Facebook
Podpis:
Numer GG:
KonteStacja.com - radio ludzi wolnych Cyber Forces
TerazEmil o życiu w Korei Północnej
Jutro
21:00
audycja odwołana
Słuchaj radia
Jan Fijor zaprasza (7)
3 dni temu
Przeliczanie wynagrodzeń to nie taka oczywista sprawa!
O zagranicznych wynagrodzeniach, o tym co utrzymuje niemieck· gospodark· oraz czytanie listu s·uchacza. O tym wszystkim Jan Fijor!
Wydanie Główne (7)
7 dni temu
Absolutnie wszystko, dla każdego, za darmo
Kontynuujemy analizę programów wyborczych. Dziś KO i Lewica. Równouprawnienie w sporcie. Inflacja. Inteligencja elektoratu. Darmowy Internet.
Skorzystaj z naszych projektów:

▸ Wolny Rynek - w liczbach
▸ Emigrujesz - posłuchaj najpierw
▸ KontestKino - filmy na wieczór
▸ Poważny kryzys - napisz

Audycja: 2011-03-06

Wydanie specjalne

Nadający:

Z okazji rocznicy TwŚ wspominamy przeszłość i stajemy na rozdrożu przyszłości, pytając słuchaczy ,,Co z tym tygodniem?'' i ,,Co z tą siecią?''. Ponadto proponujemy pierwszy odcinek ,,Totalnej miazgi''. Temat: ,,Sprawiedliwa praca za sprawiedliwą płacę, albo na odwrót''.

KOMENTARZE

EstEst 2011-03-07

No dobra, przyznam się, że ten odcinek był też robiony dlatego, że nie było czasu. ,,Totalna miazga'' ma tę gigantyczną przewagę, że można jednego dnia nagrać 3-4 odcinki i opublikować je w kolejnych tygodniach. Tylko pozostaje pytanie, czy taka audycja ma sens? 
 
Linki, z których korzystamy w audycji: 
Sprawa Sebastiana: 
polskalokalna.pl 
 
Płaca i praca: 
biznes.interia.pl 
praca.wp.pl 
praca.wp.pl

Mateusz z Kanady 2011-03-07

Miazga, heh, pierwsze skojazenie to z tytulem powiesci Andrzejwskiego (tego od Popiolu i Diamentu), powiesci opisujacej upadek polskiej inteligencji w czasach PRLu. W latach szczeniecych wywarla na mnie spore wrazenie (ale wtedy duzo trawy palilem..., chyba jeszcze raz po nia siegne). Freudian slip? 
 
No coz, jak z przegladu zostanie... Miazga, to Miazge tez bede sluchal.  
 
Tak przy oakzji, jak sie jakis smialek podejmie kontynuowac dzielo to obiecuje ze w miare mozliwosci czasowych bede nadal wspomagal.  
 
“Ty masz takei opinije bo jestes bogaty” 
Mozna, jak sie ma cierpliwosc, odpowiedziec ze albo mam racje albo nie i ze prawda i racja sa niezalezne od bogactwa. Ale mozna tez odbic pileczke i sie zapytac “to jak bylbym biedny, czy wytlumaczlybys gdzie nie mam racji?” Jak sie ma cierpliwosc. 
 
Do cierpliwych nie naleze i pewnie z ambony bym zrobil ruchowi konserwatynemu wiecej szkod niz pozytku. 
 
Jedyna taktyka jaka dziala dla mnie to najpierw unikac dyskusji politycznych/ekonomicznych. Podyskutowac na inne tematy, na przyklad historyczne. Tam kompletnie i grzecznie obalic tezy rozmowcy i to tak zeby nic z nich nie zostalo (uwaga trzeba dobrze znac temat). Wtedy jak on nabierze szacunku przejsc na tematy zwiazane z politylka/ekonomia. Moze cos dotrze. Trzeba wiedziec duzo (tak czy inaczej trzeba wiedziec duzo) i wtedy to nie jest trudne. Ci co szczerze wierza w lewackie tezy, w wiekszosci, poprostu gowno wiedza i to za rowno w temacie polityki/ekonomi jak i histori, geografi etc (ci co u zloba, biurwy itd to hipokryci wiec przekonywac nie warto).

shark 2011-03-07

Sprawiedliwość jest zdefiniowana bardzo dobrze i to od tysięcy lat i nie jest kwestią emocjonalną a raczej prawną. 
 
