Facebook
Podpis:
Numer GG:
KonteStacja.com - radio ludzi wolnych Cyber Forces
Pon
21:00
Wydanie Główne
Wto
21:00
audycja odwołana
Słuchaj radia
Wydanie Główne (1)
4 dni temu
Czy Wiedźmin jest polski?
670 tys. pozwoli odpowiedzieć na to kluczowe pytanie. Przywłaszczenie kulturowe. Czy kapitał ma narodowość. Tarcza 2.1 - czyli dlaczego rząd znowu wspiera wielki biznes. Czy można...
Świat Kamila C. | Biznes | Wywiady
przedwczoraj
Branża budowlana - Łukasz Murat |#568
Łukasz Murat Przedsiębiorca, przygodę z biznesem rozpoczął prawie 12 lat temu. Aktualnie działa w sektorze zamówień publicznych. Są to projekty infrastrukturalne, głównie budowa...
Skorzystaj z naszych projektów:

▸ Wolny Rynek - w liczbach
▸ Emigrujesz - posłuchaj najpierw
▸ KontestKino - filmy na wieczór
▸ Poważny kryzys - napisz

Audycja: 2014-04-01

Buddowanie sukcesu

Nadający:

Jakub przyzna się do przemytu, opowie wstrząsającą historię pana M., wprowadzi Was do świata buddyzmu - wszystko to bez prania mózgów:)

KOMENTARZE

Filip 2014-04-01

Poszło na [email protected]

Marlene 2014-04-01

Oj tam oj tam przemyt :) Toż to zwykłe zapominalstwo a nie jakiś tam od razu przemyt :)

SOCZ 2014-04-01

A z Panem "M" zagrałeś w jego grę. ;) 
 
10 metrów za budką wywalić - jak Ci strażnicy Cię nie skojarzyli jeśli to było codziennie? 
 
Żywiłeś się hoddogami i piwem na studiach!? 
Handlowałeś voodką?! 
Swój chłop. ;)

Jacenty 2014-04-01

Odnośnie religii, to jakbyś wszedł głębiej w chrześcijaństwo, to też byś znalazł wiele dobra. Co do medytacji, to dla chrześcijan medytacja transcendentalna jest wykroczeniem przeciw pierwszemu przykazaniu.

Rysiek 2014-04-01

historie mrożace krew w zylach , pościgi , strzelaniny to mój chleb powszedni :) , nie dziwię się ze niektorzy domorosli milionerzy zdecydowanie potepiaja emeryckie zycie naszej gwiazdy ,toż to jest karykatura człowieka sukcesu, ale warto żeby audycja byla nagrywana wiele z niej mozna wyciagnac bynajmniej nie to co przekazuje autor , lol

Robert 2014-04-01

W biznesie często zdarza się, że ktoś Cię wkur.... i to często ludzie, z którymi się na stałe współpracuje. Na szczęście jest coś takiego jak 10 głębokich wdechów, dołączenie spokoju i podjęcie decyzji z daleka od emocji :) 
 
A co do religii...wymyśl najlepszy system a i tak ludzie to "spartolą" - szukać dobra i być dobrym, ot cały sekret dobrego życia. 
Dzięki za audycję.

Karolina 2014-04-01

Bardzo ciekawa audycja :) z niecierpliwością czekam na kolejną! Dzięki Tobie odkryłam tą stacje! Twoje życie niewątpliwe inspiruje ;) 
Pozdrawiam i życze samych sukcesów ;)

iTom 2014-04-01

Kuba, może - jak mówisz - Twoja przygoda z buddyzmem nie jest długa, ale o jego filarach opowiedziałeś niemal idealnie. Ja medytację buddyjską praktykuję już od 20 lat, a lepiej bym chyba tego nie ujął. Jedyne, co bym dodał, a co akurat dla mnie jest dość istotne, to że światopogląd buddyjski - w przeciwieństwie do innych religii - zasadniczo nie kłóci się ze światopoglądem naukowym, a wręcz idzie z nim w parze (patrz fizyka kwantowa). 
 
Co do Pustki, to jak kogoś razi negatywność tego określenia, można ją równie dobrze (choć może mniej tradycyjnie) nazwać Pełnią bez żadnej szkody dla istoty tej koncepcji:-) 
 
Poza tym, co już Ci pisałem w prywatnej wiadomości, miło mi słyszeć, że komuś innemu też się skleja buddyzm z biznesem, i to z całkiem fajnym i dużym biznesem:-) 
 
Pozdrawiam serdecznie i z radością wysłucham kolejnej audycji. Tylko przy okazji wątków duchowych nie zapominaj o stricte biznesowych, o których mówisz bardzo ciekawie.

Jacek Jerzy Dyga, Bielsko-Biała;-) Warszawa 2014-04-02

Jakubie, bardzo dobrze się Ciebie słucha (i ogląda))))) 
Wyczuwa się ten spokój buddyjski w sposobie wyrażania się,  
sposobie bycia. To jest inne, niż u innych trenerów – podoba mi się. 
No i ta wolność finansowa... w niej też jest ten spokój.  
Fajnie... powodzenia w lekkiej i przyjemnej pracy* 
i do zobaczenia może w Bielsku, lub w Warszawie, kto wie)) 
JJD

