsze: dopiero po prawie 20 latach część kapitałowa raty będzie wynosić 850 zł miesięcznie, wcześniej jest niższa, a większość raty stanowią odsetki. Czyli przez pierwsze 20 lat płacisz bankowi większe odsetki niż koszt wynajmu (inaczej mówiąc: od banku wynajmujesz "swoje" mieszkanie drożej niż od właściciela "nie swoje" mieszkanie) Dla przykładu w pierwszej racie spłacany kapitał to tylko 220 zł, a reszta (prawie 1500 zł) to odsetki. 
 
W ten sposób po 20 latach takiego wynajmowania, a nie kupowania na kredyt, z samej różnicy zgromadziłem kwotę 204 tys. zł. Gdybym wziął kredyt to spłaciłbym zaledwie 114 tys. kapitału (154 tys. zł kapitału zostały jeszcze do spłaty). 
 
Mało tego: w ten sposób wynajmując i odkładając różnicę nazbieram na mieszkanie po 26 latach, a kredyt spłacałbym 30 lat.  
 
Oprócz tego: co dla mnie bardzo ważne, zawsze mogę zmienić mieszkanie na inne (nie jestem uwiązany na smyczy kredytem), jeśli np. rodzina mi się powiększy, albo będę chciał zmienić lokalizację swojego biznesu i się przeprowadzić, albo może nawet wyprowadzić się poza granice kraju. Nie dość, że nie mam kagańca w postaci kredytu, to jeszcze mam gotówkę, która może posłużyć na kupienie dowolnego innego mieszkania, np. w lepszej lokalizacji (znam niejedno osiedle, które w 20 lat zmieniło się z porządnego w siedlisko lumperii), a może wkład we własny dom? A w przypadku np. gorszej sytuacji (recesji) zamiast płacić kredyt i płakać w moim rozwiązaniu zawsze mogę przeprowadzić się do mieszkania tańszego / mniejszego. 
 
Dlatego mówiąc szczerze: mógłbym wziąć kredyt na zakup mieszkania w dowolnej chwili, ale umiem liczyć i dlatego nie kupuję. 
 
Jedno dla wyjaśnienia: biorę tu pod uwagę samą kwotę sum tych 850 zł co miesiąc, nie biorę pod uwagę procentu składanego na lokacie. Ale z drugiej strony nie biorę też pod uwagę inflacji, która spowoduje prawdopodobny wzrost ceny mieszkania - zakładam dla uproszczenia, że ten procent składany i inflacja się wyrównają. 
 
Oczywiście to też zależy od miejsca: ja to podaję dla Lublina. Znam miejsca, gdzie stosunek ceny wynajmu do ceny zakupu jest całkiem inny.

Lutzky 2011-11-13

@iszmael:  
Ok, w Twoim przypadku może się to opłaca. U mnie jak ukazałem na obliczeniach nie. W moim mieście kupisz mieszkanie na rynku wtórnym 56m2 za 120 000zł czyli ponad dwa razy mniej niż u Ciebie w Lublinie. Dlatego twierdzenie, że wynajem jest bardziej opłacalny niż kupno na kredyt mija się z celem. Tutaj po prostu wszystko zależy od kilku czynników i generalizowanie mija się z celem. Tego w audycji zabrakło i dlatego postawiłęm pytanie w pierwszym komentarzu.

AS 2011-11-14

Pracuję tysiące km na wschód od Polski i nie mogę brać w audycji on line. Jak dla mnie to jest 01:30 w nocy, więc nie da rady. 
Odsłuchałem sobie to o czym była mowa i chciałbym skomentować. 
Tym bardziej , że sprawę znam z obu stron. 
Byłem w podobnej sytuacji, znaczy oszczędzałem na mieszkanie i jednocześnie mieszkałem w wynajętym. 
Można się zastanawiać jak długo można wynajmować. Dla mnie decyzja była dość prosta.  
Płacąc za wynajem, wkładam pieniądze komuś do kieszeni. Tych pieniedzy nigdy nie odzyskam, więc zdecydowałem się kupić mieszkanie i płacić raty kredytu, nawet jeżeli będą większe niż wynajem. 
Nie wziąłem kredytu na 100% i dlatego raty za wynajem i rata spłaty kredytu były porównywalnej wielkości. Dodatkowo korzystałem z odpisu podatkowego bo oszczędzałem w w Kasie Mieszkaniowej. 
Kilka lat temu zlikwiodowano tą możliwość (30% zgromadzonych pieniędzy mozna było max. odpisać od podatku). 
Obecnie sam myślę, że zakupie mieszkań na wynajem (jedno właśnie kupuję) ale negowanie sensu zakupu mieszkania na kredyt zamiast wynajmowania nie podoba mi się. Jeżeli takie argumenty pojawiają się w tej audycji można powiedzieć, że jest to propaganda :-). 
Wiadomo, że jak ludzie nie będą kupować mieszkań to będą wynajmować a Ci, którzy będą właścicielami takich mieszkań będą się tylko cieszyć z takiego obrotu spraw. 
Posiadanie własnego dachu nad głową jest jedną z głównych potrzeb człowieka, więc czemu się dziwić, że ludzie chcą ją zaspokoić?  
Kocham wolny rynek i pozostaje się tylko cieszyć, że Ci którze mają pieniędze, korzystają z nich w takl sposób, że Ci którzy ich nie mają mogą z nich korzytać również, przynosząc zyski tym pierwszym.