„Iustitia est constans et perpetua voluntas ius suum cuique tribuendi”  
(„Sprawiedliwość jest niezmienną i trwałą wolą oddania każdemu, co mu się należy”) 
 
Autorem definicji jest rzymski jurysta Ulpian.

EstEst 2011-03-07

@Mateusz: 
 
,,Do cierpliwych nie naleze i pewnie z ambony bym zrobil ruchowi konserwatynemu wiecej szkod niz pozytku.'' -  
 
No właśnie dlatego robimy podobną audycję. Jak się trochę wie na jakiś temat i widzi, jak mało wiedzą inni, to się chce czasem wykrzyczeć swoją wiedzę. I wielu ludzi ma tendencję do wykładania swoich poglądów krzykiem. To naprawdę nam nie pomaga, wręcz odstrasza. 
 
Pomysł Mateusza jest ciekawy - sprowadzić dyskusję do terenów, na których potrafimy dyskutować spokojnie i ciekawie. W sumie to logiczne. Łatwiej zachować spokój, gdy przedmiotem dyskusji nie jest moralność, dobro, sprawiedliwość itp. tylko dotyczące nas jedynie pośrednio fakty historyczne. IMHO, świetny pomysł. 
 
 
 
@shark: 
Primo, Przez lata sprawiedliwość doczekała się wielu definicji. Słyszałeś może o ,,sprawiedliwości społecznej''? W najbardziej chyba uznanym ostatnio w świecie podręczniku ekonomii Samuelsona i Nordhausa, sprawiedliwość pojawia się co chwilę w kontekście, z którym niewielu z nas by się zgodziło.  
Nie mówię już o milionie filozofów zajmujących się tą kwestią. I nikogo to nie dziwi. 
 
Secundo, definicja Ulpiana zarówno dla matematyka, jak i dla człowieka z ulicy jest nieprecyzyjna i nieprzydatna. Dlaczego? Bo definiuje pojęcie niezdefiniowane przy pomocy zwrotu niezdefiniowanego ,,co mu się należy''. I o to, co komu się należy w istocie trwa spór. 
 
Zresztą, nawet jeśli przyjmiemy, że sprawiedliwość można zdefiniować precyzyjnie, to podanie takiej definicji, żeby każdy rozmówca (lub choć większość) się z nią zgodził zarówno umysłem jak i ,,w głębi duszy'' jest praktycznie niemożliwe. Dlaczego? Bo tak naprawdę, w głębi duszy niechęć do wartości liberalnych gospodarczo bierze się z zawiści wobec bogactwa i sukcesu innych ludzi. I to właśnie uczucie jest przykrywane czymś, co ludzie nazywają ,,własnym poczuciem sprawiedliwości''. Libertarianinem z natury, nie z przekonania zdroworozsądkowego, może być tylko człowiek sukcesu lub człowiek ,,z defektem'' - pozbawiony poczucia zawiści lub umiejący je w sobie zwalczać. Ile procent populacji tak ma? Widzimy w wyborach. A do tego uczucia nikt się nie przyzna, nawet przed samym sobą. I wyciąganie ludziom tego uczucia na wierzch z głębin ich jestestwa jest dla nich na tyle obrzydliwe, że zazwyczaj kończy dyskusję bez sukcesu. Po prostu mechanizm wyparcia. 
 
Jeszcze inaczej powiem: ,,sprawiedliwość'' jest słowem nacechowanym pozytywnie. Jeśli komuś powiemy, że źle rozumie ,,sprawiedliwość'' i na tym oprzemy argumentację, to choćbyśmy byli mistrzami w argumentowaniu, nie przekonamy człowieka, który tłumaczy nasz argument ,,źle rozumiesz pojęcie sprawiedliwości'' na ,,myślisz i postępujesz niesprawiedliwie'' a to na ,,jesteś zły''. Jeśli ktoś potrafi dyskutować na argumenty z człowiekiem, który go ,,obraża'', to i tak już jest, albo wkrótce będzie, nasz. Ale takich ludzi jest mało i musimy to uwzględnić. Kto inny, nawet jeśli w dyskusji się zgodzi z naszymi argumentami, to ,,coś w środku'' będzie go uwierać - po prostu nie może jednocześnie przyjąć rozumowego pojęcia sprawiedliwości, w głębi duszy nadal pragnąc zabrać część pieniędzy temu leniowi Billowi Gatesowi i uważając, że to jest sprawiedliwe. Jako, że człowiek ma tendencję do zacierania śladów po sprzecznościach w swoim życiu, po kilku dniach wyprze pamięć o naszych argumentach. 
 