Krzysztof z Bielska-Białej vel ByteEater 2014-04-02

Pustka (śūnyatā) w buddyzmie oznacza utratę svabhava, czyli indywidualnej tożsamości, esencji danego bytu, a w przypadku istot rozumnych - samostanowienia, niezależnego decydowania o sobie (ātman). Myślę, że niewielu słuchaczy uznałoby to za odpowiadające jakiejś pożądanej przez nich pełni. Wejście w pustkę jest warunkiem osiągnięcia nirwany, czyli stanu, w którym przestało się mieć jakiekolwiek pragnienia, czy też pożądliwości. W buddyzmie się tego nie odróżnia, nie ma dobrych pragnień - każde dążenie jednostki do jej własnego celu, a nawet myślenie o tym, jest nieczyste, prowadzi do cierpienia (dukkha), w tym duchowego (nawet samo istnienie jako jednostkowy byt, bycie sobą, to w tej religii cierpienie z natury rzeczy - po niemiecku nazywa się to Weltschmerz, choć w naszej kulturze, na co wskazuje człon Welt (świat), ma to częściowo inne konotacje), własnego i innych. Póki nie jest się całkowicie oczyszczonym z pragnień, poprzez zaprzestanie bycia osobą, odrębnym bytem mogącym wchodzić w relacje, roztopienie się w uniwersum współzależnych istnień, nie ma nirwany, a jest naznaczony cierpieniem niekończący się los na tym padole, którego nawet śmierć nie przerywa, bo zachodzi reinkarnacja. Podstawowa doktryna w buddyzmie to cztery szlachetne prawdy (catvari (prawda, że podobny liczebnik - sanskryt należy do języków indoeuropejskich) arya (aryjskie - szlachetne) satyani), które przytoczę za Buddą: 
1. Oto, o mnisi, szlachetna prawda o cierpieniu: narodziny są cierpieniem, starzenie się jest cierpieniem, śmierć jest cierpieniem; rozpacz, lament, ból i napięcie są cierpieniem; powiązanie z niechcianym jest cierpieniem; rozłąka z upragnionym jest cierpieniem; nieosiągnięcie pożądanego jest cierpieniem. Pokrótce, pięć znikających zespołów jest cierpieniem. 
2. Oto, mnisi, jest szlachetna prawda o powstawaniu cierpienia: pragnienie, które tworzy dalsze stawanie się – któremu towarzyszy namiętność i zachwyt, znajdujące rozkosz to tu, to tam – pragnienie zmysłowej przyjemności, pragnienie stawania się, pragnienie niszczenia się. 
3. Oto, mnisi, jest szlachetna prawda o wygaśnięciu cierpienia: całkowite zaniknięcie i ustanie, wyrzeczenie się, zaniechanie, wyzwolenie, puszczenie pragnienia. 
4. Oto, mnisi, jest szlachetna prawda o sposobie praktyki wiodącej do wygaśnięcia cierpienia: dokładnie ta szlachetna ośmioaspektowa ścieżka – właściwy pogląd, właściwe postanowienie, właściwa mowa, właściwe działanie, właściwy żywot, właściwe dążenie, właściwe skupienie, właściwa medytacja. 
 
Kuba, zadam Ci wprost 2 pytania. Czy jesteś wyznawcą jednego z odłamów buddyzmu w niewielkim stopniu odnoszących się do nauk Buddy i innych dawnych, cenionych przez ogół buddystów nauczycieli, odłamów stworzonych na potrzeby ludzi Zachodu, dla których atrakcyjna jest afirmacja życia i własnej wyjątkowości (wartości obce buddyjskiej ortodoksji)? Czy chrześcijanie (o co łatwo w dzisiejszych czasach, zwłaszcza w Polsce), bądź przynajmniej podający się za takowych (nie mi rozstrzygać, czy prof. M. wierzy), dali Ci mocne antyświadectwo, które sprawiło, że zacząłeś wiedzę o chrześcijaństwie (w tym np. stosunek do seksualności i bogactwa) czerpać ze źródeł mało kompetentnych, a zamiast tego doszukujesz się pozytywnych stron w buddyzmie, w którym, jak napisałem powyżej, akurat tego trudno się dopatrzyć, jeśli się choć trochę wgłębi w fundamenty, a nie w miło brzmiące opowieści o tym, jak to przemija człowiekowi wkurzenie na nieuczciwą restauratorkę (której czyn zasługuje na potępienie, ale wobec niej samej doskonałą postawą ze strony bliźniego jest wciąż miłość i brak złorzeczenia (chociaż niewykluczone, że przydałoby się coś, co się nazywa braterskim upomnieniem, czynionym w pokoju, czyli ukazanie jej, gdyby doszło do kolejnego spotkania i okoliczności byłyby właściwe, błędu w jej postępowaniu) - to powiedziałby chrześcijanin, i czyż nie brzmiałoby przekonująco?)? 
 
Innych, w tym wcześniejszych komentatorów, też zapraszam do dyskusji. Ja myślę, że buddyzm jako nowinka w naszym kręgu kulturowym, zwłaszcza w zaadaptowanych doń wersjach (nieraz bardzo odbiegających od tego, co dominuje tam, gdzie należy on do głównych religii), z wielu względów, niekoniecznie słusznych, jest promowany, a chrześcijaństwo jest (w sumie od pierwszych wieków było, ale teraz stało się wspólnym wrogiem wielu sprzymierzonych sił, które miały ze 2000 lat na wyciągnięcie wniosków, jak i z kim najskuteczniej walczyć, żeby osiągać swoje cele) przedstawiane celowo w złym świetle, z pominięciem tego, co fajnego oferuje. A co Wy myślicie?