Paweł Królak 2011-11-15

@AS napisał: "Płacąc za wynajem, wkładam pieniądze komuś do kieszeni. Tych pieniedzy nigdy nie odzyskam, więc zdecydowałem się kupić mieszkanie i płacić raty kredytu, nawet jeżeli będą większe niż wynajem". 
 
Nie mogę pojąć takiego stylu myślenia.  
Przecież płacąc kredyt też wkładasz komuś (bankowi) pieniądze do kieszeni. Tych pieniędzy też nigdy nie odzyskasz.  
 
W ten sposób zamiast dać zarobić właścicielowi, dajesz zarobić jeszcze więcej bankowi. Jaką masz motywację, skoro sam mówisz, że płacisz za to bankowi więcej? Z czystej zawiści wolisz żeby to bank zarabiał, a nie prywatny właściciel?  
 
Ciężko mi znaleźć inną interpretację.

AS 2011-11-17

Przeczytaj jeszcze raz co napisałem w następnym zdaniu :  
"Nie wziąłem kredytu na 100% i dlatego raty za wynajem i rata spłaty kredytu były porównywalnej wielkości". 
Mały update, kredyt jest we frankach i nawet gdy jego kurs jest wysoki to płacę mniejszą ratę kredytu za większe mieszkanie niż płaciłem wynajmując mniejsze mieszkanie. 
Więc ta sprawa wyjaśniona i żadnej zawiści względem właściciela tu nie ma. Właścicielem była zresztą znajoma... . 
Uważasz, że płacenie za wynajem i płacenie raty kredytu mieszkaniowego to to samo 
Ja tu widzę dużą różnicę. 
Płacąc właścicielowi "tracę" pieniądze, które w 
tym samym czasie mógłbym płacić jako raty za MOJE mieszkanie. 
Innymi słowy - płacąc za wynajem płacę za możliwość mieszkania a płacąc raty kredytu płacę za mieszkanie - moją własność, w przyszłości ale moją. 
I nie jest tak, że jak nie będę płacił rat albo wynajmu to jest to jedno i to samo. 
Nie płacę za wynajmem właściciel wywala mnie z mieszkania i już. 
Mając problemy ze spłatą rat kredytu mogę negocjować z bankiem, odroczenie spłat, zawieszenie spłaty na jakiś czas. Bankowi również zależy by dogadać się, bo odzyskanie kasy którą zapłacił za mnie przy transakcji zakupu będzie go kosztowało i będzie trwało jakiś czas. 
Z bankiem mogę też negocjować wysokość oprocentownia ( co jakiś czas temu zrobiłem). 
Wreszcie mieszkanie z hipoteką mogę sprzedać i jeżeli tylko zyskało na wartości to jeszcze na tym zarobić. 
(Moje mieszkanie jest teraz warte 100 000 PLN więcej)  
Czy przy wynajmie te opcje wchodzą w grę? Raczej nie? 
Krótka piłka albo płacisz albo out. Z bankiem można inaczej rozmawiać. 
Mogę się zgodzić, że jeżeli nigdy nie będę chciał kupować mieszkania to wszystko jedno i wtedy nawet można mówić o pewnych zaletach takiego podejścia.

Paweł Królak 2011-11-18

Piszesz: "Nie wziąłem kredytu na 100% i dlatego raty za wynajem i rata spłaty kredytu były porównywalnej wielkości".  
 