Inna sytuacja się pojawia, jeśli komuś powiemy, że źle rozumie pojęcie ,,płaca'', bo go do końca nie przeanalizował. Zazwyczaj nie zacznie od obrażenia się (z wyjątkiem kompletnego ,,betonu''), tylko się zastanowi. I po przeanalizowaniu przykładu z audycji musi przyznać rację (mi się przynajmniej nie zdarzyło, żeby nie). Czemu? Bo ,,płaca'', w przeciwieństwie do ,,sprawiedliwości'' nie ma tak silnego ,,zaplecza emocjonalnego''. Nikt nie jest przywiązany emocjonalnie do tej definicji, a przyznanie się do tego, że źle to rozumiał nie stawia go w złym świetle z punktu widzenia jego własnej moralności.

Marius 2011-03-07

Argumentacja do: 
- "Ty masz takie opinie bo jesteś bogaty." 
- TA! Chyba ty! 
 
Ja wyznaje teorię adekwatności. Do betonu betonem, do mądrego mądrością, do człowieka po ludzku, do bydlęcia po bydlęcemu. 
Politykiem nie jestem to nie muszę się na siłę przypodobać.  
 
Dziwnie będzie gdy ktoś inny już nie tym samym bez cienia negatywnych emocji głosem będzie do nas mówił. 
A co do "Miazgi" myślę, że będzie ciekawe i merytoryczne (użyteczne) zarazem.

mgr inż. BlackEmperor 2011-03-07

- "Ty masz takie opinie bo jesteś bogaty."  
 
Dwa przykłady, w których moim zdaniem socjalizm jest gorszy dla biednych: 
 
1. Szkolnictwo. W praktyce na socjalnym szkolnictwie bardziej korzystają bogaci. To właśnie ich dzieci zdobywają wyższe wykształcenie, gdy tymczasem biedna młodzież zaczyna pracę już po gimnazjum i płaci podatki na wykształcenie swoich bogatych rówieśników !  
Niejednokrotnie bogaci studenci wybierają złe kierunki i robią drugi kierunek, gdy tymczasem biedni nie moga sobie pozwolić na takie marnotrawstwo i wcześneij rozpoczynają pracę = płacą podatki.  
 
2. ZUS. Jak wykazałem wyżęj biedni wcześniej zaczynają płacić ubezpieczenie, gdyż nie cieszą się statusem studenta. Dodatkowo każdy przyzna, że biedni żyją krócej (m.i. ze względu na rodzaj wykonywanej pracy), a więc krócej pobierają emeryturę i znów bogaty zyskuje! 
 
Bardzo fajny pomysł z tą audycją.  
 
Osobiście proponuję w pierwszej kolejności uświadamiać ludziom, że żyją w kraju socjalistycznym. Jak? Na początek przyjmujemy, że to taki kraj gdzie podatki wynoszą więcej niż 50% (rozmówca zgodzi się z tą definicją, gdyż w większości przypadków nie zdaje sobie sprawy jaka jest prawda).  
 
Kroku drugi to oczywiście wyliczenie jakie są podatki, przy czym dobrym zabiegiem jest pozwolenie, aby to nasz rozmówca podawał wartość procentową. Mimo, że będzie starał się ją zaniżyć i tak otrzyma wartość >50% 
 
Dla lepszego zobrazowania można mówić obrazowo. Od twojej wypłaty musisz zapłacić ZUS, następnie rozliczasz się z US i płacisz podatke, potem idziesz do sklepu po telewizor - płacisz VAT, na końcu tankujesz benzynę, kupujesz piwo - akcyza itp.

shark 2011-03-07

@EstEst: Dziękuję za tak bogate odniesienie do mojego krótkiego komentarza. 
Nie spodziewałem się, że wywołam taką tyrradę. 
Oczywiście rozumiem o co Ci chodzi i słyszałem o tzw. "sprawiedliwości społecznej" (tffuu - jakby to skomentował JKM). 
 
Co do jednego musimy się chyba zgodzić, że bardziej ścisłej definicji nie znajdziemy, gdyż dla przeciętnego Kowalskiego sprawiedliwość to jest wtedy jak temu chamowi - sąsiadowi spali się nowy samochód. Właśnie przypomniał mi się "Dzień Świra". 
Tu nie chodzi o ultraścisłą definicje, tylko wyznaczanie pewnego ogólnego kierunku myślenia. 
 