Jakub B. Bączek 2014-04-02

Drogi Krzysztofie, dziekuje za zaangazowanie. Ja nie neguje chrzescijanstwa. Mysle ze kazdy moze wybrac to, co go przekonuje i jest dla niego spojne. Dla Ciebie jest to chrzescijanstwo, a dla mnie buddyzm. Szanuje i cenie te roznice. Unikam fanatykow i sporow. Jestem za wolnoscia i wolnym wyborem. Serdecznie pozdrawiam:)

Paweł 2014-04-02

Kubo, 
 
Dziękuję Ci bardzo za odpowiedzi na moje 2 pytania! :) 
 
Z tego co słyszałem (wykłady Piotra Michalaka), chrześcijaństwo nie potępia bogactwa, a wręcz przeciwnie, pochwala bogactwo i dobre zarządzanie bogactwem. :) 
 
Tak, będę słuchał dalej Twoich audycji. 
 
Fajna audycja, dziękuję. :)

Dyllu 2014-04-02

itom - Czy możesz nam wyjaśnić w jaki sposób fizyka kwantowa wyjaśnia światopogląd buddyjski?? Czy wyjaśnia też możliwość przemiany w przyszłym życiu np w Boga?? lub w przypadku tej gorszej karmy w małpę czy osła??  
 
Oto wszystkie Twoje problemy i cierpienia mogą stać się przeszłością po prostu usiądź wygodnie, ćwicz oddychanie rozmyślaj nad kosmosem patrząc się we własny pępek. Wyzbądź się uczuć i pragnień. Osiągnij ideał , nirvanę.

Krzysztof z Bielska-Białej vel ByteEater 2014-04-02

Kuba, bardzo zręcznie, pisząc do mnie w sposób kulturalny i z dowartościowującymi sformułowaniami, ominąłeś odpowiedzi na moje pytania, korzystając z umiejętności dyplomatycznych. Szanuję Twoje prawo wyboru, żeby na nie nie odpowiadać. I oczywiście też jestem za takim prawem, i za wolnością w całości. 
 
Niemal nie do uniknięcia jest jednak w moim przypadku (choć mogłeś nie wiedzieć, z kim masz do czynienia, i myśleć, że to jest do uniknięcia ;-p) głębsze zastanowienie się nad każdym elementem treści, jaki można wydestylować z Twojej odpowiedzi. Napisałeś, że unikasz fanatyków i sporów. Może więc uważasz mnie za fanatyka, a przynajmniej za osobę skłonną wywołać spór. Mam nadzieję, że nie to pierwsze (choć jeśli tak pomyślałeś i podtrzymujesz, to też oczywiście Twoje prawo; całkiem możliwe, że spotkałeś chrześcijańskich fanatyków (a nawet dopowiem, że nie wszyscy z nich są chrześcijanami - coś im się wydaje, ale zamiast w rozumny sposób zgłębić temat i poznać Boga na tyle, żeby podjąć decyzję o wejściu w oferowany przez Niego deal, czyli zostać chrześcijaninem, to wolą na siłę, nie przejmując się nieodpowiedniością i wręcz przeciwskutecznością swoich metod, przekonywać innych, aby samemu czuć się mocniej przekonanymi), być może nawet stanowili większość z tych, którzy na Twoją reklamę buddyzmu usiłowali dać ripostę z pozycji chrześcijańskich), a co do drugiego, to zależy, jak rozumieć spór. Do nawalanki słownej nie dążę. Poświęciłem, jak sam zauważyłeś, trochę uwagi tematowi. I owszem, postanowiłem skonfrontować Cię ze swoją wiedzą. Można to nazywać sporem, ale po tym, jak w mowie i na piśmie zachęcałeś nieraz do dopytywania się Ciebie o sprawy, w których się wypowiadasz, w tym także o buddyzm, wymianę zdań na odpowiednim poziomie, jaki w Kontestacji jest normą, uznałem za wskazaną (no chyba, że to uniknie sporów rozumieć skrajnie, czyli, że można prosić o rozszerzenie czegoś, ale tego, co już zostało powiedziane, podważać nie należy). Tak więc nadal ceniłbym sobie Twoje szersze się do mojego komentarza, pogłębione merytorycznie w stosunku do odpowiedzi, którą już dałeś. A skoro postawione 2 pytania zechcesz oddalić, to spodziewam się, że jeśli odpowiesz, będzie to mniej osobiste, a bardziej skoncentrowane na pierwszej części, nietykającej szczególnie Ciebie samego.

Jakub 2014-04-02

Szanowny Krzysztofie, dużo w Twoich wypowiedziah domysłów, dywagacji i nadinterpretacji. Pewnie gdybym nie był na wakacjach, wszedłbym głębiej w polemikę bo cenię sobie inteligentnego i merytorycznego rozwmówcę. Powól jednak, że odpowiem tylko krótko na dwa Twoje pytania, o ile uda mi się ich sens wyklarować z Twoich słów: 
 
@ByteEater: Czy jesteś wyznawcą jednego z odłamów buddyzmu w niewielkim stopniu odnoszących się do nauk Buddy i innych dawnych, cenionych przez ogół buddystów nauczycieli, odłamów stworzonych na potrzeby ludzi Zachodu, dla których atrakcyjna jest afirmacja życia i własnej wyjątkowości (wartości obce buddyjskiej ortodoksji)?  
ODPOWIADAM: Nie. Samo słowo "wyznawca" w ogóle nie pasuje mi do podzielanej przeze mnie filozofii. Wspominam w którejś z audycji, że wnikam w buddyzm głównie w Południowo-Wschodniej Azji, czyli tu, gdzie jego interpretacja jest pewnie bardziej osadzona historycznie i kulturowo niż tam, gdzie buddyzm jest tylko opisywany przez "wyznawców" (właśnie) innych filozofii. Daleko mi jednak do wspomnianej przez Ciebie "buddyjskiej ortodoksji". I na pewno daleko mi do miana eksperta w tym temacie. 
 