Ale tutaj nie bierzesz pod uwagę, że gdybyś jakiś konkretnych, niemałych pieniędzy nie przeznaczył na wkład własny, to one by pracowały np. na lokacie i co miesiąc przynosiły odsetki. W ten sposób utraciłeś korzyści z tych pieniędzy - bierz to pod uwagę w swoich kalkulacjach. 
 
Piszesz "Płacąc właścicielowi "tracę" pieniądze, które w tym samym czasie mógłbym płacić jako raty za MOJE mieszkanie. " 
 
To zależy od wysokości tych rat. Nie neguję, że tak może być, jeśli wynajem jest drogi, a raty kredytu są tanie. Ale może też być odwrotnie (tak jest choćby w Lublinie) o czym pisałem wcześniej pod nickiem iszmael - nie wiem czemu mnie teraz Kontestacja po nazwisku loguje: że sama wysokość odsetek bez spłaty kapitału (czyli czysty zysk banku) będzie wyższa - jak w moim wypadku - niż koszt wynajmu. Wtedy taniej jest wynajmować i odkładać różnicę na poczet przyszłego zakupu mieszkania, niż "wynajmować od banku" spłacając kredyt. 
 
Piszesz, że jak przestaniesz płacić, to właściciel Cię wyrzuci, a z bankiem możesz negocjować. Fakt, ale mając kłopoty finansowe, jeśli wynajmujesz, możesz się przeprowadzić do mniejszego lub o niższym standardzie i w ten sposób również swoją sytuację finansową poprawić, a w przypadku kredytu hipotecznego nie możesz - możesz co najwyżej wydłużyć spłacanie kredytu o kolejne lata. 
 
"Jeżeli tylko zyskało na wartości to jeszcze na tym zarobić. (Moje mieszkanie jest teraz warte 100 000 PLN więcej) " - jeżeli kupiłeś mieszkanie przed 2006 rokiem to przyznam Ci pełną rację. Ale jeśli później, to jeszcze możesz żałować, bo od górki cenowej mieszkania już straciły średnio realnie 25% na wartości (uwzględniając inflację), a wszystko wskazuje na to, że stracą jeszcze dużo więcej.  
 
A tymczasem - i o tym mało kto pamięta - jeśli wartość mieszkania spadnie poniżej kwoty kredytu do spłaty, to bank może zażądać zabezpieczenia kredytu kolejną nieruchomością lub wypowiedzieć umowę kredytu (czyli zażadać spłaty całości natychmiast). Mało kto też pamięta, że mamy takie cudowne prawo bankowe, że jeśli np. weźmiesz 350 tys. kredytu na swoje wymarzone 40 metrów w "Stolycy", a potem z powodu np. utraty pracy nie będziesz mógł go spłacać, bank odbierze Ci mieszkanie, komornik zlicytuje je za grosze (załóżmy 150 tys.), ale Ty wciąż będziesz musiał spłacić te brakujące 200 tys. W Polsce to nie jest tak, że bank po zlicytowaniu nieruchomości uznaje kredyt za spłacony! Bank musi swoje odzyskać.  
 
Ja nie mówię, że branie kredytu jest zawsze złe. Ale to trzeba sobie bardzo dokładnie policzyć. Podawałem powyżej obliczenia dla Lublina.  
 
Zadziwia mnie natomiast, że w Polsce jest takie dziwne przekonanie, że trzeba mieć koniecznie "SWOJE", a nikt nie pamięta, że Twoje to będzie dopiero, jak kredyt spłacisz, wcześniej po prostu wynajmujesz od banku JEGO mieszkanie.

AS 2011-11-19

Hej, 
Masz rację, że mogłem pieniędze z wkładu własnego użyć inaczej - potraktować je jako kapitał i grać na giełdzie, na forex, założyć jakieś lokaty terminowe, kupić obligacje, złoto (na na tym ostatnim to bym rzeczywiście sporo zarobił od 2005). 
Nie każdy ma ochotę na obracanie kapitałem i to umie. 
Dla mnie posiadanie "własnego dachu nad głową" jest ważne, nawet jeżeli przez te 30 lat, de facto, bank będzie właścicielem.  
Oczywiście jest jasne, że jak nazbieram gotówkę to kupię mieszkanie taniej niż na kredyt, tylko kiedy je kupię? za 30 lat. Zakładając, że odkładam 500 PLN/msc (płacę za wynajem przecież !) to 180k PLN mam po 30 latach. Po tym samym czasie mam też spłacony kredyt, okres czekania na własny kąt jest ten sam, tylko że przez ten czas mieszkam z rodziną u kogoś, nie mogę tak urządzić mieszkania jak chcę i najlepsze swoje lata mam już za sobą... .  
Obliczenia pokazują, że jest taniej ale czy szybciej? 
Mogę szybciej spłacić kredyt gdy jakaś nadwyżka finansowa się znajdzie, wtedy oszczędzam na odsetkach, jest wprawdzie jakaś opłata za wcześniejszą spłatę ale i tak to się może opłacać. 
Swoje mieszkanie kupiłem w 2005 i stąd ten zysk teraz.  
To przekonanie, o którym piszesz wynika z zaspokojenia jednej z potrzeb człowieka. 
Nie wiem jak to jest na Zachodzie, może rzeczywiście ludzie wynajmują tam mieszkania do końca życia... .