Sprawiedliwość != Równość 
 
Uważam, że bardzo ważną kwestią o którą powinno walczyć nasze środowisko jest zlikwidowanie utożsamiania sprawiedliwości z równością i w ogóle czczenia równości. Do urawniłówki właśnie dążą współczesne rządy i lewicowy establishement. Ludzie nigdy równi nie byli, nie są i też nie będą. 
 
Dopiero wtedy można zacząć dyskusję o tym czym sprawiedliwość jest, dlaczego własność jest tak bardzo istotna a redystrybucja(nawet jeśli w minimalnym stopniu być może potrzebna) zawsze jest w swej istocie niemoralna. 
 
Chciałbym się jeszcze odnieść do tego co mówiłeś w sprawie pracy i płacy. Praca jest dobrem takim jak każde inne. Kretyńska retoryka z, którą rozprawialiście się w audycji zwie się laborystyczną teorią wartości. Właśnie tą teorię postulują lewicowi "ekonomiści" i z niej logicznie wywodzi się "godna płaca". Jeśli będziemy w stanie wytłumaczyć ludziom, że wartość produktu/usługi nie jest związana z pracą związaną z jej wytworzeniem a z subiektywną wartością jaką wyznaczają kupujący(czyli rynek) osiągniemy już spory sukces dydaktyczny. 
 
Przepraszam za lekki chaos w tej wypowiedzi i pozdrawiam.

EstEst 2011-03-07

No, fajne przykłady, nie powiem. BTW, pytanie jest otwarte tj. nie mamy jakiejś jednej superodpowiedzi na ten zarzut (chyba, że Viktor się kamufluje), raczej kilka różnych, zależnych od człowieka, tak więc nie próbujcie się wczuć w nasz tok myślenia. 
 
@Marius: Myślałem, że audycja Ci się nie spodoba ;) Ja mam trochę ,,kontestacyjny syndrom Obławy'' tj. za bardzo lubię ludzi, żeby na nich krzyczeć, nawet jeśli zasługują. 
O pożytkach, jakie możemy wyciągnąć z istnienia betonu też kiedyś audycję planuję. Wg. mnie kluczowe jest prowadzenie z nim debaty publicznej, w otoczeniu ludzi kulturalnych, zachowywanie spokoju i utrzymywanie wyższego poziomu. To nie przekonuje betonu, ale ludzi przysłuchujących się - zdecydowanie bardziej. Ale jest diablo trudne, mi się nie zawsze udaje. 
 
@Black Emperor: 
Z tym socjalizmem to nie wiem, czy nie za mocna teza (przynajmniej na jedną z pierwszych dyskusji). Trochę się stawiamy w pozycji oszołoma, który mówi skrajnie co innego niż wszyscy. A umysł ludzki nie lubi sprzeczności - jeśli zanadto się zachwieje czyjąś wizją świata, to albo stanie się gorliwym neofitą, albo ,,wyprze'' nasze argumenty po paru dniach, nawet na zasadzie: ,,Wszyscy twierdzą inaczej, na pewno przeciw temu gościowi istnieją argumenty, których nie wymyśliłem''. Jeśli uda się kogoś przekonać do przyjęcia do wiadomości jakichś obiektywnych faktów, o których może też usłyszeć gdzie indziej np. że podatki są absurdalnie wysokie, państwowe zawsze działa gorzej niż prywatne, ZUS jest niekorzystny dla ludzi, podobnie państwowa służba zdrowia lub szkolnictwo (to nie na pierwszą dyskusję, chyba, że jesteś lekarzem/nauczycielem i możesz rzucić na szalę przykłady z własnego doświadczenia), że mamy więcej urzędników i regulacji niż za PRL itp. Mówmy o socjalizmie nie używając tego słowa - rozmówca, jeśli jest średnio bystry sam w pewnym momencie się skapnie ,,Hej! Nawet za PRL tak nie było, albo było tak samo''. 
 
@Shark: 
 
W sumie się rozpisałem, bo w audycji Viktor mi w tym momencie zabrał mikrofon i nie powiedziałem dokładnie o co chodzi, więc skorzystałem z okazji. 
 