@ByteEater: Czy chrześcijanie (o co łatwo w dzisiejszych czasach, zwłaszcza w Polsce), bądź przynajmniej podający się za takowych (nie mi rozstrzygać, czy prof. M. wierzy), dali Ci mocne antyświadectwo, które sprawiło, że zacząłeś wiedzę o chrześcijaństwie (w tym np. stosunek do seksualności i bogactwa) czerpać ze źródeł mało kompetentnych, a zamiast tego doszukujesz się pozytywnych stron w buddyzmie, w którym, jak napisałem powyżej, akurat tego trudno się dopatrzyć, jeśli się choć trochę wgłębi w fundamenty. 
ODPOWIADAM: I tak, i nie. Swoją wiedzę czerpię wbrew temu co piszesz, ze źródeł kompetetnych - z życia. Nie muszę doczytywać, żeby widzieć zachowania ludzi i nie muszę też pytać nikogo o zdanie, kiedy jedna filozofia mi odpowiada bardziej niż inna, Wierzę, że Twoja wola rozmowy wynika z tego, że chrześcijaństwo jest bliskie Twojemu sercu i nie mam nic przeciwko temu. Gdybyś się jednak urodził w Afganistanie lub w Tajlandii i tam został wychowany, Twój pogląd byłby zapewne zupełnie inny. Ja skorzystałem z prawa, żeby wybrać pogląd inny niż ten, który geograficznie przypadł mi w udziale. Ty nie i to jest ok. Podkreślam po raz ostatni, że nie mam absolutnie nic do chrześcijaństwa - staram się traktować ludzi podobnie i mieć czujny umysł na ich emocjonalne prywiązania (prześwitujące często przez rozsądny pogląd). 
 
Zapraszam za tydzień na kolejną audycję i obiecuję wrócić kiedyś na antenie do tego wątku - wydaje mi się to ważne i interesujące dla wielu Słuchaczy. 
 
A teraz... idę na basen:) Pozdrawiam Krzyśku ciepło i do zobaczenia - zapewnie nie raz, nie dwa:)  
 
Jakub - nota bene związany blisko z Bielskiem:)

iTom 2014-04-02

Krzysztof vel ByteEater, nie uważam, żeby to było właściwe miejsce do takich dyskusji. Po pierwsze, dlatego że nie mam ochoty zmagać się z żenującymi trollami jak Dyllu. Po drugie, dlatego że temat jest zbyt głęboki i zbyt wielowątkowy, jeśli zaczniemy rozważać poszczególne kwestie. Po trzecie, dlatego że ta stacja, jak i to forum ma nieco inny profil tematyczny i raczej biznesu, a nie buddyzmu czy chrześcijaństwa tu szukam. 
 
Starałeś się jednak podejść do tematu dość merytorycznie, więc pozwól że tylko Ci wskażę na dwa największe nieporozumienia wynikające - jak się domyślam - z niedostatecznego zgłębienia przez Ciebie tych kwestii, przez sporo bzdur się pojawiło w Twoim poście. Usprawiedliwia Cię jednak choćby to, że nawet wielu zachodnich „znawców buddyzmu” te same błędy powiela. 
 
1) Przykładasz do Pustki aparat pojęciowy zachodniej psychologii i filozofii, dlatego jawi Ci się ona jako jakieś obiektywnie nihilistyczne zjawisko, do którego dąży buddysta. Błąd ten wynika przede wszystkim z mylnego utożsamiania buddyjskiej koncepcji „ja” z pojęciem „ego” (jak rozumie je zachodnia psychologia). Tymczasem buddyjski „atman” odpowiada bardziej pojęciu „persony” niż „ego”, a wyzwolenie się od różnych uwikłań w „personę” jest czymś pozytywnym i uzdrawiającym. Upraszczając nieco, w podobny sposób należy widzieć wyzwolenie się z „atmana” w buddyzmie. 
 
2) Pragnienie jako przyczyna cierpienia, o którym Budda mówił, głosząc cztery szlachetne prawdy, to „tanha” i należy to tłumaczyć raczej jako „pragnienie powodujące lgnięcie” lub „pragnienie rodzące przywiązanie”, „pragnienie uzależniające” czy bardziej kolokwialnie - „tępą pożądliwość” albo „tępą niechęć” (bo u jego podstawy leży ignorancja). Nie ma to nic wspólnego z pragnieniem rozumianym jako wola działania lub chęć/zamiar - to jest określane słowem „chanda” i samo w sobie jest neutralne (może być zarówno negatywne np. kama-chanda, jak i pozytywne np. dhamma-chanda). 
 
Mam nadzieję, że Ci nieco rozjaśniłem w kwestii nihilizmu. Nihilizm i autoanihilacja to nie jest buddyzm Buddy, tylko buddyzm Emila Ciorana. 
 
Tematu tylko dotknąłem, ale wybacz, że nie będę dalej prowadził tej dyskusji, bo - prócz powodów wymienionych na początku - mnie jeszcze daleko do wolności finansowej (nawet takiej 50/50), więc swój czas wolę poświęcić na zarobkowanie, budowanie biznesu i dbanie o swoją rodzinę:-) 
 
Peace!