kobza 2012-01-11

Na Zachodzie jest rożnie, cześć ludzi wynajmuje, część spłaca gigantyczne kredyty. np w Kanadzie ludzie mają świra na punkcie kupna własnego domu, mieszkania - uważają tak jak i u nas, że jest to ich inwestycja życia, dzwignia finansowa. Jak dla mnie inwestycja na wyrost - zadłużeni są średnio na 20 lat, a raty są naprawde wysokie - ceny nieruchomości nie są niskie jak w Stanach. W ogóle Kanada jest dużo droższa.  
 
Osobiście uważam, że wynajem jest bezpieczniejszy - w Polsce, przy takiej polityce kredytowej, branie kredytu pod hipoteke (co jest tylko hipoteką z nazwy) jest ryzykowne jak dla mnie. Banki w polsce wyciągną z ciebie każdą złotókę, a całe ryzyko kredytowe i tak leży tylko na kredytobiorcy, I za co niby tyle kasy trzeba placić, za klite 40 metrów 300 tyś np we Wrocławiu (teraz jest pewnie troche taniej, ale w 2009 moja koleżanka - pracownica banku nota bene - w pośpiechu brała ślub aby załapać się na "swietną okazję " kredytu pod programem rodzina na swoim i tyle ją/ich to kosztowało). Jak wyraziłam zdziwienie, to każdy był oburzony - no takie przecież są ceny. Dziękuję za takie ceny jeśli mam się zarżnąć finansowo na kolejne 30 lat przy zarobkach w okolicy 2 tysięcy. Gdzie tu ta inwestycja życia?

Dodaj komentarz...


Właściciel bloga Fridomia. Przez 17 lat pracoował w korporacji konsultingowej. W połowie 2009 roku zrezygnował z etatu i pozbył się udziałów. W 1998 roku zaczął kupować mieszkania. A w grudniu 2009 założył spółkę Mzuri, która dziś obsługuje prawie 200 mieszkań i domów na wynajem.

Prowadzi audycję na żywo Fridomia

Inne audycje tego autora:

Kanada 2015 (3) - 3 lata temu


Śliwowica w Serbii (3) - 3 lata temu

Jak nie dawac lapowek (1) - 3 lata temu



Incredible India (3) - 3 lata temu

Więcej audycji...
Crowdfund Investing (18) - 3 lata temu

Nowy Jork oczami maratończyka (2) - 3 lata temu

Kulisy mundialu w Brazylii (4) - 3 lata temu





Moje ulubione Stany (1) - 4 lata temu

Fundacja Fridomia (3) - 4 lata temu

Freedom Fest 2013 (3) - 4 lata temu


To czego nie wiecie o Berlinie (4) - 4 lata temu

Bezpieczeństwo a wolność (2) - 4 lata temu


Stwórz sobie kryzys (5) - 5 lata temu






Podróż po Krymie (10) - 5 lat temu



Czy warto się targować? (7) - 5 lat temu





Najlepsze linie lotnicze (4) - 6 lat temu








Piraci z Karaibów (1) - 6 lat temu


Moje ulubione kraje (9) - 6 lat temu



Projekt Mieszkanicznik 2012 (1) - 6 lat temu


Bezsensowne reklamy (7) - 6 lat temu



Od czego zacząć? (25) - 6 lat temu






A dzisiaj polecamy:
 align="center">
Program sponsorują:

Sunsara - - 20.00
Bank Nieruchomości - - 200.00
mTlumaczenia.pl Warszawa - - 20.00
Waldemar Maślanka - - 20.00
Integrio.pl - - 100.00
Szymon - - 140.00
Jan z Niemiec, zaprawde 2 - - 20.00

Możesz i ty zasponsorować >>>

Promuj radioWydrukujDaj komuś ulotkęChcesz prowadzić audycję?Kontakt