Sprawiedliwość  
eq równość? Super temat. Tylko musnęliśmy go dzisiaj. Może trzeba go faktycznie omówić. Tylko tu znów wkraczamy na ryzykowny grunt w dyskusji. Po prostu ,,równość'' też jest pojęciem pozytywnym. W duszy człowiek ma zakodowane przez szkołę/media: ,,Nie ma równości dla wrogów równości''. I nawet mówiąc tylko o faktach typu ,,równość w życiu nie istnieje'' wpadasz w jego odczuciu w pozycję kogoś, kto mówi :,,Równość nie istnieje, biała rasa jest lepsza''. 
 
Laborystyczna teoria pracy - tak, to jest główny wróg. I łatwy do rozbicia podanym przeze mnie przykładem lub jemu podobnymi. To zadziwiające, jak ludziom się układają w głowie poglądy (bez niczyjej pomocy), gdy zrozumieją jak działa mechanizm cen i płac. 
 
PS Też nienawidzę tego lawirowania z myśleniem, jak odczuje moje argumenty druga osoba. To takie ,,niemęskie''. Za bardzo kojarzy mi się z manipulacją i kłamstwem.  
 
Ale nie jest jednym (no może troszkę), ani drugim. I za dużo razy w życiu patrzyłem, jak wypada mi z rąk ,,dusza'' całkiem niegłupiej osoby, dlatego, że proste, jasne argumenty w swojej głowie przepisała jako atak na siebie, albo jako pokaz nieczułości i cynizmu. 
 
PPS Przypominam zbyt zapalonym dyskutantom - dyskusja jest 10 razy mniej warta niż pokaz działania! 
 
Teraz będzie na maksa cynicznie. Z punktu widzenia przekonywania do wolności polecam uczestniczenie w sensownych akcjach charytatywnych i społecznych. Zupełnie inaczej gada się o wolności z kimś, z kim nosiłeś worki na wały podczas powodzi (mimo, że mieszkasz daleko od rzeki), albo pomagałeś jakiejś biednej rodzinie z sąsiedztwa. Po prostu gość słucha cię z założeniem ,,Ten drugi nie jest nieczułym bucem. Zapewne ma powód, żeby tak mówić, wysłucham go do końca''.

EstEst 2011-03-07

Podczas audycji na czacie padło parę pytań, więc uzupełnię tutaj: 
 
1) Nie powiedziałem tego jasno w przykładzie - zakładam, że wykwalifikowany pracownik nie robi garnków artystycznych (bo to by była inna dziedzina pracy), tylko garnki takie same, jak przekładacz wajchy w fabryce. Przykład miał tylko ilustrować dlaczego laborystyczna teoria wartości (czyli uzależnienie wartości wyrobów od ilości włożonej pracy) jest błędna.  
 
W rezultacie rynek może świetnego garnkoroba skierować w różne strony: albo do fabryki, albo do garnków artystycznych, choć drogich. Tak, czy inaczej, nie może on wymagać za mniejsze efekty pracy tej samej płacy, mimo większego wysiłku własnego. 
 
2) Były pytania o obietnicę omówienia mechanizmu kryzysów i jak ma się do tego interwencjonizm państwowy. Jako, że ta audycja raczej długo się nie będzie ukazywać, to dziś wrzucę jako zajawkę teksty, jak to widzą Austriacy (nie do końca się zgadzam, ale są bliscy prawdy IMHO): 
 
mises.pl 
 
I tutaj przepyszna historia z sushi (chyba sam Mises wymyślił podobną metaforę): 
mises.pl 
 
Te dwie notki powinny wstępnie przygotować każdego do dyskusji na te tematy.

Mateusz z Kanady 2011-03-08

@EstEst: 
“Teraz będzie na maksa cynicznie.” 
 
Nie zgadzam sie, to nie jest cyniczne, to jest nasz swiety obowiazek. My, wyznajacy poglady wolnosciowe mamy obowiazek swiecic przykladem. Tak, nosic worki, otwierac drzwi (tylko nie feministkom), wyporowadzac na spacer psa schorowanej sasiadki (zwlaszcza jak leje) i zawsze odsnierzyc chodnik przed domem (z tym jestem do dupy – otwarcie przyznaje, samochod z napedem na cztery kola rozleniwia). My mamy dzielic sie, promowac charytatywna dzialalnosc i robic tak wlasnie dla tego bo ludziom trzeba pomagac a nie jak lewactwo zakladac ze ktos (podatnik) za nas to zrobi. My zdajemy sobie doskolane sprawe ze panstwo jest beznadziejne w pomocy i dlatego bierzemy na siebie ten obowiazek nawet jak zdeprawowane spoleczenstwo ma nas za frajerow. Trzeba umiec rodzielic naturalna niechec do nierobow od niecheci dla tych ktorzy potrzebuja pomocy. I tak, wielu pomocy potrzebuje. I im niej panstwa tym bardziej mamy obowiazek pomagac.  
 