Marius 2014-04-02

Odnośnie opowiedzianej przez ciebie historii Jakubie: 
 
Czy wiesz jak nazywany byłby przemytnik gdyby znieść granice pomiędzy państwami? 
 
Nazywany byłby kupcem. 
 
Wchodząc w pewien zarys sporu, który tu powstał ja również znacznie bardziej cenię sobie Buddyzm niż Chrześcijaństwo. 
Zdobyłem jednak pewną obserwację; kiedy atakuje się (jakiego by odłamu nie byli) chrześcijan, że są często niemoralni itd. podając przykłady z życia ci często odwołują się do warstwy teoretycznej swojej wiary tj. tego co zostało napisane w Piśmie Świętym, co powiedział Jezus itp. udowadniając nietrafność krytyki na tej bazie. Natomiast buddystów atakuje się nie za to co robią (jak się zachowują) w życiu codziennym, ale za podstawę teoretyczną ich wyznania (filozofii).

MiroWing 2014-04-02

Tez pamiętam pana M. napisałem u niego referat "Spotkanie jako wartościowe bycie człowiekiem", czy coś w ten deseń. Zabawny gościu, nawet w domu u niego kiedyś z koleżankami byłem, bo generalnie to on z Bielska pochodził...pamiętam 10-minutowy mój wywód filozoficzny o cegle, która o mało co nie spadła mi na głowę.

MiroWing 2014-04-02

tak skończył...zaraz po tej aferze

Beti 2014-04-03

Jakubie, 
Od czego zacząć w buddyzmie?jak znaleźć nauczyciela od medytacji?co warto przeczytać?

Jakub 2014-04-03

@Beti - polecam na początek 2 ksiązki (albo jedną do wyboru): 
- Dalajlama: Droga przywódcy (połaczenie buddyzmu i biznesu wg Dalajlamy) 
- Paweł Karpowicz: Szczęśliwe źdźbło trawy (trudniejsza, ale też ciekawa) 
Po lekturze zobaczysz, czy to jest dla Ciebie spójne i daj znać - pomogę.

Cezary 2014-04-03

Jesteś dla mnie trochę jak utalentowany sportowiec np. pływak. Ja Cię pytam o to jak pływać, a Ty odpowiadasz: "Nie zastanawiaj się jak pływać (nie teoretyzuj), wskakuj do wody i płyń!". Ciekawy pomysł, ale problem w tym, że w ten sposób można... utonąć. 
 
Obawiam się, że jako utalentowany pływak po prostu nie rozumiesz, że niektórzy nie nauczą się pływać bez konkretnych informacji jak to się robi. Zastanawiam się, czy sam wiesz jak to się dzieje, że płyniesz na przód. 
 
Podjąłem już kilka prób rozkręcenia biznesu i żadna z nich nie przyniosła lepszych rezultatów niż zwykła praca na etat lub umowę zlecenie. Nie były to może totalne porażki, ale przecież nie po to podejmuję ryzyko, żeby zarobić mniej niż w pracy i do tego większym nakładem sił. 
 
Pomysłów mam wielokrotnie więcej niż czasu na ich realizację, więc muszę mieć jakiś sposób na wybór tych, które mają szanse powodzenia. Jeśli po prostu nie wiesz dlaczego Twoje pomysły się sprawdzają, to przyznaj to szczerze bo to żaden wstyd, a ja uniknę bezowocnych trudów wyciągnięcia od Ciebie tej informacji :).

Jakub 2014-04-04

@Cezary, dzięki za feedback. Masz pewnie świadomość, że poruszam się po omacku jeśli chodzi o Twoje pomysły. Nie znam ich, nie wiem jaki maja potencjał, nie wiem ile Ty wkładasz pozytywnych emocji w ich promowanie i nie wiem, cz w ogóle promujesz. Nie mogę Ci więc pomóc, bo to wymaga dogłębnej analizy, a na nią nie mam tu czasu (zresztą nie taki jest cel audycji). 
 
Ja robię tak jak powiedziałem: próbuję, czekam miesiąc co się stanie i jak działa to zakładam pod to firme, a jak nie działa to sobie daję spokój. Wczytaj sie w to na spokojnie - jesli nic nie da, to ja nie pomogę inaczej.  
 
I na koniec prezent:) (choć może tak go nie potraktujesz) - Cezary, nie szukaj a znajdziesz...

Cezary 2014-04-04

Dzięki za wskazówki, chyba tak zrobię. Jeśli mam 2 pomysły, to wypróbuję ten, który można szybko sprawdzić, nawet jeśli wydaje się gorszy. Pozdro i czekam na kolejną audycję.

Piter 2014-04-04

Szukanie dobrego biznesu w naszym kraju przypomina czasem łowienie ryby w stawie w którym nie ma ryb ) Podstawą biznesu jest popyt wewnętrzny czyli ilość kasy którą ludzie mają i są chętni ją wydać. A u nas wiadomo jak jest; większość ledwo wiąże koniec z końcem.  
W tym stanie rzeczy nawet najbardziej udany pomysł i przemyślany marketing zawodzi. Podobnie jak z pracą ; ktoś nie ma pracy albo mało zarabia , emigruje i nagle znajduje prace i odpowiednie wynagrodzenie. Trudno powiedzieć żeby taki człowiek nagle przeszedł jakąś metamorfoze - po prostu inne warunki ekonomiczne. Tak samo jest z biznesem.  
 
Niestety nie wszystko da się załatać na poziomie szkoleń i cudownych pomysłów. Na samym końcu jest klient który chciałby skorzystać z naszych produktów czy usług a nie może bo go po prostu nie stać . Ekonomia to system naczyń połączonych - nawet nie zdajemy sobie sprawę jak bardzo zależymy od innych ludzi. Ekonomia z kolei wiąże się z polityką czyli czymś na co nie mamy wpływu bo nie chcemy mieć. Są więc pewne uwarunkowania które wielokrotnie zwiększają szanse na sukces - od nas samych niezależne. 
Natomiast szukanie odpowiedzi dlaczego w tych samych warunkach jednym się udaje a innym nie to tak samo jakbyśmy się zapytali dlaczego ktoś wpadł pod samochód a ktoś inny wygrał milion w totka)

Jakub 2014-04-04

@Cezary - Super! Trzymam kciuki!

Patryk 2014-04-04

Szlachetni słuchacze, cała doktryna Buddy Sakyamuniego jest POZA SŁOWAMI. Używając słów, niezwykle łatwo wpaść w ich sieć i starcić sens buddyzmu. O tym właśnie mówi ponadczasowa nauka jaką wygłosił Budda Sakyamuni a zapisana jako słynna "SUTRA DIAMENTOWA". Ten krótki ale kompletny i doskonały tekst znajdziecie tutaj: 
mahajana.net 
 
Doskonały komentarz do tej sutry wygłoszony przez mnicha buddyjskieg, ale po angielsku jest tu; 
www.youtube.com 
 
Jednak buddyzm uprawia się przez PRAKTYKĘ a nie przez filozoficzne i teologiczne dyskusje, bowiem warunkiem zrozumienia nauk Buddy jest ich samodzielne osiągnięcie. Dlatego samodzielne studiowanie przez czytanie czy słuchanie o buddyzmie jest na dłuższą metę bezcelowe. 
 
Zainteresowanym polecam jakąkolwiek szkołę działającą w Polsce; Mamy u nas np. Buddyzm Zen, Buddyzm Tybetański, Buddyzm Therawady. Z doświadczenia wiem że np.Buddyzm Zen odpowiada bardziej ateistom i protestantom, zaś Tybetański - byłym katolikom, choć nie ma reguły i znam nawet katolików uprawiających i jedno i drugie. 
 
Co do pytania o zbieżność buddyzmu z fizyką kwantową - analogia jest uderzająca; Buddyści dawno odkryli i stosują to do czego fizycy z mozołem dopiero teraz dochodzą. Słowa klucze dla poszukujących obiektywnej prawdy; Prawo intencji i atencji w eksperymencie Younga oraz tzw.Właściwa Uważność i w ogóle tzw. Ośmioraka Scieżka w Buddyzmie. 
 
Beti; Czystą medytację masz u Buddystów Zen, np. Szkoła Zen Kwan Um w większości miast w Polsce. Japoński Zen Soto i Rinzai jest nieco surowszy. Tybetańczycy też medytują, jednak tam jest to nieco bardziej wkomponowane w inne obrządki. 
 
Marius; Buddyzmu nie da się ostatecznie zakategoryzować jako religii albo filozofii. Buddyzm ze swojej natury jest antyintelektualny, może być zarówno logiczny jak i nielogiczny. Buddyzm nie broni ani nie forsuje swoich dogmatów lub założeń gdyż wtedy przestał by być Buddyzmem. Ciekawostką jest fakt że Buddyzm nigdy nie wykształcił misjonarzy z zapleczem prawno-materialnym jak Chrześcijaństwo.

darek 2014-04-05

Co do relacji różnych religii i kapitalizmu to widzę, że Jakub nie masz racji. Odsyłam do lektury bodajże Toma Woodsa - wydany chyba przez Janka Fijora.  
 
The Church and the Market. A Catholic Defense of the Free Economy (2005), ISBN 0-7391-1036-5, wyd. polskie "Kościół a wolny rynek. Katolicka obrona wolnej gospodarki", FIJORR PUBLISHING, Warszawa 2007. 
 
How the Catholic Church Built Western Civilization (2005), ISBN 0-89526-038-7, wyd. polskie "Jak Kościół katolicki zbudował zachodnią cywilizację", Wydawnictwo AA, Kraków 2005. 
 
Na stronie Instytutu Misesa jest też cykl wykładów o stosunku różnych religii do kapitalizmu. Autor udowadnia, że chrześcijaństwo ma stosunkowo najbardziej pozytywny stosunek do kapitalizmu - przynajmniej relatywnie do innych religii.

Biedaszybnik z Wałbrzycha 2014-04-05

To jest bardzo relatywne stwierdzenie że "Chrześcijaństwo stosunkowo ma najbardziej pozytywny stosunek do kapitalizmu". Obecnie, jak widać to Azja rozdaje karty w światowej gospodarce. W większości krajów Azji mimo że Buddyzm jest mniejszościowym wyznaniem, to właśnie Buddyzm często razem z Konfucjanizmem i Taoizmem powodują, że mentalność tambylców w sposób naturalny stosuje w praktyce kapitalistyczną moralność biznesu i ekonomię nie dającą przyzwolenia na rozwiązania lewicowe (Japonia, Korea Płd, oraz w rzeczywistości - Chiny w których tylko flaga jest czerwona).Ukryta mentalność buddyjska nawet u chrzescijan azjatyckich powodują niesłychanie etyczne i wysokojakościowe podejście do pracy i relacji w biznesie. Powie wam to każdy kto robi interesy w Chinach czy Korei, bodajże nawet u Sławka Muturiego słyszałem o tym. 
Rozwinięciem Buddyzmu w tym kontekście jest brak polaryzacji np na "pozytywny i negatywny" zaczerpnięty z chińskiej filozofii Wu-wei czyli wykorzystywania szans jakie daje każda sytuacja, nawet kryzysowa. 
Historycznie ujmując Buddyzm był i jest zwykle zwalczany przez czerwonych /np.Maoistów w Nepalu lub całkowite wyrugowane Buddyzmu w Korei Północnej/, bo właśnie nie daje się zakategoryzować "Za lub przeciw". I to jest ukryta potęga podejścia buddyjskiego w tym kontekście do gospodarki i biznesu.  
Mi osobiście właśnie dlatego odpowiada połączenie Buddyzmu i kapitalizmu bo powoduje on wewnętrzna potrzebę odpowiedzialności zarówno u pracownika jak i inwestora - jednego za drugiego, w sposób bardzo naturalny i nie wypowiedziany ale stosowany. Każdemu polecam wizytę w Korei płd lub Chinach w celu przyjrzenia się jak to działa od wewnątrz. 
pozdrawiam