Wcale nie trzeba byc bogatym zeby cos z siebie dac dla innych dac (patrz Hugo i Martin). I... no coz zabrnolem juz tak daleko wiec... wkorza, wrecz wkurwia mnie to, bialej goroaczki dostaje jak wiedze ze, tylu kontestatorow nie moze sobie odmowic jednego piwa na tydzien, ba na miesiac i zasponsorowac radio w ktore tyle wysilku i ciezkiej pracy wlozyli prowadzacy i z ktorego do woli kozystamy. Jest statystyczna niemozliwoscia zeby nie bylo przynajmniej pieciuset sluchaczy mogacych sobie odmowic 5zl miesiecznie. A nie robia tego bo im sie zwyczajnie nie chce. Bo co? Bo kto inny da? Gowno, policzcie ile dostali w zeszlym miesiacu i zastanowcie ile to dla was warte.

Mateusz z Kanady 2011-03-08

A tak w ogole to szkoda ze “Tydzien w sieci” sie konczy. No coz, to jest audycja wymagajaca bardzo duzo wysilku i skoro z pomoca jakze ofiarnych sluchaczy jest jak jest. Ta wymiana wydaje mi sie znamienna: 
www.kontestacja.com 
 
Nimniejszym zegnam “Tydzien w sieci” slowami piosenki Leonarda Cohena “Closing Time” 
 
“Yeah we're drinking and we're dancing  
but there's nothing really happening  
and the place is dead as Heaven on a Saturday night  
... 
and I lift my glass to the Awful Truth  
which you can't reveal to the Ears of Youth  
except to say it isn't worth a dime  
And the whole damn place goes crazy twice  
and it's once for the devil and once for Christ  
but the Boss don't like these dizzy heights  
we're busted in the blinding lights,  
busted in the blinding lights  
of CLOSING TIME “ 
 
Wieprze mialy perle,... niedocenily.

Nieprzygoda 2011-03-08

Szkoda TwS, ale nowa edycja zapowiada się bardzo ciekawie!!! :) Dokładnie czegoś takiego brakowało na Kontestacji. A co do argumentu "bo Ty jesteś bogaty" to w moim przypadku nie ma zastosowania :P Mogę odpowiedzieć: "Jeszcze nie, ale chciałabym, żeby moje zarobki zależały od moich starań/możliwości/szczęścia a nie ekonomicznej wizji jakiegoś pana z Brukseli"

Krzysztof z Bielska-Białej vel ByteEater 2011-03-12

Dzięki za TwŚ! To jest właśnie ta audycja w KS, którą polecam ludziom niechwytającym jeszcze specyficznego klimatu panującego często u ogółu prowadzących - wysoce merytoryczna, nisko hermetyczna, dobrze wypadająca na tle papki znanej słuchaczom z „mejnstrimu”.

Dodaj komentarz...


Twórca i szef zespołu. który przygotowuje cotygodniową audycję Tydzień w sieci

Inne audycje tego autora:

TM - Socrealizm (10) - 7 lat temu

A co z biednymi dziećmi? (17) - 7 lat temu

Ekonomia do góry nogami (19) - 7 lat temu

A co z biednymi dziećmi? (20) - 7 lat temu


Wieści z Biurwolandu IV (7) - 7 lat temu


Więcej audycji...

Łapy precz od deszczu! (9) - 7 lat temu


Wieści z Biurwolandu III (8) - 7 lat temu










Wieści z biurwolandu II (17) - 7 lat temu







Pecunia non szalet (2) - 8 lat temu

Wieści z biurwolandu (14) - 8 lat temu






































ZOMO-wcy dawniej i dziś (5) - 9 lat temu







Wydanie specjalne (13) - 9 lat temu












































A dzisiaj polecamy:
 align="center">
Program sponsorują:

TM - - 50.00
Marcin z Jarocina - - 50.00
Tom - - 50.00
Marcin z Szczecina - - 20.00
Adam z Warszawy - - 20.00
Marcin z Szczecina - - 10.00
na zachętę dla EseEsta - - 20.00

Możesz i ty zasponsorować >>>

Promuj radioWydrukujDaj komuś ulotkęChcesz prowadzić audycję?Kontakt