darek 2014-04-05

@ Biedaszybnik z Wałbrzycha 
W audycji chłopaka, który prowadzi szkołę języka angielskiego w Tajlandii było powiedziane, że etyka pracy w Tajlandii jest znacznie gorsza niż w Polsce. Dlatego nieprawdą jest Biedaszybniku twoje stwierdzenie o jakoby wspaniałej moralności i pracowitości buddyjskiej.

Biedaszybnik z Wałbrzycha 2014-04-05

Darku, przykład Tajlandii niczego nie dowodzi, bowiem mamy jeszcze takie buddyjskie potęgi jak Japonia, Chiny i Koreę Płd. o których nikt nie powie że są to kraje o gorszej niż zachodnia kulturze pracy i biznesu. Przykład Tajlandii jest też niezbyt miarodajny dla kogoś orientującego się w mozaice wschodniej, bo tam panuje specyficzny rodzaj Buddyzmu- Theravada, co faktycznie sprawia, nie wdając się w szczegóły, że Tajowie nie są aż tak pracowici i etyczni jak ich mocniejsi sąsiedzi. Ponadto najlepiej się udać do zródła i sprawdzić albo przynajmniej oprzeć się na kilku relacjach aby zrozumieć cokolwiek i wydawać kategoryczne osądy.

Cezary 2014-04-05

@darek - Jakby u nas był 1% bezrobocia, to tez ludzie by się nauczyli olewać pracę. Wpływy kulturowe i religijne to nie wszystko.

iTom 2014-04-05

Panowie, bądźmy poważni. Religia religią, biznes biznesem. Fajnie jak potrafisz pogodzić swój światopogląd z robieniem biznesu, jeszcze fajniej jak Cię w tym Twój światopogląd wspiera, a nie przeszkadza. Ale szukanie źródeł dla kapitalizmu, biznesu, wolnego rynku, libertarianizmu itp. w tej czy innej religii albo w jakichś "świętych" księgach, to... sorry... naciąganie na siłę i brak rozsądku. A na etykę pracy wpływa więcej czynników niż tylko religia czy filozofia. 
 
@Biedaszybnik, jeśli chodzi o Japonię, to ich etyka pracy jest głównie szintoistyczna, a nie buddyjska. Jeśli chodzi o Chiny, to przede wszystkim konfucjańska, a nie buddyjska. Ponadto Japończyków przez wieki do ciężkiej pracy pobudzał fanatyzm, a Chińczyków bieda. Zaś co do odmiany buddyzmu panującej w Tajlandii (therawada), którą uważasz za "specyficzną", to nie wiem, czy masz tego świadomość, ale akurat ona jest najbliższa nauczaniu historycznego Buddy, czyli kolesia o nazwisku Siddhattha Gotama.

Biedaszybnik z Wałbrzycha 2014-04-06

Szintoizmu nie da się oddzielić od Buddyzmu, podobnie jaki i Konfucjanizm i Buddyzm Chiński wyrosły obok siebie. Tu niestety, próbując to rozdzielić wychodzi właśnie zachodni mechanistyczny sposób myślenia. Co do rdzenia nauk Buddy historycznego to ja nie odnoszę jego zgodności do skutków w krajach o których wspomniałem, bo to jest inna para kaloszy choć zarazem paradoksalnie -ta sama.Ale temat inny. To który odłam jest z kolei najbliższy nauczaniu historycznego Buddy sprzeczają się miliony buddystów do dzisiaj, kolego ITom, tak więc to że ty uważasz Thravadę za najbliższą , nie oznacza wcale że tak jest w istocie. 
pozdrawiam

iTom 2014-04-06

@Biedaszybnik, widocznie sami Chińczycy prezentują "zachodni mechanistyczny sposób myślenia", określając konfucjanizm i taoizm jako NEI (wewnętrzne, rodzime) a buddyzm jako WEI (zewnętrzny, napływowy). 
 
Co do tego, że therawada jest najbliższa pierwotnemu buddyzmowi, to nie jest kwestia rozstrzygania, o co "sprzeczają się miliony buddystów" (bo oczywiście każda szkoła uważa, że to właśnie ona jest najprawdziwsza), tylko kwestia faktów ustalonych w procesie naukowych badań i analiz.

Putin_Zły 2014-04-06

Biznesmen ostro, fizycznie swoim mózgiem spekulujący nad możliwościami tego (bo nie tamtego) świata stoi w sprzeczności do zatrzymania rozbieganego umysłu, którego to zatrzymania celem jest np. buddyzm. No bo jak można wykroczyć poza ograniczenia ciała stymulując to ciało. 
 
Cała reszta to są kaprysy, robienie propagandy buddyzmowi, robienie mody z religii czy filozofii. Ten sam poziom jak ci katolicy co to chodzą do kościoła, po to żeby sie pokazać. 
 
I jak tu teraz iść do kościoła i nie być w ten spsób określonym. Albo żyć jako buddysta nie przyznając się do buddyzmu. 
 
Celem buddyzmu nie jest eliminacja ego, a podporządkowanie ego, umysłu, który pierwotnie włada człowiekiem. To człowiek kreuje ten świat fizyczny, każday szaman to wie. 
 
Medytacja transcendentalna to jest obecnie termin zastrzeżony prawnie zdaje się (USA) i tylko wtedy gdy tak traktowana stoi w sprzeczności do katolicyzmu. Dla mnie to nie jest medytacja transcendentalna. 
 
Póki co najmniej sekciarska audycja, więc jeśli na tym to polega to tylko tak dalej. Pzdr.

BeataWD 2014-04-06

ŚWIETNA AUDYCJA! Dzięki za nią. Podejście do buddyzmu zdrowe i dobrze wyłożona filozofia. Jednak gdy czytam komentarze pod nią, to nie mam wrażenia, że "Kontestacja to radio ludzi wolnych". Niemal każdy opiniujący uważa, że ma rację, a inni nie mają wolności do robienia tego, co uważają za dobre dla siebie: pełno jest ocen, wartościowania i znawców buddyzmu. Jestem rozczarowana poziomem kultury dyskusji.

Biedaszybnik z Wałbrzycha 2014-04-06

Ja też nie uważam ciągnięcie tej dyskusji która przerodziła się w spór ( czyli coś, w czym prawda jest pierwszą ofiarą), za celowe. Podsumuję to tylko trafnym cytatem znajomego mnicha z Korei którego się zapytałem dlaczego generalnie przestali zapraszać zachodnich buddystów do swoich klasztorów; "Nie zapraszamy Ich od czasu, kiedy zaczęli nas pouczać i wykłócać się na temat Buddyzmu". 
I to jest najcelniejsze podsumowanie nas, ludzi zachodu; Jesteśmy zbyt aroganccy i zarozumiali przez co popadamy właśnie ignorancję. A tym właśnie jest obrona i kurczowe czepianie się swoich opinii i dogmatów. Smutne tylko że robią to głownie "eksperci " od Buddyzmu, bo ten co nic nie wie na ten temat, przynajmniej głosu nie zabiera. 
pozdrawiam

Jakub B. Bączek 2014-04-12

Kwintesencja buddyzmu, której osobiście doświadczałem w Tajlandii: www.planeta.fm

Piotr 2014-09-22
SOCZ 2015-05-14

Świetny case z buddyzmem i zdrowe podejście. 
 
Rozwój osobisty to podstaw, zgadzam się, widzę swój komentarz z przed roku i cieszę się z tego gdzie jestem teraz, pozdrawiam;)

Dodaj komentarz...


Jakub B. Bączek: Złoty medalista Mistrzostw Świata jako trener mentalny kadry narodowej siatkarzy Stephana Antigi, założyciel firmy STAGEMAN, pisarz i podróżnik. A mówiąc po naszemu: marzyciel oraz zwykły facet, który znalazł pomysł za milion Euro i miał jaja by go samodzielnie od zera zbudować, zainteresowany siatkówką, golfem i buddyzmem, człowiek działania i konkretów. Ma na swoim koncie kilka firm, kilkadziesiąt publikacji i masę podróży po całym świecie. Prowadzi Jbbcoaching.pl

Wolność Finansowa 50 na 50

Inne audycje tego autora:

Pożegnanie z KonteStacją (28) - 5 lat temu



Skąd czerpać motywację? (21) - 6 lat temu


Wywieranie wpływu na ludzi (10) - 6 lat temu

Jak reagować na zdenerwowanie (14) - 6 lat temu

Więcej audycji...




100 Marzeń (13) - 6 lat temu


Życie bez ograniczeń (12) - 6 lat temu

Uzależnieni od Facebooka (5) - 6 lat temu

15 książek i 3 piosenki (17) - 6 lat temu




Dlaczego siatkarze wygrali? (8) - 6 lat temu



Polak na emigracji (6) - 6 lat temu


Twoje pole komfortu (4) - 6 lat temu


Sztuka zapominania (9) - 6 lat temu

Jak osiągnąć sukces? (7) - 7 lat temu


Zdenerwowany Klient (8) - 7 lat temu



Zjebka motywująca (3) - 7 lat temu

Naiwne pytania (12) - 7 lat temu

Skąd wziąć więcej energii? (17) - 7 lat temu

Kto pyta, ten... błądzi (10) - 7 lat temu

Język obcy w 6 miesięcy (40) - 7 lat temu

Eurowizja a... Twój biznes (11) - 7 lat temu

Rozmowa kwalifikacyjna (61) - 7 lat temu

Forma prawna twojego biznesu (17) - 7 lat temu

UWAGA! Złodzieje!!! (15) - 7 lat temu


Bestseller w 7 dni (6) - 7 lat temu

Buddowanie sukcesu (41) - 7 lat temu

Kuba, co ludzie powiedzą? (16) - 7 lat temu

Znam niezły skrót... (21) - 7 lat temu

Mieszkanie za 66% ceny... (24) - 7 lat temu



A dzisiaj polecamy:
 align="center">
Promuj radioWydrukujDaj komuś ulotkęChcesz prowadzić audycję?Kontakt